Przeczytasz w 1-2 minuty
Zjadłeś ich kiełbasę na Mogilskim? „Kto nie zagłosuje, ten musi zwrócić”

Na rondzie Mogilskim zapach palonego tłuszczu wymieszał się w środę z zapach bezprecedensowej politycznej szczerości. Obok aspirującego do fotela prezydenta Krakowa Bartosza Bocheńczaka stanęli Sławomir Mentzen i Konrad Berkowicz. Zamiast kręcić i udawać, powiedzieli wprost: dają kiełbasę i żądają głosu, a jak ktoś nie zagłosuje, ma tę kiełbasę zwrócić. I co? I kilkusetosobowy tłum oszalał ze szczęścia.

Trzeba im oddać jedno: mają rozmach i niebywały talent marketingowy. Politycy Konfederacji doprowadzili sztukę robienia swoich wyborców w konia do poziomu architektonicznego kunsztu. I co jest w tym wszystkim najpiękniejsze? Robią to całkowicie jawnie, prosto w twarz, z uśmiechem na ustach, a poparcie i tak rośnie.

Konrad Berkowicz, Bartosz Bocheńczak i Sławomir Mentzen

Sceną dla ostatnich popisów tej formacji stał się krakowski węzeł przesiadkowy. W środę na rondzie Mogilskim pojawił się kandydat Konfederacji na prezydenta Krakowa, Bartosz Bocheńczak, a u jego boku nie mogło zabraknąć gwiazdorskiego duet: Sławomira Mentzena oraz Konrada Berkowicza. Panowie postanowili potraktować kampanię dosłownie i ku uciesze kilkuset zgromadzonych osób rozpalili grilla, by serwować zgromadzonym darmowy kawał mięsa. 

Kiedyś politycy przynajmniej udawali. Przywdziewali garnitury, mrużyli oczy i z poważną miną obiecywali złote góry, licząc na to, że nikt nie zauważy taniego chwytu. A dzisiaj? Dzisiaj wychodzi Mentzen i na środku krakowskiego ronda bez żadnych ogródek zapowiada: 

Zaraz zaczniemy rozdawać kiełbasę wyborczą. Od razu informuję, że jeden wyborca, jedna kiełbasa, jeden głos. 

Genialne? Genialne. Ale prawdziwa wisienka na tym wiejskim stole pojawiła się chwilę później. Do mikrofonu dopadł bowiem Konrad Berkowicz i postanowił dołożyć do tej wolnorynkowej ekonomii swój autorski paragraf: 

Kto zje kiełbasę i nie zagłosuje, musi zwrócić. 

Nie wiadomo wprawdzie, czy zwrócić przetrawioną, czy nową – choć znajomość podstaw fizjologii i profilu wyborcy nakazuje przypuszczać, że procedura windykacyjna na płycie ronda Mogilskiego mogłaby być dość widowiskowa.

Grill na Mogilskim

Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, jak zareagował zgromadzony tłum. Czy ktoś się oburzył? Czy ktoś poczuł, że traktuje się go jak bezrefleksyjnego konsumenta najtańszej politycznej padliny? Ależ skąd! Brawa, śmiechy, wiwaty i zapach palonego tłuszczu niosący się w stronę Grzegórzek. Wyborcy Konfederacji są prawdopodobnie jedyną grupą na świecie, która z zachwytem klaska, gdy jej liderzy mówią im prosto w oczy: „Jesteście tak naiwni, że kupimy was za kawałek wieprzowiny, a wy jeszcze za to zapłacicie”. 

ZOBACZ TAKŻE: Piątkowska zapowiada wprowadzenie opłaty turystycznej W TYM ROKU i krytykuje Kracika

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym i obserwuj nas w mediach społecznościowych!

Czytaj także