Paraliż autostrady, blokady w centrum Krakowa i wojna wypowiedziana politykom, głównie tym z PSL-u. Mieszkanka Swoszowic Joanna Baumgartner z Komitetu Mieszkańców "Kraków przeciw S7" nie zostawia złudzeń: społeczny opór dopiero przybierze na sile.
Zdaniem naszej rozmówczyni w GDDKiA pracują niekompetentni ludzie, bez sensu wydający publiczne pieniądze, a politycy nie dają żadnych powodów, by im ufać.
***
Kanał Krakowski: Cieszy się Pani, że nie będzie S7 przez Kraków?
Joanna Baumgartner: Przecież to nie jest pewne, ponieważ harmonogram Generalnej Dyrekcji, do którego zobowiązana jest IVIA [opracowuje Studium techniczno-ekonomiczno-środowiskowe (STEŚ) - dop. autor], cały czas biegnie i oni cały czas pracują.
Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz na spotkaniu, na którym obydwoje byliśmy, zarzekał się, że na pewno S7 przez Kraków nie będzie.
Absolutnie nie wierzę w te zapewnienia. Już 5 stycznia w Gdowie usłyszeliśmy deklaracje, że „żaden z 6 wariantów (…) nie zasługuje na akceptację”.
Teraz, po blisko 8 miesiącach, na krakowskich Błoniach usłyszeliśmy znów tylko deklaracje.
Ale Kosniak-Kamysz stwierdził też, że nigdy Was nie okłamał.
Powiem tak: pan minister Klimczak [Dariusz Klimczak, minister infrastruktury - dop. autor], który jest również z PSL-u, powiedział, że do końca wakacji powinien być zaproponowany nowy wariant przebiegu trasy – inny, niż te sześć odrzuconych. I nic się nie wydarzyło. Wg kolejnego, trzeciego już harmonogramu, 13 września miała być rada techniczna odbierająca dokumentację i wskazująca warianty do dalszych prac projektowych. Została odwołana. Więc oni sami dają nam powody do tego, żeby im nie ufać.
Nie ufam więc ani GDDKiA, ani wicepremierowi, choć wierzę, że w końcu coś się zadzieje. Natomiast to wszystko trwa już od 2022 roku. Więc ludzie po prostu przestali mieć zaufanie do polityków.
Ten brak zaufania to zapowiedź dalszych protestów?
Jak najbardziej.
Nadal będziecie blokować drogi?
Będzie jeszcze ostrzej. To już będą blokady i autostrady, i blokady w centrum miasta. To będą też blokady synchronizowane w różnych miejscach. Przedsmak tego był już pod koniec czerwca. A teraz będą po prostu o wiele większe i dłuższe.
I macie poparcie społeczne, skoro blokujecie ludziom drogi?
Właśnie dlatego prowadzimy tę kampanię. Duża część mieszkańców Krakowa słyszy hasło „S7” i myśli: Super! Pojadę szybciej w góry! Nie widzi całego układu komunikacyjnego. Nowa S7 wpięta w południową część Krakowa dołoży ogromny strumień ruchu północ-południe do A4, która już dzisiaj jest najbardziej obciążonym elementem krakowskiego układu drogowego. Według GPR 2025 odcinkiem Bielany-Tyniec przejeżdża prawie 94 tysiące pojazdów na dobę, a Tyniec-Skawina około 89 tysięcy. Tymczasem Zakopianką między Krakowem a Myślenicami około 47,5 tysiąca i ten ruch praktycznie nie wzrósł względem poprzedniego pomiaru. Wpięcie kolejnej drogi tranzytowej w południowy ring oznacza dalsze obciążenie A4 i południowych węzłów, więcej ciężkiego transportu, więcej hałasu, spalin i korków także dla mieszkańców, którzy z S7 nigdy nie będą korzystać. I właśnie tego wielu krakowian dzisiaj nie wie.”
Rozumiem, że odrzucacie wszystkie zaproponowane warianty?
Tak. Wszystkie 6 wariantów przez Kraków z 4-kilometrowego odcinka A4 od istniejącego węzła Kraków Łagiewniki (ul. Herberta) do nieistniejących węzłów Tuchowska i Blacharska.
A możecie wskazać alternatywę?
