Przeczytasz w 6-11 minuty
KO przejmie Małopolskę? „Wybierają życie w środowisku, które nazywa ich zdrajcami i oszustami” [ROZMOWA]

Koalicja Obywatelska czeka, aż „patologiczna rodzina PiS” w Małopolsce sama się pogrąży, bo na własną większość w sejmiku nie ma szans. Grzegorz Małodobry (KO) w mocnej rozmowie z Kanałem Krakowskim uderza w marszałka Łukasza Smółkę i wytyka radnym Prawa i Sprawiedliwości otwartą pogardę w swoich szeregach.

Małodobry przyznaje też wprost, w czym kandydatka na prezydenta Monika Piątkowska ustępuje Łukaszowi Gibale. - Na pewno nie ma takich pieniędzy od tatusia - mówi.

***

Kanał Krakowski: Czy Koalicja Obywatelska przejmie władzę w Małopolsce?

Grzegorz Małodobry: W 2029 oku są wybory samorządowe i wtedy na pewno.

A w tej kadencji?

Cały czas próbujemy wziąć odpowiedzialność za Małopolskę. PiS jest tak podzielony, że bardziej już się nie da…

Grzegorz Małodobry

To co stoi na przeszkodzie?

Na pewno to, że władza dla Prawa i Sprawiedliwości jest spoiwem – Małopolską rządzą. Stracili, chociażby 200 milionów złotych na pociągi, które marszałek Smółka mógł kupić z KPO, które otrzymał od rządu.

To na ile frakcji musi się podzielić PiS, byście odzyskali władzę w sejmiku?

W jednej z frakcji rzekomo była pani Barbara Nowak. Z całym szacunkiem, mam dość umiarkowaną zdolność koalicyjną z panią kurator. Chociaż czasami w samorządzie są projekty, które możemy wspólnie zrealizować. Dzisiaj przejmowanie władzy to wzięcie odpowiedzialności. Jesteśmy gotowi zawsze, ale nie patrzymy na to w taki sposób, żeby zdobywać szable i szukać większości za wszelką cenę, tylko po to, by zdobyć władzę w jakiejkolwiek konfiguracji – właśnie chociażby z panią Barbarą Nowak czy z Bogdanem Pękiem.

To są skrajne przykłady. Jest przecież nowa frakcja Mateusza Morawieckiego.

Nie będę tego ukrywał, że na korytarzach sejmikowych u części PiS-u mówi się o tym, że jest chęć odwołania pana Ryszarda Pagacza z funkcji wicemarszałka. Są radni, którzy o tym mówią wprost: radni związani z panią premier Szydło czy radni bardziej „bezpańscy” w tych różnych frakcjach. Taka sytuacja może mieć miejsce. Nie ukrywam też, że dwudziestu jeden radnych z PiS, którzy tworzą dzisiaj większość, po prostu nie przepada za sobą. Bardzo często widzę, że rywalizują ze sobą w okręgach i szukają wsparcia przy poszczególnych głosowaniach. Ale na zbudowanie większości trzeba mieć dwudziestu radnych, żeby wziąć poważną odpowiedzialność, a nie od sesji do sesji bujać się z brakiem większości w sejmiku, tak, jak dziś to wygląda.

Łatwiej, jako Koalicja, mieć już nie będziecie.

Łatwiej na pewno będzie przy wyborach, kiedy zdobędziemy więcej mandatów i będziemy mieli większy potencjał.

Czyli tę kadencję spisujecie na straty?

Nie, nie spisujemy na straty, ponieważ jesteśmy w stanie wywalczyć i wywalczyliśmy dobre rzeczy dla Małopolski, dzięki działalności rządu, a to jest najważniejsze. Prawie miliard złotych na inwestycje w szpitale, czy 400 mln na zakup pociągów, z czego Zarząd wykorzystał tylko niecałe 200…

No to będzie marszałek z Koalicji w tej kadencji?

