– Gibała ostatnio zachowuje się bardzo nieodpowiedzialnie. Jest nerwowy, reaguje dosyć agresywnie na wszystko, co dzieje się w Krakowie i, mówiąc wprost, mija się z prawdą – mówi nam radna Alicja Szczepańska. Jej zdaniem, ostatnia petycja w sprawie miejskiego szpitala Narutowicza tylko potwierdza, że trzykrotny kandydat na prezydenta Krakowa posługuje się "wyłącznie sloganami nastawionymi na manipulowanie emocjami opinii publicznej".
Gibała uruchomił petycję w obronie miejskiego szpitala przed fuzją ze szpitalem wojskowym. Brzmi logicznie, prawda? Problem w tym, że – wg przewodniczącej komisji zdrowia – "radny przedstawił treść tej petycji w taki sposób, aby była ona korzystna wyłącznie dla niego i jego partykularnych interesów jako potencjalnego kandydata w kampanii wyborczej".
***
Kanał Krakowski: Podpisała się pani pod petycją Łukasza Gibały w sprawie szpitala im. Gabriela Narutowicza?
Alicja Szczepańska: Absolutnie nie zamierzam się pod nią podpisywać. Ta petycja jest nieprzemyślana i skrajnie pochopna. To działanie czysto PR-owe, sztuczne wymyślanie problemów dla miasta tylko po to, żeby zbić na tym kapitał wyborczy.
Petycja jest po to, by miasto zachowało szpital, a krakowianie mieli się gdzie leczyć. To brzmi przecież logicznie i sensownie.
Tak, tylko kluczowe pytanie brzmi: skąd wziąć na to finansowanie? Bardzo bym chciała, żeby ktoś zapytał Gibałę, czy za pięć lat będzie w stanie wyciągnąć od swojego ojca pieniądze na pokrycie zadłużenia tego szpitala. Mówimy tu o kwocie ponad 300 milionów złotych! Czy ten szpital naprawdę utrzyma się sam? Czy bez fuzji w ogóle przetrwa? Tego nie wiemy.
Radny Gibała przedstawił treść tej petycji w taki sposób, aby była ona korzystna wyłącznie dla niego i jego partykularnych interesów jako potencjalnego kandydata w kampanii wyborczej. A tak naprawę nie ma pełnej wiedzy dotyczącej fuzji szpitala miejskiego ze szpitalem wojskowym.
Nie dość, że wszystkie dane nie zostały jeszcze przedstawione radnym, to sam Gibała nie brał udziału w żadnym – podkreślam ŻADNYM – spotkaniu z przedstawicielami pracowników szpitali, dyrektorów, władz miasta i tak dalej. Wyciągnął pochopne wnioski, ale nie wiadomo nawet, z czego je wyciągnął, bo nikt z nas nie ma wszystkich niezbędnych informacji.
Na dziś stan mamy taki, że ludzie Gibały zaczepiają mieszkańców na ulicach Krakowa. Tłumaczą im dosyć logicznie, że jeśli nie podpiszą petycji, to stracą możliwość leczenia się w tym miejscu.
Ależ to jest zwykłe kłamstwo! Nazwijmy rzeczy po imieniu: to jest jawne kłamstwo.
Dlaczego?
Nie wiadomo nawet, czy do tej fuzji obu szpitali w ogóle dojdzie. Myśmy wstępnie ustalili, że jeśli jako radni będziemy ewentualnie pozytywnie opiniować to połączenie, to warunkiem koniecznym jest zgoda personelu szpitala Narutowicza. Związki zawodowe są obecnie na etapie negocjacji z MON-em w kwestii zagwarantowania pracy w szpitalu Narutowicza na okres pięciu lat. Oczywiście stuprocentowe zapewnienie tego jest niemożliwe – tak samo jak my, radni, nie możemy nikomu obiecać, że za pięć lat wszyscy zostaną na tych samych stanowiskach, jeśli do fuzji nie dojdzie.
Kluczowy jest jednak fakt, że my, jako radni – a mówię to jako wiceprzewodnicząca klubu Koalicji Obywatelskiej i przewodnicząca komisji zdrowia – na pewno nie podejmiemy decyzji wbrew stronie społecznej szpitala.
Czy na dziś nie przesądza pani, czy fuzja jest jednoznacznie dobra, czy zła, tylko próbuje zebrać twarde dane i opinie pracowników?
Tak. Ja nie jestem od oceniania na podstawie emocji, interesują mnie wyłącznie fakty. A fakty są takie: w tym szpitalu pracują ludzie. Jak wspomniałam, największą wartością jest personel medyczny, ale musimy zadbać również o personel administracyjny. Interesuje nas przede wszystkim interes pracowników, bo szpital nie będzie leczył sam – do tego są potrzebni ludzie i to z nimi musimy rozmawiać o ich ostatecznym stanowisku.