Nie będziemy jej wskazywać. Nie będziemy projektować drogi za GDDKiA. Od tego państwo zatrudnia projektantów, inżynierów, specjalistów od transportu, geologii, hydrologii i środowiska i wydaje na dokumentację dziesiątki milionów złotych. Naszą rolą jest wskazywanie problemów, błędów i skutków proponowanych rozwiązań oraz domaganie się rzetelnego przeanalizowania realnych alternatyw. Oczekujemy też włączenia niezależnych środowisk naukowych. To GDDKiA ma znaleźć rozwiązanie optymalne dla całego regionu i wziąć za nie odpowiedzialność.”
Czyli protestujecie przeciwko i nie podajecie żadnych rozwiązań?
Podajemy kierunek rozwiązania od dawna: trzeba uczciwie przeanalizować szerokie obejścia Krakowa, zarówno od zachodu, jak i od wschodu. Droga o znaczeniu krajowym i tranzytowym powinna prowadzić ruch wokół aglomeracji, a nie przeciskać go przez obszar, który jest całkowicie zabudowany. Sama GDDKiA stwierdziła w Studium Korytarzowym, że na analizowanym terenie korytarza południowego nie ma żadnej rezerwy terenowej pod nowy ślad S7. To jest fundamentalny problem. Jeżeli przez dekady nie pozostawiono korytarza pod drogę ekspresową, a teren w tym czasie został zabudowany, nie można dzisiaj udawać, że da się tam bez ogromnych konsekwencji wcisnąć drogę ekspresową. Kraków i jego otoczenie będą się dalej rozwijały. Droga zaplanowana dzisiaj pomiędzy istniejącymi miejscowościami za dwadzieścia czy trzydzieści lat będzie przebiegała przez środek jeszcze większej aglomeracji. Dlatego trzeba myśleć o układzie obwodowym w skali regionu, a nie szukać pasa poprzez setki domów i pomiędzy tysiącami kolejnych.
Ale w każdym wariancie ktoś będzie protestował.
Tylko tutaj skala problemu jest wyjątkowa. Mówimy o jednym z najtrudniejszych terenów, jakie można wybrać pod tak dużą inwestycję: osuwiska, dawne tereny górnicze, obszary uzdrowiskowe i strategiczne zasoby wodne. I to już zostało potwierdzone także w pracach samego Zespołu. GDDKiA uznała, że trzeba bezwzględnie ominąć cały obszar Uzdrowiska Swoszowice, cały dawny teren górniczy Otworowej Kopalni Soli Barycz, zarówno zabytkową, jak i niezabytkową część Kopalni Wieliczka oraz chroniony obszar Zbiornika Dobczyckiego. W przypadku Baryczy pozyskano dane o deformacjach i osiadaniu terenu oraz historycznej eksploatacji soli. W przypadku Zbiornika mówimy o strategicznym źródle wody pitnej dla aglomeracji krakowskiej. To są dwa osobne, bardzo poważne obszary ryzyka. Jeżeli w środku planowanego korytarza zaczynamy tworzyć listę miejsc, których absolutnie nie wolno dotknąć, tona początku powinno się zadać pytanie o sens prowadzenia drogi akurat tutaj. Rolą GDDKiA jest wypracowanie przebiegu, który w możliwie najmniejszym stopniu niszczy tkankę miejską i wiejską oraz omija obszary, których naruszenie może mieć nieodwracalne konsekwencje.
Z tego, co Pani mówi wynika, że w GDDKiA pracują ludzie niekompetentnie, w głupi sposób wydający publiczne pieniądze, którzy tak bardzo nie ogarniają, że trzeba im tłumaczyć takie oczywistości.
