Łukasz Gibała znów straszy „masowym okupowaniem” urzędniczych stołków przez partyjnych kolesi, ale gdy przychodzi do konkretów, zawsze recytuje tylko dwa te same nazwiska. Przeprowadziliśmy śledztwo i prześwietliliśmy całą kadrę kierowniczą krakowskiego magistratu oraz najważniejszych miejskich jednostek. Wyniki? Na 170 dyrektorów i wicedyrektorów do Koalicji Obywatelskiej należy... dokładnie 13 osób.
Gibała od ponad dekady buduje swój polityczny kapitał na sprawdzonym haśle: walce z urzędniczym kolesostwem. Temat wraca jak bumerang w każdej kampanii wyborczej, rozpalając do czerwoności emocje mieszkańców. Teraz wrócił ponownie. Gibała chętnie opowiada o kolesiostwe, ale zapytany o konkretne nazwiska, ciągle podaje tylko dwa te same przykłady: Szczęsny Filipiak i Aleksandra Twaróg. I na tym "litania" się kończy.
Ostatnio radny i kandydat na prezydent postanowił jednak uspokoić przerażonych urzędników i nagrał rolkę, w której prosto do kamery deklaruje:
Nie planuję żadnych masowych zwolnień w urzędzie. Zagrożeni mogą być tylko partyjni kolesie, którzy masowo okupują najwyższe stanowiska.
Słowo „masowo” brzmi groźnie. Oczami wyobraźni widźmy już szturm partyjnych nominatów na magistrat, korytarze przy Placu Wszystkich Świętych pękające w szwach od działaczy z legitymacjami w kieszeniach i gabinety dyrektorskie, w których brakuje biurek.
Postanowiliśmy więc wejść w rolę politycznych demaskatorów i po prostu to sprawdzić. Prześwietliliśmy struktury krakowskiego magistratu oraz najważniejszych miejskich jednostek. Wyniki naszego śledztwa są, łagodnie mówiąc, zaskakujące.
Matematyka kontra polityczny mit
Ilu w ogóle jest najważniejszych urzędników w mieście?
- 59 dyrektorów,
- 111 wicedyrektorów.
Razem daje to 170 kluczowych stanowisk kierowniczych w Krakowie.
A teraz najważniejsze pytanie: ilu z tych 170 dyrektorów i wicedyrektorów należy do Koalicji Obywatelskiej, która według przekazu ma „masowo okupować” stołki?
Policzyliśmy.
- Dyrektorów z KO jest... 5.
- Wicedyrektorów z KO jest... 8.
Łącznie daje to 13 osób na 170 stanowisk. Słownie: trzynaście na sto siedemdziesiąt. To niespełna 7,6% całej kadry kierowniczej.
Narracja strachu
Gdyby pojęcie „masowego okupowania” zdefiniować na podstawie twardych danych, okazałoby się, że Koalicja Obywatelska „okupuje” krakowski urząd w dokładnie taki sam sposób, w jaki trzy plasterki szynki „okupują” całą rodzinną pizzę.
Mamy do czynienia z klasycznym zabiegiem politycznym: wziąć margines, nazwać go regułą i zbudować na tym całą narrację strachu. 13 osób na 170 stanowisk to nie żaden „zmasowany desant partyjniaków”, tylko statystyczna kropelka w urzędniczym morzu. Większość z tych ludzi to wieloletni urzędnicy i fachowcy, którzy przetrwali niejedną kadencję, bo po prostu robią swoją robotę, a nie latają na partyjne spędy.
Gibała od dziesięciu lat śni swój sen o wielkiej krucjacie przeciwko krakowskiemu układowi. Problem w tym, że kiedy zdejmie się z tego mitu retoryczny lukier i policzy konkretne szable, zostają dwa "przykłady" wymieniane z nazwiska, a w sumie to 13 osób na 170 stołków.






![Gibała i Piątkowska zmierzą się w II turze wyborów! [WYNIKI, KOMENTARZE]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_655.jpg?fcd43380450e21125baec1b3e00c6abf)















