Przeczytasz w 2-3 minuty
Gibała i jego koleś z RMK

Tani populizm znów przegrał z twardymi faktami. Michał Starobrat próbował wmówić mieszkańcom, że p.f. prezydenta Stanisław Kracik szasta miejską kasą na podwyżki dla swoich. Szybko okazało się, że radny podał nieprawdę, a kluczowe dane po prostu zataił, by pasowały mu do politycznej nagonki. Urzędnicy bezlitośnie punktują manipulację, a internauci nie kryją oburzenia: radny od Gibały chciał zbić kapitał na kłamstwie, ale zaliczył spektakularną wpadkę.

Michał Starobrat, radny od Łukasza Gibały, po raz kolejny postanowił zadbać o rozgłos w mediach społecznościowych. Rzucił w przestrzeń internetową mocną tezę, jakoby pełniący funkcję Prezydenta Miasta Krakowa Stanisław Kracik na prawo i lewo rozdawał ogromne podwyżki, zmieniając maksymalne wynagrodzenia szefów miejskich jednostek. Aby podbić emocje, podał kilka chwytliwych przykładów.

Problem w tym, że w pędzie po polityczny poklask Starobrat po prostu minął się z prawdą.

Starobrat wyjaśniony

Bańka manipulacji pękła niemal natychmiast. Do akcji wkroczyła Dyrektorka Magistratu Justyna Habrajska, która w jednym komentarzu kulturalnie, ale i bezlitośnie wypunktowała rewelacje radnego:

Szanowny Panie Radny,

uprzejmie informuję, że wskazane w Pana poście informacje są nieprawdziwe.

Wynagrodzenia, które Pan wskazuje jako podwyżki przyznane przez pełniącego funkcję Prezydenta Pana Stanisława Kracika zostały uregulowane w 2024 roku zarządzeniem Prezydenta nr 1070/2024 z dnia 8 kwietnia 2024 r.

Natomiast zmianie uległo wynagrodzenie, o którym Pan w swoim poście nie wspomniał, a które dotyczyło wynagrodzenia kierujących placówkami opiekuńczo-wychowawczymi, szkołami lub placówkami oświatowymi, domami pomocy społecznej oraz Krakowskim Centrum Seniora i Zespołem Żłobków Miasta Krakowa.

Wpis Justyna Habrajskiej

Internauci nie dali się nabrać

Na reakcję mieszkańców Krakowa nie trzeba było długo czekać. Pod wpisem Starobrata szybko wylała się fala krytyki, a wywołana przez niego „imba” obróciła się bezpośrednio przeciwko niemu.

Starobrat kłamie? Jakie zaskoczenie

- zironizował krótko jeden z internautów, podsumowując styl prowadzenia polityki przez radnego.

Wpis na FB

Inne komentarze równie celnie punktują selektywne dobieranie faktów pod z góry ustaloną narrację partyjną. Zamiast rzetelnej informacji, radny zaprezentował wyłącznie to, co miało oburzyć odbiorców, przemilczając kluczowe elementy decyzji:

Poza trzema populistycznymi przykładami zabrakło przede wszystkim kwot tych mniej 'efektownych' - między innymi dyrektorów żłobków (6000 zł), domów pomocy społecznej (8000 zł) czy placówek opiekuńczo-wychowawczych (6000 zł).

Kwoty wydają się stosunkowo niskie, jeśli mówimy o osobach na stanowiskach dyrektorskich, które zarządzają ważnymi instytucjami społecznymi. Proszę uwzględniać wszystkie informacje, a nie wyłącznie te, które pomagają budować Państwa narrację.

- zauważa przytomnie kolejny z komentujących.

Wpis na FB

Tani populizm zamiast merytoryki

Szukanie taniej sensacji kosztem prawdy skończyło się dla Starobrata całkowitą kompromitacją.

Michał Starobrat

Radny chciał wyrosnąć na szeryfa tropiącego rozrzutność władzy, a dał się złapać jak dzieciak na manipulacji najniższych lotów. Kiedy polityk zamiast faktów serwuje mieszkańcom wypreparowaną pod tezę półprawdę, przestaje być partnerem do dyskusji, a staje się po prostu zwykłym internetowym krzykaczem.

Tym razem ten tani teatr populizmu internetowego krzykacza został zgaszony jednym komentarzem. I trudno o bardziej zasłużony nokaut.

ZOBACZ TAKŻE: Przeczytałem raport Gibały, żebyście Wy nie musieli. Porażająca prawda!

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym i obserwuj nas w mediach społecznościowych!

Czytaj także