Tak, dokładnie tak. I problem nie dotyczy jednego potknięcia. W poprzednich materiałach mieszkańcy i eksperci wyłapywali nawet elementarne błędy rachunkowe, w tym błędy w liczeniu średnich. A teraz wystarczy otworzyć dokumenty dotyczące kryteriów, które mają być zastosowane w WAP (Wielokryterialna Analiza Porównawcza). To samo kryterium SP-19 w jednym dokumencie jest określone jako rosnące, a w drugim jako malejące, czyli matematycznie działa dokładnie w przeciwną stronę. Powierzchnię kolizji raz mierzy się w hektarach, a raz w sztukach. W jednym miejscu są metry kwadratowe, w innym hektary. Przy sieci wysokiego napięcia wpisano 220 V zamiast 220 kV. I mówimy o dokumentacji, na podstawie której mają być później porównywane warianty inwestycji wartej miliardy. Co więcej, podczas prac powołanego Zespołu ds. S7 sama GDDKiA przyznała, że proponowana metodologia nie jest kompletna i gotowa, udostępnione mapy nie zawierają podstawowych informacji i obiektów, legenda nie zgadza się z opisem, klasyfikacja zabudowy zawiera błędy, a wobec dokumentacji IVIA wdrożono program naprawczy. Jeżeli zwykli mieszkańcy muszą sprawdzać podstawowe obliczenia i wychwytywać takie rzeczy za projektantem i inwestorem, to coś jest bardzo poważnie nie tak.
No to z czego to wynika?
Popełniają błędy. I to błędy, które zrobili np. w liczeniu średniej ważonej, są na poziomie 8 klasy szkoły podstawowej. Jest wiele osób z kręgów naukowych, które to sprawdzały i mówią, że takich błędów po prostu nie powinno się robić, bo to są elementarne błędy obliczeniowe. Przyznała to oficjalnie nawet sama GDDKiA. Oni po prostu mają zupełnie inne wyniki.
Co by się musiało zadziać, żebyście przestali protestować i byli usatysfakcjonowani?
Potrzebujemy przede wszystkim uczciwości i pełnej transparentności procesu. Być może mediatora a na pewno niezależnego gremium naukowców, którzy dostanądostęp do wszystkich danych i będą mogli zweryfikować przyjęte założenia. Dzisiaj największym problemem jest to, żeabsolutnie nie mamy poczucia prowadzenia dialogu. Składamy konkretne, bardzo merytoryczne uwagi, wskazujemy wręcz szkolne błędy w dokumentacji, pytamy o metodologię, dane i przyczyny podejmowanych decyzji, a dostajemy tylko i wyłącznie słowa Tomasza Kwiecińskiego (Radcy Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad) „Wsłuchujemy się w głos społeczeństwa” - za tymi słowami kryje się zazwyczaj pogardliwe milczenie, czasem wymijające odpowiedzi lub zdawkowa informacja, że dany temat nie mieści się w założonej agendzie. Tak nie odbuduje się zaufania do GDDKiA i całego procesu. Bez pełnych danych, możliwości ich niezależnej kontroli i gotowości GDDKiA do zmiany własnego stanowiska pod wpływem argumentów żadnego satysfakcjonującego rozwiązania nie będzie. Będzie ściana i będzie eskalacja konfliktu. Lada moment ten ruch społeczny przekształci się w ruch przeciw PSL-owi, który firmuje sobą tę parodię rozmów. A wtedy, kto wie, co się wydarzy…
Czy ta kampania, która się teraz toczy w Krakowie, jest dla Was jakąś nadzieją, że coś się zmieni?
Jest kilku polityków, którzy rzeczywiście byli z nami od początku. Może też dlatego nabraliśmy takiego dużego dystansu do tego, co obiecują, ponieważ nie idą za tym czyny. Teoretycznie pani senator Monika Piątkowska mówi, że działa - i być może w kuluarach się zadziewają jakieś rzeczy - natomiast my nie mamy realnych efektów. Wszystko idzie dokładnie po myśli Generalnej. Nie ma absolutnie żadnej przestrzeni na to, żeby z GDDKiA rozmawiać merytorycznie. Oni zupełnie się od tego odcinają, nie reagują na żadne nasze pisma.
I w tym momencie myślę, że takie wywoływanie personalne kandydatów na prezydenta może mieć sens. Zaczęłam pisać te wszystkie informacje w moich socialach, wyciągać wypowiedzi ludzi, którzy kiedykolwiek mówili o S7, ponieważ chcemy ich honorować za to, że mieli odwagę, że podnosili temat. Była mowa o tym w Sejmie, byli posłowie jako nasi reprezentanci na różnego rodzaju komisjach, były składane interpelacje, pisane wnioski… Chciałam pokazać te osoby, które coś mówią.
