Albo Łukasz Gibała nie opanował matematyki na poziomie pierwszej klasy szkoły podstawowej, albo świadomie w żywe oczy kłamie Krakowianom. Obiecując 10 milionów złotych oszczędności z likwidacji miejskich departamentów, polityk rzucił w radiowym studio kwotą całkowicie wyssaną z palca. Zderzyliśmy te bujdy z oficjalnymi wyliczeniami z magistratu – wynik tej prostej arytmetyki jest dla Gibały bezlitosny.
Polityka to dynamiczny świat, w którym cyfry i twarde dane powinny być fundamentem każdej poważnej deklaracji. Czasem jednak okazuje się, że matematyka na poziomie pierwszej klasy szkoły podstawowej potrafi przerosnąć nawet najbardziej doświadczonych liderów. Nie będziemy się wyzłośliwiać – podamy po prostu konkretny przykład działania lokalnego „maga liczb”.
W niedawnej rozmowie na antenie RMF FM Gibała z dużą pewnością siebie przekonywał słuchaczy:
Jest dużo pieniędzy wydawanych nieracjonalnie. Nie wiemy, jaka będzie skala oszczędności, ale podam konkretny przypadek. Sześć departamentów stworzył Aleksander Miszalski, ja je zlikwiduję, wszystkie. [...]
Redaktor Tomasz Terlikowski dopytał wieć, ile przyniesie to oszczędności.
Odpowiedź Gibały:
To będzie kwota rzędu 10 milionów złotych. Więc nie jest to jakaś wielka kwota, ale nie jest też bagatelna.
Brzmi konkretnie i przekonująco? Podpytaliśmy więc w krakowskim magistracie, jak te wyliczenia wyglądają w rzeczywistości.
Co mówi urząd?
Po pierwsze, Miszalski nie utworzył sześciu departamentów, lecz osiem. Jeden zlikwidował jeszcze za czasów swojej kadencji, drugi wygasił Stanisław Kracik. Dopiero po tych korektach na miejskiej planszy zostało ich sześć. To jednak tylko drobne niedokładności wstępne – prawdziwa magia zaczyna się przy liczeniu pieniędzy.
Po drugie zatem, oto oficjalne dane, które otrzymaliśmy z Urzędu Miasta Krakowa:
Koszty funkcjonowania departamentów to w 2025 roku około 1,7 mln zł, a w 2026 roku – 2,05 mln zł.
Plan oszczędnościowy opracowany przez departamenty zakłada oszczędności na poziomie około 60–70 mln zł.
Skąd zatem w ustach Łukasza Gibały wzięła się kwota 10 milionów złotych oszczędności z samej likwidacji struktur departamentów? Dlaczego akurat 10, a nie 8, 12, a może 4 czy 40?
Postanowiliśmy zapytać u źródła. Wysyłaliśmy pytania mailowo bezpośrednio do radnego Gibały, dając mu czas na konsultację z całym sztabem PR-owców i doradców od marketingu politycznego. Pytania pozostały bez odpowiedzi – radny, jak to ma w zwyczaju, wolał nabrać wody w usta.
Przypadek czy reguła?
W całej tej sprawie nie chodzi nawet o sam fakt podania błędnej sumy – choć od osoby z aspiracjami politycznymi można by wymagać nieco dokładniejszych (jakichkolwiek?!) kalkulacji. Chodzi o fundamentalną wiarygodność. Skoro w tak prostej, łatwo weryfikowalnej kwestii radny rzuca w przestrzeni publicznej liczbą wziętą całkowicie „z czapy”, to jakie mamy gwarancje, że w innych deklaracjach nie stosuje tej samej metody?
Okazuje się zresztą, że trudności sprawia nie tylko liczba 10. Nie dalej jak w piątek Gibała przegrał proces sądowy w trybie wyborczym, bo tym razem problemem okazało się policzenie do... sześciu.
W tej samej rozgłośni radiowej stwierdził, że sześciu radnych Koalicji Obywatelskiej zadeklarowało gotowość współpracy z nim po ewentualnym objęciu fotela prezydenta, co sugerowało posiadanie większości w Radzie Miasta. Sąd bezapelacyjnie rozstrzygnął, że taka sytuacja nigdy nie miała miejsca.
Komentarz
Kiedy polityk aspirujący do zarządzania wielomiliardowym budżetem drugiego co do wielkości miasta w Polsce potyka się na rachunkach z zakresu nauczania początkowego, trudno o optymizm. Jeśli nie jest to efekt kompletnej niewiedzy i ignorowania elementarnych faktów, wariant pozostaje tylko jeden: cyniczna kalkulacja i świadome wprowadzanie Krakowian w błąd, kalkulowane na szybki efekt medialny z góry wliczonym ryzykiem wpadki.
Szkoda, że aspirujący do funkcji prezydenta radny nie bierze elementarnej odpowiedzialności za słowo i podstawowego szacunku do faktów. A te są bezwzględne: matematyka nie ma barw partyjnych, a 2 plus 2 zawsze wynosi 4 – bez względu na to, jak bardzo "sztab szkoleniowy kandydata" chciałby przekonać nas, że jest inaczej.












![Gibała i Piątkowska zmierzą się w II turze wyborów! [WYNIKI, KOMENTARZE]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_655.jpg?04f80d89f4db90a4a0873e9a637b93d9)