Jest to bardzo trudne, ponieważ nie mamy tych 20 mandatów i swoich głosów, żeby takiego marszałka wybrać. Zmiany konfiguracji rządzącej w Małopolsce są możliwe, gdy Polska 2050, PSL, my i część radnych wybranych z list Prawa i Sprawiedliwości, zacznie myśleć o Małopolsce dużo poważniej niż obecnie, kiedy rozrywają budżet województwa na strzępy. Zobaczymy. Chciałbym też zwrócić uwagę na obecną sytuację w PiS-ie. Widzę coś w pewien sposób przykrego: gdy poseł Łukasz Kmita startował na Marszałka, wspierało go 17 radnych. Dzisiaj, jak święty Tomasz, udają, że go nie znają. Przykładem jest ostatnio pan marszałek Pagacz, który odcina się od pana Kmity. Zastanawiam się, jak zachowają się pan wojewoda Małodziński, pani kurator Nowak, pan Pęk czy osoby, które wspierały Łukasza Kmitę i Ryszarda Terleckiego. To się okaże w najbliższym czasie.

Grzegorz Małodobry

Próbuje Pan udowodnić, że środowisko PiS jest podzielone – to wiemy, dowiódł Pan tego. Tylko pytanie brzmi: co jeszcze musiałoby się stać, żeby Koalicja Obywatelska w Małopolsce przejęła władzę?

Musielibyśmy mieć te 20 czy 21 głosów. Dzisiaj w tym konkretnym momencie tego nie ma, ale taka opcja może pojawić się za tydzień, dwa czy trzy. Były przecież głosowania, gdzie osiągaliśmy 20 lub 21 głosów przy poszczególnych sytuacjach. Pamiętajmy też, że ustawa o samorządzie województwa jest skonstruowana tak, że do odwołania marszałka potrzeba 24 głosów, a nie 21. Do odwołania reszty zarządu, gdyby pan marszałek zaproponował odwołanie, wystarczy 20 głosów. Podobnie z prezydium. Pan marszałek próbuje budować wizję bezpartyjnego samorządowca. Sam się zastanawiam, czy on ma w ogóle coś wspólnego z Prawem i Sprawiedliwością. Można prześledzić jego profil na Facebooku – nie widziałem, żeby wspierał kandydata na Premiera pana Czarnka czy pana Kaczyńskiego. Cały czas odcina się od PiS, co widać w jego codziennej pracy. Choćby dziś, gdy kandydat PiS na Premiera wspiera kandydata na Prezydenta, Marszałka nie widać na tym spotkaniu, może też już z Morawieckim.  Rozumiem, że się wstydzi, ale...

Moglibyście rządzić z tym marszałkiem?

Nie wiem. To, że odcina się wizerunkowo, to jedno. Ale są sprawy programowe, dotyczące transportu zbiorowego, dystrybucji środków europejskich, kultury oraz ważnych inwestycji, które absolutnie są realizowane nie tak, jak powinny. 
Spójrzmy na kontekst: w polskim parlamencie i we wszystkich samorządach, gdzie Koalicja Obywatelska ma większość, największy klub opozycyjny, czyli Prawo i Sprawiedliwość, zawsze ma swoje miejsce w prezydium. W drugą stronę to nie działa. My jako największy klub opozycyjny nie mamy swojego miejsca w prezydium sejmiku, bo pan marszałek Smółka nie respektuje podstawowych zasad demokracji. Stara się udawać, że nas nie ma, mimo że Koalicja Obywatelska rządzi w kraju i do Małopolski płyną miliardy złotych z funduszy rządowych. Pamiętamy, że gdy my rządziliśmy w sejmiku, a PiS w kraju, blokowano inwestycje samorządu województwa choćby stacja napraw Kolei Małopolskich przy dworcu w Krakowie. Wiemy, że to działało tylko w jedną stronę. Zakładamy jednak, że na końcu przyzwoitość – jeśli nie dzisiaj, to najpóźniej w 2029 roku – zwycięży.

Czyli ciągle mówimy o tym 29 roku?

Wtedy mamy wybory.

A dziś potrzeba zdolności negocjacyjnych.

Zdolności negocjacyjne dzisiaj są. Mamy na stole poważne podejście do odpowiedzialności za Małopolskę. Zakup 50 pociągów, jak robią to inne województwa, koordynacja rozkładów jazdy w Małopolsce, czy projekty inwestycji sportowych mogą połączyć ludzi. Jesteśmy gotowi jako Koalicja Obywatelska budować te rozwiązania.

To ciągle za mało, bo trzeba się jeszcze z kimś dogadać.

