Przeczytasz w 1-2 minuty

– Te upały nas zabijają! W ciągu dnia mam w bloku chyba ze 40 stopni! Tętno mi skacze do 120 uderzeń, spada mi ciśnienie, brak mi powietrza! Duszę się! Ja dłużej tego nie wytrzymam, błagam o pomoc – mówi nam 81-letnia pani Anna z Krakowa! Kiedy termometry w Krakowie pokazują grubo ponad 30 stopni, zabetonowane osiedla w Nowej Hucie, Podgórzu czy na Krowodrzy zamieniają się w rozgrzane do czerwoności piekarniki. Dla krakowskich seniorów, uwięzionych na piętrach wielkopłytowych bloków, to prawdziwy koszmar i bezpośrednie zagrożenie życia.

Tymczasem w samym sercu krakowskich osiedli stoją potężne, murowane budynki, które skrywają w sobie idealny, zbawienny chłód. To kościoły. Niestety, w większości przypadków ich drzwi pozostają głucho zamknięte!

Szacuje się, że zaledwie od 5% do 20% kościołów w największych polskich miastach (głównie zabytkowe i turystyczne bazyliki w centrum Krakowa) jest w pełni otwartych w ciągu dnia. Na większości miejskich osiedli standardem jest zaryglowana brama lub – w najlepszym wypadku – zamknięta krata w drzwiach. Widok chłodnego, pustego wnętrza przez metalowe pręty, gdy człowiekowi mdleje ciało z gorąca, staje się ponurym symbolem braku empatii.

Podczas gdy w Polsce otwarcie świątyni zależy wyłącznie od indywidualnej decyzji i dobrej woli proboszcza, na Zachodzie kościoły stały się kluczowym elementem miejskich systemów ratunkowych:

  • Francja: Kościoły są oficjalnie wpisywane przez rząd na interaktywne mapy tzw. Cool Places (chłodnych przestrzeni) obok klimatyzowanych bibliotek czy muzeów. Mają one prawny obowiązek pozostawać otwarte dłużej podczas fal upałów.
  • Niemcy: Federalny Minister Zdrowia publicznie zachęca obywateli do akcji chilling at church – traktowania świątyń jako ogólnodostępnych hal chłodzących dla seniorów i rodzin.
  • Neapol: Tamtejsza archidiecezja nakazała interwencyjne otwieranie wielkich kościołów w ciągu dnia, a wolontariusze rozdają w nich potrzebującym darmową wodę mineralną.
  • Wielka Brytania: Londyńskie parafie same rejestrują się w miejskich systemach pomocy, a mieszkańcy z wdzięcznością nazywają wielkie katedry „spiczastymi lodówkami”.

Dlaczego w Polsce wciąż dominuje argument o „względach bezpieczeństwa i strachu przed kradzieżą”? W dobie powszechnego i taniego monitoringu oraz możliwości zaangażowania do opieki wolontariuszy, grup parafialnych czy młodzieży, zamykanie drzwi przed cierpiącym z gorąca człowiekiem trudno racjonalnie usprawiedliwić.

O otwarcie kościołów zaapelował Głos Seniora.

Kościół, jako potencjalnie żywa wspólnota, nie może w upalne dni zostawiać swoich „parafian na patelni". Niech chłód grubych murów sakralnych ratuje zdrowie i życie Polaków!

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym i obserwuj nas w mediach społecznościowych!

Czytaj także

Nic tu jeszcze nie ma :)