Najpierw jest słońce. Potem kilka cieplejszych dni. Śnieg znika, trawniki zaczynają oddychać. Człowiek myśli: „No, wreszcie”. I wtedy patrzy pod nogi. I widzi. Nie przebiśniegi. Nie krokusy. Tylko całe, potężne, brunatne archiwum zimowych spacerów. Kupy. I tu też kupy. I tam kupy. I kawałek dalej też kupy...
Spacer po osiedlu w Krakowie wczesną wiosną to nie jest przechadzka. To survival. Slalom gigant między tym, co przez trzy miesiące było elegancko zakonserwowane pod śniegiem. Teraz wyszło na światło dzienne i patrzy nam prosto w oczy.
- Chodniki? Pole minowe.
- Trawniki? Biologiczna mapa wstydu.
- Skwer pod blokiem? Tor przeszkód dla zaawansowanych.
I nie, to nie są „incydenty”. To są hurtowe ilości. Jakby przez zimę obowiązywało jakieś niepisane prawo: śnieg przykryje, problem zniknie. Otóż nie zniknął. On tylko czekał na odwilż.
Najlepsze są tłumaczenia.
– „Zapomniałem woreczka.”
– „Nie zauważyłam.”
– „To nie mój pies.”
A czyj? Duch osiedla? Pies widmo? Tajemnicza rasa „niewidzialny kundel”?
Pies to nie tylko zdjęcia na Instagramie i spacery o zachodzie słońca. To także ten moment, kiedy trzeba się schylić. Tak, nawet gdy jest zimno. Tak, nawet gdy nikt nie patrzy. Tak, nawet gdy „zaraz wracam do domu”.
Bo problemem nie są psy. Problemem są właściciele, którzy traktują przestrzeń wspólną jak czyjąś, nie swoją. A przecież to nasze miasto. Wspólne. Codzienne.
W tym tygodniu do sprzątania po ziemie ruszyło MPO. Pracownicy twierdzą, że wiosenne porządki potrwają nawet do 12 tygodni. Najpierw w ruch idą główne arterie i śródmieście, potem kolejne rejony miasta. Zamiatarki, polewaczki, ekipy ręczne. Piach, sól, zimowy pył mają zniknąć z ulic, placów i chodników.
I bardzo dobrze.
Tylko że żadna zamiatarka nie załatwi problemu, jeśli ktoś wcześniej nie wykaże się elementarną przyzwoitością. MPO może sprzątnąć piach po zimie. Ale nie powinno sprzątać po czyjejś bezmyślności.
Wiosna to czas porządków. Może oprócz trzepania dywanów i mycia okien warto zrobić też porządek z własnymi nawykami. Bo jeśli co roku, wraz z pierwszym słońcem, odkrywamy to samo, to może problemem nie jest topniejący śnieg.
Może problemem jest to, że niektórzy wciąż nie dorośli do posiadania psa.