Zacznij więc od wspomnianej senator Piątkowskiej.
Piątkowska zawsze była z nami, bardzo dużo mówiła i tego nie można jej odmówić. Natomiast, tak jak padło w pierwszym pytaniu, czy ufamy politykom - nigdy nie przekładało się to na żadne czyny. Ja tu mówię o pewnych kuluarach. Wiem, że pani senator działa, mówi, że cały czas trwają rozmowy, jesteśmy bardzo mocno zauważani. I tyle.
Posłanka Gosek-Popiołek?
Gosek-Popiołek niestety bardzo nas zawiodła. W 2022 roku bardzo głośno o nas mówiła, reprezentowała nas, więc mieliśmy realną nadzieję, widząc w niej energiczną osobę z charyzmą. Zawierzyliśmy, że jest w stanie coś zrobić, zresztą wtedy miała dosyć dobry kontakt z ministrem. Liczyliśmy, że ta dwójka rzeczywiście coś zrobi. No i teraz… zaczęła milczeć jak zaklęta i w tej kampanii nie było z jej strony ani jednego słowa o S7, a wie przecież, jak niesamowity to jest problem.
Radny Drewnicki?
Drewnicki jako wiceprzewodniczący Rady Miasta Krakowa pisał dużo różnych dokumentów, podpisywał interpelacje, poprowadził w listopadzie sesję Rady obejmującą rezolucję w sprawie sprzeciwu wobec zaproponowanych 6 wariantów S7 przez Kraków i zawsze głosował przeciwko powstaniu S7. Więc on też reprezentuje kolejną partię polityczną, która zabrała głos jego słowami.
A radny Gibała?
Gibała nas zawsze wspierał, zawsze był na każdym proteście, podobnie zresztą jak senator Piątkowska. To też były jednak cały czas słowa. Natomiast nigdy nie było żadnych realnych działań. My ich nie dostrzegliśmy.
To nie będę pytał o tych mniej poważnych kandydatów...
Ale chciałam powiedzieć o jednej śmiesznej rzeczy. Bardzo ciekawa historia jest z panią Owcą. W momencie, kiedy ludzie rzucili się na jej profil w związku z publikacją naszego posta, który miał ją zmusić do odpowiedzi, ona milczała jak zaklęta milczała. I w pewnym momencie odpaliła się z komunikatem, że Swoszowice… potrzebują kanalizacji i że największym problemem Swoszowic jest brak tej kanalizacji.
A nie jest?
Jest, ale największym problemem Swoszowic jest S7. To widać, jak się przejedzie przez Swoszowice - nie ma ulicy, na której nie byłoby naszego baneru.
I ostatecznie radna Owca powiedziała coś o tej S7?
Powiedziała, że jej stanowisko się nie zmienia, ale… nie sprecyzowała, jakie ma stanowisko (śmiech). Nie wyartykułowała tego. A przecież była na naszym proteście w grudniu jako Partia Razem, ze swoimi flagami. Wtedy przedstawiciele różnych partii, czy nawet niezależni, potrzebowali wizerunkowo pojawić się z nami na zdjęciach. W szeregach protestujących zawsze idzie jakiś radny albo poseł.
To kto Wam „dowala”, skoro wszyscy są z wami? Mówię o przełożeniach politycznych.
Największym problemem jest dzisiaj sposób działania GDDKiA i symbolizujący go Tomasz Kwieciński, Radca Generalnego Dyrektora. Powołano Zespół ds. S7, który miał odbudować zaufanie społeczne po tym, co wydarzyło się 3 listopada 2025 roku. W praktyce ten Zespół stał się plastikową fasadą dialogu. Są spotkania, mikrofony, protokoły, prezentacje, formularze i transmisje, jest również agenda, której bezwzględnie należy się trzymać- z zewnątrz wszystko wygląda naprawdę wzorowo. Tak też jest to przekazywane opinii publicznej i decydentom. A tymczasem prawda jest zupełnie inna.
