Cisza referendalna to moment, w którym polityczny hałas ma obowiązek… zamilknąć. W sobotę o północy oficjalnie zaczyna się okres, w którym nie wolno już prowadzić żadnej agitacji - ani na ulicy, ani w sieci, ani w mediach. Zero przekonywania, zero kampanijnych zagrywek, zero „ostatnich apeli do wyborców”.
Brzmi spokojnie? W teorii tak. W praktyce to najbardziej napięte godziny całego procesu, bo obowiązują zasady bardzo podobne do ciszy wyborczej, ale traktowane są wyjątkowo restrykcyjnie.
W przeciwieństwie do ciszy wyborczej, podczas ciszy referendalnej nie wolno informować o frekwencji, bo to właśnie ona zapewne zdecyduje, czy Krakowianie odwołają prezydenta i radę miasta.
Cisza potrwa do niedzieli, do godziny 21.
Najważniejsze zakazy podczas ciszy referendalnej:
- nie wolno prowadzić kampanii referendalnej w żadnej formie,
- nie wolno zachęcać do głosowania TAK / NIE ani do bojkotu referendum,
- nie wolno zwoływać zgromadzeń i wieców,
- nie wolno organizować pochodów i manifestacji,
- nie wolno wygłaszać przemówień agitacyjnych,
- nie wolno rozdawać ulotek referendalnych,
- nie wolno rozwieszać nowych materiałów agitacyjnych,
- nie wolno publikować reklam i spotów referendalnych,
- nie wolno agitować w internecie i mediach społecznościowychwpisami: grafikami, filmami, memami, sponsorowanymi reklamami,
- nie wolno publikować sondaży dotyczących referendum przewidywanych wyników,
- nie wolno informować o frekwencji,
- nie wolno agitować: w lokalu wyborczym, na terenie budynku, gdzie znajduje się lokal komisji, nie wolno prowadzić agitacji przez megafony, samochody reklamowe itp.
- nie wolno nakłaniać wyborców przed lokalem do określonego głosowania
Co ważne:
- stare plakaty i banery mogą wisieć - prawo nie nakazuje ich zdejmowania,
- problemem jest aktywne prowadzenie kampanii, a nie samo istnienie wcześniej rozwieszonych materiałów,
- zakaz obowiązuje także w internecie.
Podstawy prawne:
- art. 39 ustawy o referendum ogólnokrajowym,
- art. 107 Kodeksu wyborczego.
Kary:
- za naruszenie ciszy referendalnej grozi grzywna,
- za publikację sondaży mogą grozić bardzo wysokie kary finansowe - nawet do 1 mln zł.



