Gilotynowanie w Krakowie idzie dobrze. Lecą kolejne głowy, kolejny dyrektor i pełnomocnik tracą pracę, likwidowane są departamenty i stanowiska – gawiedź się cieszy, klaska dłońmi po udach i pluje przy tym okruszkami z chipsów chłonąc z otwartymi gębami widowisko, jakie reżyseruje w tej chwili Łukasz Gibała. Daleki jestem od bronienia nietrafionych nominacji Aleksandra Miszalskiego, ale styl, jaki przy tym prezentuje obecny pan prezydent, daleki jest od eleganckiego.
Nie wiem do tej pory czemu miały służyć departamenty powołane przez poprzednika. Nikt nie wyjaśnił porządnie ich roli, zresztą sam autor pomysłu szybko przyznał, że nie do końca jemu samemu one leżą, skoro najpierw powołał, a potem szybko zlikwidował departament prezydencki.
Nie wiem czemu najbardziej służyła pełnomocniczka ds. uczniów – nie dość, że jej samej wyrządzono wiele szkody, hejtując od samego powołania (sposób, wiek, doświadczenie), to i media donosiły, że efektów jej pracy jakoś specjalnie nie widać.
Nie wiem jakie sukcesy odniósł burmistrz nocny. Nie mam pojęcia czym zajmowała się rzeczniczka ds. przeciwdziałania przemocy. Nie słyszałem o żadnych osiągnięciach rzeczniczki praw lokatorów. Nie kwestionuję zatem ruchów obecnego prezydenta, który może wykazywać się taką samą niewiedzą jak moja
Za co?
Niestety, nie wiem również oficjalnie, za co zwolniony został dyrektor Zarządu Infrastruktury Sportowej. Nie słyszałem co stało u decyzji Łukasza Gibały, gdy media podały, iż odwołany został dyrektor Zarządu Dróg Miasta Krakowa. Owszem, w przypadku tego pierwszego można się domyślać, że atmosfera wokół niego gęstniała od momentu, kiedy z kontrolą weszli do ZIS radni. Ale to wszystko opiera się na doniesieniach medialnych. W sprawie ZDMK – cisza.
Prezydent Gibała ogranicza się w tej sprawie do lakonicznych jednozdaniowych komunikatów: zlikwidowałem to i to, zwolniłem tego i tego - a nie, przepraszam, brzmi to o wiele szlachetniej i o wiele bardziej majestatycznie: „podjąłem decyzję o zwolnieniu” - pisze na Facebooku pan prezydent. Raz nawet na tymże Facebooku dodał wesołe życzenie udanego weekendu. Rozumiem, że nie tym zgilotynowanym. Ale dalibóg nikt nie tłumaczy tych decyzji.
Gibała, który potrafił na najbardziej bzdurne tematy ogłaszać sondy na swoim profilu, tłumaczyć ile i jakiej karmy zawiózł dziś do schroniska i jak smakowały pierogi w zapyziałym barze mlecznym, nagle ogranicza się do wypluwania krótkich komunikatów o „podjęciu decyzji”.
Niepokój w tym skąpym udzielaniu informacji może budzić również to, o czym poinformowało jedno z krakowskich mediów: być może nowy dyrektor Zarządu Dróg zostanie powołany bez konkursu, w ramach kompetencji prezydenta. Czy to prawda? Czy to szykowanie miejsca dla „swoich”?
Trzeba szanować ludzi
Mnie nie podoba się jeszcze jedna rzecz. I to ona powoduje mój największy niesmak.
Dotychczasowi pełnomocnicy o braku swoich stanowisk w nowej strukturze urzędu dowiedzieli się... z mediów. Rzeczniczka praw uczniów chciała się nawet spotkać z Gibałą, ale nie zdążyła. Dyrektor ZDMK wprost mówi, że jest rozczarowany sposobem w jaki prezydent odwołał go stanowiska, nie zamieniwszy z nim uprzednio ani słowa.
Panie prezydencie! Chyba normalnym jest, każdy zwalniany pracownik ma prawo dowiedzieć się od swojego przełożonego, że przestaje pracować na swoim stanowisku, ponieważ powód jest taki a taki. Nikt nie zasługuje na to, by dowiadywać się o tym z mediów, z opublikowanych zarządzeń, czy też za pomocą pośredników. Bez względu na to, co pan sądzi o swoim poprzedniku, o jego nominacjach, o kompetencjach czy czynach zwalnianych osób – nie wyrzuca pan z pracy ciecia, który przysnął na nocnej zmianie.
Usuwa pan ze stanowisk ludzi, którzy w imieniu gminy zarządzali wielomilionowymi budżetami. Ludzi, których działania miały absolutny wpływ na codzienne funkcjonowanie Krakowa. Ludzi, którzy występowali w imieniu prezydenta, na rzecz miasta i jego mieszkańców! Według mnie - odrobina szacunku im się należała. Oczywiście jeśli ludzi nie ma się w zwyczaju traktować jak śmieci.
Ocena za styl
Mam skojarzenie ze skokami narciarskimi: po którymś turnieju czytałem dyskusję na temat tego, jak przyznaje się ocenę zawodnikom za styl. Chyba dla nikogo zaskoczeniem nie jest, że sędziowie często podświadomie kierują się nazwiskiem i istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że zawodnik, który skacze ładnie, otrzyma wyższą ocenę, nawet jeśli w danej chwili spisuje się gorzej. Mam wrażenie, że oklaskująca pana, złakniona krwi poprzedników część naszego społeczeństwa daje panu na razie taki kredyt zaufania i notę w ciemno.
Lot póki co idzie sprawnie - zapewne podjęte do tej pory działania doprowadzą pana do oczekiwanego rezultatu: zrealizuje pan w ten sposób jakąś część swoich wyborczych obietnic. Ale proszę pamiętać, że noty za styl to nie tylko oceny samego lądowania. O wysokiej ocenie decyduje także sylwetka w locie.




![„Bilet MPK może kosztować 180 zł.” Ekspert ujawnia brutalną prawdę o finansach Krakowa [ROZMOWA]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_707.jpg?30a3ae3d91941d7f46c70767d1c93b32)
![Czy Lewica będzie współpracować z Gibałą? „Nie jesteśmy maszynką do głosowania” [ROZMOWA]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_706.jpg?30a3ae3d91941d7f46c70767d1c93b32)











![Szef sztabu Piątkowskiej: „Gibała będzie gorszy niż Miszalski!” [ROZMOWA]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_689.jpg?30a3ae3d91941d7f46c70767d1c93b32)
![Gibała chciał to ukryć! Zobacz, kto naprawdę wpłacał na jego komitet [UJAWNIAMY LISTĘ]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_688.jpg?30a3ae3d91941d7f46c70767d1c93b32)



