Reklama
Ryszard Śmiałek
Reklama

– Nie rekomendowałem pani Elżbiety Kois-Żurek na zastępczynię prezydenta Łukasza Gibały – mówi mam wicewojewoda i szef małopolskiej Lewicy Ryszard Śmiałek.

W mocnym wywiadzie podsumowuje ostatnie wydarzenia na krakowskiej scenie politycznej. Odpowiada na zarzuty o brak jedności z Koalicją Obywatelską, broni programu Lewicy i Darii Gosek-Popiołek, a także deklaruje gotowość do współpracy z Łukaszem Gibałą.

***

Kanał Krakowski: Znowu nie został Pan wiceprezydentem Krakowa.

Ryszard Śmiałek: Ale ja o taką funkcję nie zabiegałem.

Czyli to tylko plotki, że rozmawiał Pan z Łukaszem Gibałą na ten temat?

W ogóle z Łukaszem Gibałą nie były prowadzone rozmowy na temat jakiegokolwiek udziału Lewicy w jego gabinecie.

Nigdy o tym nie rozmawialiście? Nawet przed drugą turą?

Ani przed pierwszą turą, ani przed drugą turą nie miałem z nim kontaktu. Widziałem go dopiero we wtorek na zaprzysiężeniu na funkcję prezydenta.

I bił Pan brawo?

Tak, biłem.

Wojewoda Krzysztof Jan Klęczar i wicewojewoda Ryszard Śmiałek składają gratulacje nowo wybranemy prezydentowi Łukaszowi Gibale

Cieszył się Pan?

To jest kwestia szacunku do mieszkańców. Ponad 160 tysięcy ludzi podjęło taką decyzję. Wybrali prezydenta Krakowa, więc trzeba szanować demokrację, bo to ona w tym wypadku wygrała.

Tymczasem zastępczynią Gibały została Elżbieta Kois-Żurek. To Pan ją rekomendował?

Nie rekomendowałem pani Elżbiety Kois-Żurek na zastępczynię Łukasza Gibały. Przyznam nawet, że byłem tą nominacją nieco zaskoczony, choć uważam ją za bardzo dobrą.

Ale to właśnie Pan rekomendował Kois-Żurek ówczesnemu prezydentowi Aleksandrowi Miszalskiemu. Wówczas wiceprezydentką nie została.

Tak, była w gronie osób, które zostały przedstawione Aleksandrowi Miszalskiemu na funkcję jego zastępczyni. Uważam ją za bardzo dobrego fachowca, miałem z nią okazję współpracować zaraz po objęciu przeze mnie funkcji wicewojewody.

Elżbieta Kois-Żurek / fot. UMK

Gibała będzie dobrym prezydentem?

Nie jestem wróżką.

A jak Pan uważa?

Nie wiem, jaki będzie miał program i jakie decyzje będzie podejmował. Czy to będą decyzje bardzo kontrowersyjne czy spokojne, zmierzające jakimś powolnym krokiem do przodu.

Co powinien zrobić w pierwszej kolejności?

Przychylić się do pomysłu Lewicy o przywróceniu biletu 20-minutowego, dołożyć doktorantów do bilety za 369 PLN, rozprawić się jakoś ze Strefą Czystego Transportu i oczywiście przedstawić budżetu.

A propos biletu na komunikację miejską: gdyby nie radni Nowej Lewicy, to bilet 15-minutowy nigdy by nie został wprowadzony.

Tego nie wiemy, jak by zagłosowali wtedy inni radni. Założenia były takie, że ta komunikacja jest szybka i ten bilet rzeczywiście może spełnić swoją rolę. W wyniku rozmów z mieszkańcami... ja sam miałem okazję, sam sobie specjalnie przetestowałem ten bilet... rzeczywiście okazuje się on troszkę za krótki.

Nie wiedzieliście tego, mówię o radnych Lewicy, jak głosowaliście za biletem 15-munutowym?

Wtedy myśleliśmy, że ten bilet oczywiście spełni swoją rolę. Natomiast dzisiaj możemy powiedzieć, że nie spełnił.

Czyli przyznajecie się do błędu?

Jak Pan chce, mogę powiedzieć, że się przyznajemy do błędu, naprawiamy ten błąd.

Jak teraz będą głosować radni Nowej Lewicy w radzie miasta? Nadal z Koalicją Obywatelską?

Uważam, i zawsze tak uważałem, że każda osoba z wyboru – radny czy poseł – jest osobą, która ma reprezentować tych wyborców, którzy na nią głosowali. Za to bierze pieniądze, więc ma głosować dla i za mieszkańcami.

Do tej pory te głosowania były zbieżne z tym, co robiła Koalicja Obywatelska.

