Przeczytasz w 2-3 minuty
Posłanka wypowiedziała wojnę inteligencji i biega ze szmatą po mieście

Daria Gosek-Popiołek wypowiedziała świętą wojnę cyfrowej cywilizacji i ogłosiła, że jej kampania będzie w stu procentach wolna od sztucznej inteligencji. Problem w tym, że na razie w jej poczynaniach nie dostrzegamy też udziału inteligencji ludzkiej, nazwijmy ją „naturalnej”. Bo jak inaczej wytłumaczyć rolkę, na której kandydatka biega ze szmatą i poleruje znak drogowy? 

Nasza ulubiona dziewczyna z sąsiedztwa pani poseł obwieściła światu, że podczas kampanii nie będzie używać AI.

AI potrafi w trzy sekundy wygenerować tanią piosenkę albo jakąś plastikową grafikę.

Moja kampania będzie w stu procentach wolna od sztucznej inteligencji.

Zanim jednak przejdziemy do meritum, krótkie wtrącenie. Jednym zdaniem Gosek-Popiołek obraziła od razu dwóch kandydatów: Michała Drewnickiego, którego piosenka kampanijna powstała za pomocą AI oraz Łukasza Gibałę, którego plastikowe grafiki zalewają sieć, wywołując odruch wymiotny.

Ale to wszystko nic.

Czas na inteligencję ameby

Posłanka Lewicy, w całym swoim proekologicznym uniesieniu, zapomniała doprecyzować jednej, kluczowej kwestii. Skoro dumnie ogłosiła, że jej kampania będzie w stu procentach wolna od sztucznej inteligencji, to czy powiedziała cokolwiek o tym, czy skorzysta z tej „normalnej”, ludzkiej?

Brak sztucznej inteligencji w sztabie wyborczym to jeszcze żaden gwarant jakości. Spójrzmy prawdzie w oczy: czy rolka w mediach społecznościowych, na której pani posłanka biega ze szmatą i czyści znaki drogowe, powstała z użyciem ludzkiej inteligencji? Serio?!

W tym momencie wypadałoby zapytać, czy to już nie czas, by sięgnąć po inteligencję ameby – przynajmniej ma bardziej skomplikowane odruchy niż bieganie ze ścierką pod publikę.

Jeśli odrzucamy algorytmy, a na placu boju nie pojawia się zwykły, zdrowy rozsądek, zostajemy w absolutnej próżni myślowej. Czyżbyśmy mieli do czynienia z kampanią wolną nie tylko od AI, ale też od jakichkolwiek procesów intelektualnych?

Ogłoszenia matrymonialne w Telegazecie

Idąc tym tokiem myślenia, aż strach pytać o historyczne analogie.

Czy kiedy w Polsce rodził się powszechny Internet, pani poseł również nim gardziła i z obrzydzeniem odwracała wzrok od pierwszych stron www?

Czy ogłoszenia matrymonialne nadal sprawdza z wypiekami na twarzy w Telegazecie na kineskopowym telewizorze, uważając światłowód za szatański powiew nowoczesności?

"Internet" Lewicy

Czy zamiast pisać na klawiaturze swojego laptopa nadal używa do tego maszyny do pisania Łucznik? Choć w sumie po co ograniczać się do maszyny? Prawdziwie czysta, nieprzetworzona ekologicznie kampania powinna być pisana gęsim piórem na papirusie albo odkuwana dłutem w kamiennych tablicach na Rynku Głównym.

Sprowadzenie technologii do roli szatańskiego pomiotu to najprostsza ucieczka przed własną niemocą.

Uchylcie chociaż okno

Pani Posłanko, z całego serca gratulujemy walki z cyfrowym kolonializmem.

Jednak, jako mieszkańcy Krakowa, mielibyśmy jedną, gorącą prośbę. Skoro sztuczna inteligencja została komisyjnie wyrzucona za drzwi Pani sztabu, błagamy: uchylcie chociaż okno dla tej zwykłej, ludzkiej. Byle tylko nie przewiało.

ZOBACZ TAKŻE: Kandydatka Lewicy znów chciała błysnąć, ale... zaatakowała samą siebie

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym i obserwuj nas w mediach społecznościowych!

Czytaj także