Mamy do zaproponowania wspólną odpowiedzialność za Małopolskę w postaci budowy wspólnego zarządu. Mówimy o naprawie transportu zbiorowego, kulturze, ograniczeniu ogromnych wydatków promocyjnych na rzecz realnych inwestycji, a nie tylko projektów. Marszałek Smółka i zarząd uwielbiają odpalać projekty czy robić pozwolenia na budowę, a potem tego nie realizować, przeciągać itd.  Sprawdziliśmy to w ostatnich latach. Obiecują rzeczy, z których się wycofują, jak giełda rolna. Natomiast spoiwem dla nich jest władza, bo pospawali Urząd Marszałkowski. Cała ta rodzina pisowska – pani premier Szydło, minister Adamczyk, pan Kmita czy pan Terlecki – oszukiwała się nawzajem, ale tę koalicję zbudowali razem dla władzy. Jesteśmy gotowi wziąć odpowiedzialność, ale czekamy, czy część radnych Prawa i Sprawiedliwości dojrzeje do tego, by zmienić Małopolskę na poważnie, zamiast drzeć to czerwone sukno i dzielić je między pisowskie rodziny.

Chciałbym jednak porozmawiać o Koalicji: czy premier Tusk wybaczył Wam już to, że przegraliście marszałka i województwo?

W czterech województwach w Polsce – lubelskim, podkarpackim, świętokrzyskim i małopolskim – Prawo i Sprawiedliwość osiągnęło samodzielną większość. Tam cały czas była kłótnia w tej patologicznej rodzinie Prawa i Sprawiedliwości, gdzie ojciec wracał w sobotę w ciężkim stanie, kłócił się z matką, ale do rozwodu nie doszło. W trzech województwach udało się tę pisowską zawieruchę pogodzić wcześniej. W województwie podlaskim marszałek zaproponował dwóm członkom Prawa i Sprawiedliwości wspólne funkcjonowanie w zarządzie. U nas ten serial trwał dwa miesiące, kiedy Łukasz Kmita był pięciokrotnie oszukiwany przez radnych Prawa i Sprawiedliwości. Uważam zresztą, że dla PiS Łukasz Kmita byłby lepszym marszałkiem, bo jest dużo bardziej charyzmatyczny niż marszałek Smółka. Stawiałby na swoim.

Sejmik Województwa Małopolskiego. Przemawia marszałek Łukasz Smółka

I nawet tego nie potrafiliście wykorzystać?

Okazało się, że ta pisowska rodzina – grupa kilku radnych – blokowała Łukasza Kmitę i ostatecznie mniejszość narzuciła swoją wolę większości. Jednak zrobili to w ramach PiS.

Odpowiadając na pytanie: czy Donald Tusk już wam wybaczył?

Nie wiem, czy miał co wybaczać.

Straciliście sejmik.

Nie wygraliśmy go w wyborach. PiS miał 21 mandatów na 20 potrzebnych do większości. Razem z partnerami z PSL i Polski 2050 staraliśmy się budować alternatywę. Dzisiaj, jak Klub KO pokazujemy, że jesteśmy opozycją, która zawsze mierzy się z Prawem i Sprawiedliwością, bo uważamy, że choćby transport zbiorowy zasługuje na lepsze zarządzanie.

Byłem wielokrotnie publicznym świadkiem zdarzeń, gdy parlamentarzysta Prawa i Sprawiedliwości, niezwykle ważny wicemarszałek Sejmu, krzyczał do radnych PiS, że są zdrajcami, oszustami i kłamcami. Ja nigdy w ten sposób nie zwróciłem się do radnych PiS. To była rozmowa między radnymi Ćwikiem i Gawronem, a posłem Terleckim.

Ten pierwszy już dawno opuścił PiS.

Ale nadal chce trwać w tym środowisku. Jeśli oni wybierają życie w środowisku, które nazywa ich zdrajcami i oszustami... Ja mówię, że źle rozwijają Małopolskę, ale nie nazywam ich zdrajcami Polski. Nie mam też zamiaru robić niczego na siłę. Nic mi do tego, że ci ludzie wolą współpracować z kimś, kto mówi do nich „zdrajco”. Ja wolę powiedzieć: „zbudujmy razem obiekty sportowe, kupmy pociągi” i od tego zacząć współpracę. Generalnie tam lubią się obrażać, wcześniej obrażano tych, którzy blokowali posła Kmitę na Marszałka, teraz obrażają w drugą stronę, jest to płynne.

Czyli na dzisiaj wygląda to tak, że marszałek Smółka dojedzie do końca kadencji przy Waszym pokrzykiwaniu i na tym się skończy.