Dobrym tego przykładem jest węzeł Morawica. Po wielu miesiącach nacisku społecznego GDDKiA ostatecznie poszerzyła obszar analiz o ten węzeł. Cudownie! Tylkonasuwa mi się pytanie: jakie dane będą podstawą oceny tego obszaru i czy będą one porównywalne z danymi dla pozostałych obszarów? Przygotowanie dotychczasowych analiz trwało od 2022 roku. Mimo tak długiego czasu materiały, które ostatecznie doprowadziły do wariantów z 3 listopada 2025 roku, były obarczone ogromną ilością błędów i braków. Po trzech latach prac!
Dodatkowo, w lipcu tego roku, podczas prac Zespołu ds. S7GDDKiA sama potwierdzała, że mapy obszarów wykluczonych są wciąż aktualizowane i niepełne, legenda nie zgadza się z opisem a klasyfikacja zawiera błędy. W trakcie prac uzupełniano kolejne strefy ochronne, tereny górnicze, ujęcia wody czy obszary zabudowane. I nagle dziś mamy uwierzyć, że w ciągu dwóch miesięcy dla nowo dołączonego obszaru Morawicy powstanie materiał równie kompletny i równie szczegółowy jak dla terenów analizowanych przez 3lata?? Totalna bzdura. Rzetelne porównanie wymaga tych samych standardów dla każdego kierunku: aktualnej zabudowy, osiedli, obiektów społecznych, zabytków, przyrody, geologii, hydrologii, terenów chronionych, kosztów, wyburzeń i prognoz ruchu. Nie można przez kilka lat zbierać danych dla jednego obszaru, a następnie w kilka tygodni uzupełnić „na odczepnego” drugi i wrzucić obydwa do jednego WAP-u, udając, że zostały przebadane i potraktowane tak samo.
GDDKiA wszędzie z dumą ogłasza „Spełniliśmy postulat strony społecznej -dodaliśmy Morawicę do analiz”. Szkoda tylko, że bez materiału tej samej jakości, kompletności i szczegółowości co dla pozostałych kierunków, jest to obietnica całkowicie bez pokrycia. To zwykłe mydlenie oczu i to jest dokładnie ten rodzaj pozornego dialogu, przez który straciliśmy zaufanie do całego procesu I GDDKiA. Przy tym wszystkim nie zapominajmy kto jest odpowiedzialny za sytuację z S7 - Andrzej Adamczyk (były minister infrastruktury), Dariusz Klimczak (obecny minister) oraz Stanisław Bukowiec (obecny wiceminister).
To jest ta trójka? A de facto już dwójka, bo Adamczyk jest już poza tym „układem”.
Właśnie jesteśmy bardzo ciekawi, kto w tym państwie wreszcie weźmie odpowiedzialność za ten proces. Andrzej Adamczyk był ministrem infrastruktury, kiedy w 2022 roku zaprezentowano Studium Korytarzowe i rozpoczęto obecny kierunek prac-odpowiada literalnie za cały ten bałagan. Dzisiaj ministrem jest Dariusz Klimczak, a jego wiceministrem Stanisław Bukowiec. To Klimczak nadzoruje GDDKiA i to jego decyzją przeniesiono prowadzenie tego projektu do centrali. Co ciekawe, Klimczak zachowuje się, jakby cały proces toczył się gdzieś obok niegoi nie miał z nim nic wspólnego. Mam wręcz wrażenie, że chowa się za plecami Władysława Kosiniaka-Kamysza.Wicepremier składa mieszkańcom bardzo konkretne deklaracje a tymczasem minister odpowiedzialny za GDDKiA udaje, że go nie ma i „wchodzi pod stół nakrywając się ceratą”. Za to Bukowiec-mam wrażenie, czerpie chyba przyjemność z deprecjonowania mieszkańców. Swoją drogą to też interesująca postawa.. Dlatego nie interesują nas jużkolejne deklaracje i obietnice polityków. Liczą się konkretne efekty a nie przerzucanie gorącego kartofla jakim jest S7”
Ale S7 będzie oddziaływać na cały Kraków i może mieszkańcy Czyżyn chcą tej drogi?