Uważa pani, że ta petycja jest szkodliwa?
Ta petycja niepotrzebnie straszy i terroryzuje ludzi wizjami tego, co rzekomo ma się stać. Przedstawiciel MON ze strony wojskowej jasno nas zapewnił, że przyjęcia do szpitala będą odbywać się na dokładnie takich samych zasadach dla wszystkich mieszkańców Krakowa i to jest najważniejsze. Mamy to udokumentowane – zarówno na piśmie, jak i w nagraniu. W momencie, gdybyśmy jako Rada Miasta mieli podejmować uchwałę w tej sprawie, ten punkt będzie twardym warunkiem do głosowania „za”.
Pani osobiście skłania się już ku głosowaniu za fuzją, czy to zbyt wczesny etap na deklaracje?
Obiektywnie rzecz biorąc, nie znam jeszcze wszystkich szczegółów, ale szczerze mówiąc – skłaniam się ku rozsądnej fuzji.
To, co mówi Łukasz Gibała, że całość nieruchomości szpitala Narutowicza zostanie przejęta przez wojsko, to nieprawda.
Część nieruchomości pozostanie w rękach miasta. Zresztą, Gibała ostatnio zachowuje się bardzo nieodpowiedzialnie. Jest nerwowy, reaguje dosyć agresywnie na wszystko, co dzieje się w Krakowie i, mówiąc wprost, mija się z prawdą.
Z czego wynika ta nerwowość?
Zapewne z tego, że termin ogłoszenia wyborów prezydenckich się przedłuża. Kłócenie się o semantykę czy o znaczenie pojedynczych słów w oficjalnej narracji miasta jest dla mnie zachowaniem skrajnie nieodpowiedzialnym jak na radnego, który zasiada w radzie już drugą kadencję, a wcześniej był przecież posłem.
Może w sprawie szpitala Gibała chce po prostu wyjść na "ostatniego sprawiedliwego", który ratuje miasto?
Znając radnego Gibałę – on zawsze będzie kreował się na tego jedynego sprawiedliwego. Tymczasem według mojej subiektywnej oceny: absolutnie nie jest „ostatnim sprawiedliwym”.
To jest czyste, PR-owskie zagranie. To są wyłącznie slogany nastawione na manipulowanie emocjami opinii publicznej.
Mówię to jako osoba, która kiedyś była w klubie Łukasza Gibały i nie bez kozery odeszłam. To była dla mnie bardzo trudna decyzja, bo niezwykle cenię sobie dotrzymywanie słowa. Jednak w moim działaniu rządzi przede wszystkim uczciwość i praca na rzecz mieszkańców, a nie tanie kwestie PR-owe i toczenie wewnętrznych wojenek tylko po to, żeby zwycięsko wyszła z nich jedna osoba, która rzekomo nigdy się nie myli.
Łukasz Gibała jest nieomylny?
On tak twierdzi. Ja uważam wręcz przeciwnie.
A czy jest uczciwy?
Na pewno jest graczem, który poprzez niedopowiedzenia, manipulacje i pójście na skróty celowo wprowadza opinię publiczną w błąd.
![„Start Gibały to połączenie ambicji, ego i żądzy władzy. W końcu się dodrapie” [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_523.jpg?ed1bed4a0f735eca411462f53b13b868)
![W czym Piątkowska jest lepsza od Miszalskiego? Odpowiada szef jej sztabu [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_522.jpg?ed1bed4a0f735eca411462f53b13b868)

![Kracik: „Wspierał mnie Łukasz Gibała, wspierał mnie Jarosław Gowin…” [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_520.jpg?ed1bed4a0f735eca411462f53b13b868)



![Senyszyn: „Gibała może wygrać już w pierwszej turze” [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_511.jpg?ed1bed4a0f735eca411462f53b13b868)

![„Po Klaman odetchnąłem z ulgą, a za Gosek-Popiołek nie będę się wstydził” [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_507.jpg?ed1bed4a0f735eca411462f53b13b868)





![Hoffman wbił nóż w plecy Gibały?! „Nie byliśmy jego pacynkami” [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_500.jpg?ed1bed4a0f735eca411462f53b13b868)



![To zapowiedź potężnej awantury! Te słowa przejdą do historii kampanii [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_492.jpg?ed1bed4a0f735eca411462f53b13b868)