Były zbieżne z polityką, którą prowadził prezydent Miszalski. Przypomnę, że Aleksander Miszalski był wspólnym kandydatem na prezydenta i mieliśmy wspólną koalicję. Natomiast dzisiaj Lewica przede wszystkim będzie aktywna, będzie składała własne projekty służące mieszkańcom, służące łatwiejszemu życiu Krakowian. I też jest otwarta na rozmowy z każdym klubem, który takie projekty będzie składał, w tym z prezydentem Łukaszem Gibałą. Myślę, że to jest uczciwe w stosunku do mieszkańców. Radny, który jest wybrany, ma reprezentować mieszkańców. Samorząd oczywiście jest polityczny, ale te barwy polityczne powinny mieć drugoplanową rolę. Pierwsze i najważniejsze to służenie mieszkańcom Krakowa.

Czyli na dzisiaj już nie jesteście tacy jednoznaczni, jak było to wcześniej. I ta większość w Radzie Miasta, mówię o Koalicji i Nowej Lewicy, została co najmniej zachwiana.

Ja bym nie powiedział, że została zachwiana. My bardzo cenimy, szanujemy naszych przyjaciół z Koalicji Obywatelskiej, tworzymy – przypomnę – rząd. Mieliśmy trzecią rocznicę wyborów z 15 października. Natomiast też nie głosowaliśmy jak maszynki do głosowania, bo przypomnę, że były głosowania w Radzie Miasta Krakowa, w których mieliśmy odmienne zdanie z Koalicją Obywatelską.

Na pewno będziemy prowadzili dalszą współpracę w Radzie Miasta. Natomiast nie zamykamy się na zasadzie takiej, że przyjdzie ktoś i powie: „mam fajny projekt dla mieszkańców, dajmy na to, Azorów” i nagle odpowiemy: „no nie, my jesteśmy przeciwni dla zasady, bo to nie jest nasz projekt”. Przeanalizujemy taki projekt i jeżeli będzie dobry, to go poprzemy.

Włodzimierz Czarzasty przytula Darię Gosek-Popiołek / fot. materiały prasowe

Wspomniał Pan o rządzie, więc zapytam: czy Włodzimierz Czarzasty zaaprobował Waszą decyzję o tym, żeby nie popierać kandydatki KO i PSL Moniki Piątkowskiej w drugiej turze w wyborach prezydenckich?

Włodzimierz Czarzasty zawsze podkreślał, że w tej sprawie jest statut partii i decydują organy statutowe partii w tej kwestii. Ja też bym chciał znieść odium z tej Lewicy, która boryka się z nim praktycznie od zakończenia pierwszej tury. My nie poparliśmy Moniki Piątkowskiej, ale my też nie poparliśmy Łukasza Gibały. A mam takie przeświadczenie w mediach czy na ulicach Krakowa, że Lewica jak nie poparła Moniki Piątkowskiej, to w zamian poparła Łukasza Gibałę.

Żadne wystąpienie – sprawdziłem dokładnie – jakiegokolwiek polityka związanego z Lewicą w Krakowie nie zawierało takiego stwierdzenia. My, szanując mieszkańców Krakowa, przekazaliśmy im, żeby się zapoznali z programem, żeby sobie ocenili kandydatów i podjęli własną, suwerenną decyzję, na kogo chcą zagłosować w tej drugiej turze wyborów.

Nadzieje i oczekiwania – przynajmniej te partyjne – były jednak takie, że skoro tworzycie koalicję rządową, to jednak poprzecie kandydatkę koalicji.

Nie wiem, kto tego oczekiwał.

No na pewno partyjni działacze.

No być może partyjni działacze oczekiwali, ale…

Donald Tusk tego nie oczekiwał?

Nie rozmawiałem w tej sprawie z Donaldem Tuskiem.

Władysław Kosiniak-Kamysz?

Też nie rozmawiałem w tej sprawie z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Ja też nie demonizowałbym tego przekazywania głosów czy udzielenia poparcia…

Ale w polityce chodzi o gesty.

No dobrze, natomiast wie Pan, myśmy mieli swoją kandydatkę. Nie będziemy się rozwodzić nad jej wynikiem...

...będziemy, ale to za chwilę...

...natomiast nasza kandydatka też podzielała takie samo zdanie. Rozmawialiśmy i wspólnie z naszą kandydatką ustaliliśmy taką drogę, jeżeli chodzi o pomysł na drugą turę wyborów.

Donald Tusk i Monika Piątkowska

No dobrze, to na kogo Pan zagłosował?

Nie powiem tego.

Teraz już Pan może powiedzieć, jest po wyborach.

To są indywidualne sprawy i nie ujawniam swoich preferencji.

No a jak Pan przeanalizował programy jednego i drugiego kandydata, to do kogo było Panu bliżej w takim razie?

Jeden i drugi program miał swoje liczne zalety, jak i liczne zastrzeżenia z mojej strony.

Jednak potem musiał Pan stanąć nad urną wyborczą i postawić krzyżyk przy jednym nazwisku.