Nie obstawiałbym tego na 100 procent, dałbym 50 na 50. Jak mówiłem, marszałek Smółka sam dystansuje się od swojej partii – nie wiem nawet, czy wspiera posła Czarnka. Podczas dyskusji nad raportem o stanie województwa mówili o wielkim wzroście gospodarczym, ale udział Urzędu Marszałkowskiego w tym rozwoju był umiarkowany. Chwalili ogólny rozwój Polski, więc sam nie wiem, na ile oni czują się częścią Prawa i Sprawiedliwości. W przekazie medialnym niespecjalnie ich wspierają. Zastanawiam się, czy będą głosować na kandydatów PiS, czy może przejdą do projektu Mateusza Morawieckiego. Te przetasowania trwają. To dziś Morawiecki łowi w samorządach.

Ale nie przekłada się to na utratę władzy w Małopolsce.

Wszystko przed nami. Mateusz Morawiecki popełnił pewne błędy strategiczne – poparł Michała Drewnickiego, jednocześnie próbując wyjść z pewnego układu, ale tak naprawdę z niego nie wyszedł. Nie dał nikomu sygnału, że to jakaś prawdziwa zmiana.

Nie wyszedł, bo grupa ludzi związana z Morawieckim jest zatrudniona w spółkach należących do województwa małopolskiego. Brak poparcia dla Drewnickiego oznaczałby, że ta grupa traci pracę.

Stoją w rozkroku. Jeśli buduje się nowy projekt polityczny, to stojąc jedną nogą w starym, skończą jak Gowin, Ziobro, czy PJN. Jeśli chcą robić politykę na poważnie, powinni pokazać odrębność w samorządzie. Mam poczucie, że ci, którzy byli z Łukaszem Kmitą, szybko zapomnieli o dawnych relacjach przyjacielskich, przykre to ale prawdziwe.

Radni KO w sejmiku województwa małopolskiego

Pan cały czas o PiS-ie, a ja chciałem porozmawiać o KO. I postawię tezę, że kwintesencją nieudolności małopolskiej Koalicji Obywatelskiej są jej ostatnie porażki. Dziś nie macie ani województwa ani Krakowa.

To jest wynik wyborów. Można na to patrzeć szerzej i historycznie, różne były czasy Koalicja Obywatelska samodzielnie nigdy nie wygrała Krakowa aż do 2024 roku. W wielu powiatach od lat nie rządziła, a dziś jest inaczej.

Ale współrządziła z Jackiem Majchrowskim.

Bywały różne czasy. Pamiętam start Stanisława Kracika, kiedy była mocna kontra. W 2018 roku była wspólna lista. Dzisiaj są powiaty, gdzie zdobywamy władzę i mamy wójtów czy starostów. Wypada przypomnieć, że prezydent Ludomir Handzel w Nowym Sączu czy Janusz Chwierut w Oświęcimiu mieli nasze poparcie, Prezydent Kwaśny w Tarnowie. Jest cała masa miejsc, gdzie wygrywamy. Sytuacja w sejmiku wynika ze zmiany rozkładu poparcia. PiS ma mniej mandatów niż wcześniej w 2018 roku, My więcej Mapa polityczna będzie się zmieniać wraz z wyborami parlamentarnymi i zachowaniem Konfederacji oraz tym, czy w PiS dojdzie do prawdziwego rozwodu, czy pozostanie separacja z opieką naprzemienną nad Marszałkiem Łukaszem Smółką i zarządem Województwa.

To, że Monika Piątkowska nie startuje z komitetu Koalicji Obywatelskiej, też nie jest prób separacji od KO?

Nie, to poszerzenie komitetu. Ma choćby wsparcie Polskiego Stronnictwa Ludowego. Chodzi o budowanie szerszego porozumienia obejmującego PSL, Inicjatywę Polską, Nowoczesną czy bezpartyjnych szefów i radnych dzielnic. Wybory prezydenckie to wybory personalne, gdzie formuły startu bywają różne.

W czym Monika Piątkowska jest lepsza od Łukasza Gibały?

Znam Łukasza Gibałę tylko z mediów społecznościowych. Na pewno Monika nie ma takich pieniędzy od taty, jakie ma Gibała. A lepsza jest w tym, że ma większe doświadczenie w zarządzaniu i ma zdecydowanie wyższą inteligencję społeczną oraz emocjonalną w relacjach z ludźmi.

ZOBACZ TAKŻE: Piątkowska zapowiada wprowadzenie opłaty turystycznej W TYM ROKU i krytykuje Kracika

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym i obserwuj nas w mediach społecznościowych!

Czytaj także