Trzeba pokazać mieszkańcom Krakowa pełny rachunek tej inwestycji. Można powiedzieć: chcę nowej ekspresówki, będę kilka minut szybciej jechał do Zakopanego. Tylko za te kilka minut ktoś inny zapłaci domem, wysiedleniem, przeciętą miejscowością albo utratą miejsca, w której jego rodzina żyje od pokoleń. Zapłacimy też nieodwracalną ingerencją w krajobraz, przyrodę, lasy, miejsca historyczne i zabytki. To są koszty, których nie da się potem cofnąć ani skompensować. Warianty z listopada 2025 to pomiędzy 200 a 400 wyburzeń, czyli nawet 3000 ludzi może zostać wywłaszczonych, do tego dochodzą koszty budowy przekraczające kilka miliardów złotych. Dlatego trzeba uczciwie odpowiedzieć sobie na pytanie, czy korzyść transportowa- 3 minuty krócej w Tatry- jest rzeczywiście proporcjonalna do ceny, którą mają zapłacić mieszkańcy i cały region.
To w takim razie, jakie są dwa najpoważniejsze zagrożenia dla mieszkańca Czyżyn, jeżeli S7 będzie przechodzić przez Kraków?
Pierwsze zagrożenie jest takie, że możemy wydać miliardy i dokonać ogromnych zniszczeń, a podstawowego problemu wcale nie rozwiązać. Już wcześniejsze analizy GDDKiA pokazują, że dla części rozpatrywanych korytarzy na istniejącej Zakopiance między Krakowem a Głogoczowem nadal pozostawałoby 76 procent, a w innym przypadku nawet ponad 87 procent obecnego ruchu-byłby to brak realizacji głównego celu tej drogi. Drugie zagrożenie jest długoterminowe. Budując dzisiaj nową drogę ekspresową wewnątrz rozwijającej się aglomeracji, zamykamy Kraków w układzie transportowym na kolejne kilkadziesiąt lat. Zakopianka jest równolegle modernizowana, powstają nowe węzły, drogi poboczne, zmienia się cały ring Krakowa i rozwija kolej. Najpierw trzeba więc policzyć efekt transportowy całego tego układu, a dopiero później podejmować decyzję o wyburzaniu kolejnych miejscowości pod następną (być może zbędną) drogę.
To może nie ma sensu w ogóle budować tej drogi?
Tak uważamy. Zresztą kilku profesorów i specjalistów w dziedzinie transportu i ruchu drogowego też jest tego zdania.
Gdyby miała Pani autorytarnie podjąć ostateczną decyzję w sprawie S7, jaką by Pani podjęła?
Najpierw poczekałabym na efekty zmian, które już są w toku. Zobaczyłabym, jak zmieni się układ ruchu po domknięciu ringu w Mistrzejowicach, likwidacji w marcu 2027 bramek na autostradzie do Katowic, dobudowie trzeciego pasa A4 do Balic i dalszej modernizacji Zakopianki. Dopiero wtedy, na podstawie rzeczywistych danych, można uczciwie odpowiedzieć na pytanie, czy budowa nowej drogi ekspresowej w tym południowym korytarzu jest w ogóle potrzebna.
Na kogo zagłosuje Pani w wyborach na prezydenta Krakowa?
Nie powiem.
A kto jest najlepszym kandydatem w kontekście S7?
Nie ma takiego kandydata. Nie ma takiego, kto by nam coś nie tylko obiecał, ale i pokazał realne działania już teraz.
Czyli konkretnie: co musi zrobić kandydat, żeby zyskać Wasz głos?
Podjąć realne działania, czyli wpłynąć na Ministerstwo Infrastruktury, żeby to miało realne przełożenie na GDDKiA w Warszawie i na to, co dzieje się w oddziale w Krakowie.
Czyli, wracając do kandydata: na dzisiaj nie ma takiego, który gwarantowałby to, czego byście chcieli?
W tych wyborach w ogóle nie ma kandydata, który jest… dobry. Nie mówię tylko o Swoszowicach, ale o całym mieście. Wynika to trochę z tego, że u nas nie ma społeczeństwa obywatelskiego. Ludzie patrzą na politykę Krakowa w dziwny sposób i dopóki to się nie zmieni, będziemy - tak jak w całym kraju - wybierać miernych przedstawicieli.


![„Dwór kruszył jego zaufanie do mnie”. Kulig o kulisach relacji z Majchrowskim [ROZMOWA]](/images/thumbnails/lne/thumb_131_544.jpg?65efe2048599731ae7f752c9c3fccce6)