Pozostawię to dla siebie, nie wyciągnie Pan tego.

Bierze Pan na klatę żenujący wynik Darii Gosek-Popiołek?

Nie biorę, dlatego że oczywiście decyzje podjęła Rada Wojewódzka Nowej Lewicy o tym, żeby Daria Gosek-Popiołek była naszą kandydatką, ale to też ona zastrzegła sobie, że sama wybierze sobie swój sztab i stworzy własny program dla Krakowa na te wybory. Ponadto uważam, że była bardzo dobrą kandydatką.

Teraz już nie musi Pan kłamać.

(uśmiech) Moje zastrzeżenia budził sposób prowadzenia kampanii. Choćby kwestia ukrycia logo Lewicy czy naszych barw. Tak jak powiedziałem myśmy się umawia z Darią Gosek-Popiołek, że ona sobie kompletuje sztab ludzi do tego, żeby tę kampanię prowadzić. Ja zawsze deklarowałem, że jestem gotów pomóc, że jestem gotów włączyć się w tę kampanię, no ale jak widać, nie poszło to tak, jak powinno było pójść.

Daria Gosek-Popiołek

Gdyby miał Pan wskazać palcem winnego, to byłaby to Daria Gosek-Popiołek?

Winnym zawsze jest ten, który nie dowozi oczekiwanego wyniku. Natomiast okoliczności wokół tego też były różne, dlatego że fala hejtu, jaka spotkała Darię Gosek-Popiołek... Bądźmy uczciwi – artykuły, które pisali emerytowani, byli już działacze partyjni związani z Sojuszem Lewicy Demokratycznej, Joanna Senyszyn, Kazimierz Chrzanowski czy nawet pański portal się w to włączył.

Zawsze pisaliśmy tylko prawdę.

No wie Pan co… Ja naprawdę mojej koleżance, którą cenię, którą lubię i szanuję, czasem współczułem, jak wstawała rano i myślała o tej całej fali pomyj, która tam się gdzieś przelewała…

Jeżeli ktoś robi głupie rzeczy, to dlaczego nie napisać, że ktoś robi głupie rzeczy?

Nie znalazłem nic głupiego w jej działaniach i nic mądrego w tych tekstach, które to opisywały. Niestety mamy strasznie niski poziom debaty publicznej. On właściwie opiera się tylko i wyłącznie na elementach negatywnych, czyli na obrzydzaniu, na hejtowaniu, a nie na pokazywaniu tych wartości bliższych, czyli jaki ktoś ma program, jakim jest człowiekiem, jak zamierza realizować swoje cele…

Uważa Pan, że Daria Gosek-Popiołek miała dobry program?

Jej program na miasto był naprawdę dobrym programem. Tylko myślę, że nie umiała dotrzeć z tym programem do wszystkich wyborców. Część osób tak się fascynowała wyścigiem Łukasza Gibały z Moniką Piątkowską, że nawet nie wgłębiła się w zarys programów innych kandydatów.

Jakie konkretne dwie rzeczy z programu Gosek-Popiołek powinien realizować prezydent Gibała?

Pierwsza sprawa to jest kwestia przepchniętej przy dużym udziale pani poseł opłaty turystycznej dla Krakowa. To są realne pieniądze. A druga rzecz to jest kwestia spojrzenia na politykę mieszkaniową, czyli na ten najem krótkoterminowy. Postulowała o wprowadzenie centralnych rejestrów, między innymi o większą kontrolę i większy nadzór.

Ryszard Śmiałek

Kto będzie jedynką do Sejmu Nowej Lewicy w Krakowie: Daria Gosek-Popiołek czy Ryszard Śmiałek?

Jest rok do wyborów…

Na pewno ma Pan to w głowie.

Nie znamy formatu, w jakim ktokolwiek pójdzie do tych wyborów, bo każdy dzień przynosi wiele różnych spekulacji na ten temat. W tej sprawie - i mam zapewnienie od marszałka Włodzimierza Czarzastego – zarząd będzie rozmawiał wiosną 2027 roku.

Gdyby to od Pana zależało, to chcielibyście iść sami czy w koalicji?

To jest trudne pytanie, bo jeden wariant ma swoje plusy i drugi wariant ma swoje plusy. Lewica ma stałe poparcie w granicach 7% w większości sondaży. Daje to gwarancję wejścia do Sejmu, no więc na tę chwilę skupiamy się na samodzielnym starcie.

Z Panem jako koniem pociągowym listy?

Nie wypowiadam się na ten temat, bo decyzję podejmie Zarząd Krajowy partii wiosną 2027.

Kto jest lepszym kandydatem: Pan czy Gosek-Popiołek?

Ocenią to członkowie partii.

ZOBACZ TAKŻE: Deweloperzy otwierają szampana! Słowa nowego wiceprezydenta Krakowa SZOKUJĄ!

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym i obserwuj nas w mediach społecznościowych!

Czytaj także