Reklama
Paca szuka Bogdanowskiej! Jako "kolesiówna" może zarobić krocie w urzędzie miasta
Reklama

Oszczędźcie sobie papieru na CV i nie marnujcie tuszu w drukarce – rekrutacja na Miejskiego Konserwatora Zabytków w Krakowie powinna być rozstrzygnięta, zanim na dobrą sprawę się zaczęła. Choć magistrat kusi pensją sięgającą 10 tysięcy złotych i opasłym pakietem urzędniczych dodatków, fotel ten powinien mieć tylko jedną prawowitą właścicielkę. Monika Bogdanowska po prostu musi wrócić do urzędu, by przypomnieć mieszkańcom, jak smakuje profesjonalne obrzydzanie własnego miasta. Na razie obrzydza go bowiem z pozycji aktywiszcza, a to zawsze ma mniejszą siłę rażenia, bo nikt nie traktuje jej poważnie. A jak dorzuci do tych swoich kocopołków urzędową pieczątkę, to od razu jej publicystyka nabierze poważniejszego wymiaru.

Ogłoszenie opublikowane na pracuj.pl rozgrzało serca krakowskich pasjonatów miejskiej architektury: Urząd Miasta Krakowa szuka nowego Miejskiego Konserwatora Zabytków w Biurze Architekta Miasta! Czasu zostało niespełna dwa tygodnie, a miasto kusi pokaźnym pakietem:

  • pensja zasadnicza 9000–10 000 zł,
  • dodatek funkcyjny 1500–2000 zł, 
  • do tego od 5% do 20% dodatku stażowego
  • oraz cała paleta innych urzędniczych gratyfikacji.
Oferta pracy z portalu pracuj.pl

Link do oferty macie tutaj.

Ale nie czarujmy się i oszczędźmy sobie wysiłku na pisanie CV. Konkurs można właściwie zamknąć już dzisiaj. Dla nas kandydatka na to stanowisko jest tylko jedna:

Monika Bogdanowska!

To postać doskonale znana w lokalnym uniwersum – związana ze środowiskiem aktywistów ikona krakowskiego narzekania, która przez chwilę próbowała nawet udawać prawdziwego urzędnika państwowego na stanowisku Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków (2019 - 2021).

O jej niezrównanych kompetencjach najlepiej napisał Jacek Majchrowski w swojej książce "Byłem prezydentem miasta Krakowa", pozostawiając potomnym barwny rys tej postaci.

Pani Monika Bogdanowska, która nie mogła się zdecydować, czy jest aktywistką, czy urzędnikiem państwowym.

To była najgorsza osoba na stanowisku małopolskiego konserwatora, jaką pamiętam. Mnie nawet trudno powiedzieć o jakiejkolwiek współpracy z nią, bo nigdy nie miałem z nią kontaktu. Nie uważa pan, że to dziwne? Z każdym innym konserwatorem się spotykałem, z nią nie.

A zrobiła dużo złego. Weźmy taki projekt budowy stacji metra. Myśmy chcieli, by ta powstała przy istniejącym już węźle przesiadkowym, przy teatrze Bagatela, pod domem towarowym Elefant. Ona się uparła, że stacja musi być pod parkiem Szymborskiej. A wcześniej nie wyraziła zgody, by był tam parking podziemny, o który aż się prosiło. 

Wydała też decyzję, moim zdaniem dziwną, dotyczącą parku Strzeleckiego. Kiedyś była tam strzelnica i my chcieliśmy odbudować tę strzelnicę. Zgodę na to wyraził jeden z poprzednich konserwatorów, jej ojciec. A ona to zablokowała. Takich dziwnych decyzji było wiele. 

Większość z nich była wydawana na zasadzie: nie, bo nie. Sądzę, że gdyby w średniowieczu był urząd Wojewódzkiego Konserwatora i gdyby pełniła go pani Bogdanowska, to do tej pory byśmy żyli w niewielkich drewnianych chałupach, a na Rynku Głównym być może byłby las.

A jeśli ktoś jeszcze miałby cień wątpliwości, z kim mamy do czynienia, wystarczy krótka lektura wpisów i publicystyki Bogdanowskiej w sieci. Wiecznie niezadowolona, zgorzkniała aktywistka, dla której chyba każda nowa inwestycja stanowi zamach na świętość tkanki miejskiej. Od lat z godną podziwu uporczywością próbuje obrzydzić mieszkańcom ich własne miasto.

Dlatego właśnie to ONA powinna objąć to stanowisko! Kto inny z taką pasją pokazałby nam, jak Kraków z dnia na dzień staje się krainą mlekiem i miodem płynącą? Co prawda jako wojewódzka konserwatorka raczej nie błyszczała sukcesami, ale teraz – bogatsza o doświadczenia przekraczające zwykłą publicystykę – może wreszcie rozwinąć skrzydła.

Dodajmy do tego jej stałą współpracę z mediami sympatyzującymi z Łukaszem Gibałą – idealnie wpisuje się więc w klucz rekrutacyjny znany jako „swoi i kolesie”. Wymagania formalne, profil psychologiczny i towarzyskie zaplecze odhaczone w stu procentach.

Więc przestańcie wysyłać zgłoszenia. Fotel czeka, korona z patyny uszyta. Praca szuka Bogdanowskiej! I niech ta przygoda wreszcie się zacznie!

ZOBACZ TAKŻE: Człowiek PiS zaufanym człowiekiem Gibały i szarą eminencją magistratu. Kim jest Kędryna?

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym i obserwuj nas w mediach społecznościowych!

Czytaj także