Reklama
Ile naprawdę „zaoszczędził” Gibała? Oto kulisy finansowe zmiany terminu zaprzysiężenia
Reklama

Mistrzostwo politycznego marketingu czy zwykła ściema? Łukasz Gibała z pompą ogłosił triumf nad pałacowymi tradycjami, rozliczając poprzednika co do grosza, podczas gdy sam zafundował miastu rachunek za ekstra sesję, transmisje i zabezpieczenie. Sprawdziliśmy, ile faktycznie kosztowała ta „skromność” – liczby mówią same za siebie, a cała opowieść o oszczędzaniu pęka jak bańka mydlana.

Gibała głośno chwalił się w mediach społecznościowych swoją oszczędnością. Po tym, jak zrezygnował z tradycyjnego bankietu po swoim zaprzysiężeniu, argumentował, że dzięki temu w miejskiej kasie zostały pieniądze, zestawiając to z kosztem zaprzysiężenia Aleksandra Miszalskiego, który miał wynieść około 10 tysięcy złotych.

Wydawałoby się – czysty zysk dla Krakowa. Szybka weryfikacja faktów i chłodna kalkulacja pokazują jednak zupełnie inne oblicze tej decyzji. Cała narracja o wielkich oszczędnościach okazuje się czystą hipokryzją.

Jak wyglądała zmiana planów?

Przypomnijmy: pierwotnie uroczyste zaprzysiężenie nowego prezydenta planowane było na środę, czyli dzień, w którym i tak miała się odbyć zwyczajna sesja rady miasta. Jednak na wniosek radnych z klubu Gibały termin zmieniono i zwołano sesję na wtorek. Zamiast tradycyjnego bankietu na sali obrad serwowana była jedynie woda – co kosztowało Urząd Miasta Krakowa 1200 zł.

Zmiana dnia miała jednak swoją konkretną cenę. Zwołanie sesji w trybie nadzwyczajnym w dodatkowym dniu pracy wygenerowało koszty, których zwolennicy oszczędności woleli nie podawać do publicznej wiadomości.

Podsumowanie kosztów zaprzysiężenia Łukasza Gibały:

  • Woda mineralna (zamiast bankietu): 1 200 zł
  • Transmisja z sesji nadzwyczajnej: 5 043 zł
  • Kwiaty: 300 zł
  • Zabezpieczenie medyczne: 440 zł

Łączny koszt sesji i zaprzysiężenia Łukasza Gibały wyniósł dokładnie 6 983 zł.

Sesja / fot. UMK

Bilans oszczędności: Mit pęka

Skoro zaprzysiężenie Miszalskiego kosztowało około 10 000 zł, a cała operacja zorganizowana z inicjatywy obozu Gibały zamknęła się kwotą 6 983 zł, faktyczna oszczędność miasta wyniosła około 3 000 zł.

Warto przy tym pamiętać, że zmiana terminu wymusiła pracę urzędników i służb w dodatkowym dniu, co pośrednio również generuje koszty organizacyjne. Przekonywanie opinii publicznej o wielkim triumfie finansowym i oszczędnościach rzędu 10 tysięcy złotych przy jednoczesnym generowaniu kosztów technicznych nadzwyczajnej sesji to po prostu polityczna gra pod publiczność.

ZOBACZ TAKŻE: Jacek Majchrowski w Kanale Krakowskim! A to dopiero początek...

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym i obserwuj nas w mediach społecznościowych!

Czytaj także