– Jestem osobą publiczną i jestem na to przygotowana. Ale moje dziecko jest osobą prywatną – powiedziała kandydatka na prezydenta Krakowa Monika Piątkowska. Mówiła o fali hejtu i wiadomościach, które w jej ocenie zawierają groźby, a także o sobotnich wydarzeniach na osiedlu, na którym mieszka jej nastoletni syn. – Ta emocja, kiedy podczas konferencji prasowej dostałam wiadomość od mojego syna, zostanie ze mną do końca życia – podkreśliła. Piątkowska zapowiedziała kroki prawne.
Piątkowska: „Mój syn jest osobą prywatną”
Jak zaznaczyła Piątkowska, właśnie w czasie, gdy w Krakowie odpowiadała dziennikarzowi Polski24 na pytania dotyczące nieruchomości, inne osoby związane z tą samą redakcją wtargnęły na osiedle na którym mieszka jej syn.
– Wtargnęli w sposób bezprawny na strzeżone osiedle – powiedziała Piątkowska.
Kandydatka relacjonowała, że osoby te nie skorzystały z wejścia przez portiernię, gdzie należało się wylegitymować, lecz wjechały na teren osiedla za samochodem jednego z mieszkańców. Następnie – według jej relacji – zaparkowały na miejscach mieszkańców i poruszały się po prywatnym terenie z kamerą, rozmawiając z osobami przebywającymi na osiedlu.
– Mój syn jest osobą prywatną, pełnoletnią, ale jeszcze nastoletnią. Jest młodym człowiekiem, który wchodzi w dorosłe życie – mówiła Piątkowska.
Senator Piątkowska podkreśliła, że osoby z kamerą podeszły pod segment, w którym mieszka jej syn, z włączoną kamerą i mikrofonem.
– Kogo chcieli tam nagrać? Kandydatkę, która w tym czasie rozmawiała z ich dziennikarzem na konferencji prasowej? Czy moje dziecko? Co chcieli zrobić? W jakiej sytuacji chcieli postawić nastoletniego, młodego człowieka, który wkracza w dorosłe życie? – pytała senator Piątkowska.
„Te emocje mogą zrozumieć tylko ci, którzy mają dzieci”
Piątkowska wielokrotnie podkreślała, że sama zdecydowała się na działalność publiczną i kandydowanie na prezydenta Krakowa. Jej syn pozostaje jednak osobą prywatną.
– Jako osoba publiczna byłam i jestem na to przygotowana. I ja się naprawdę nie boję. Ale nie pozwolę wam stalkować mojego nastoletniego syna. Te granice zostały przekroczone – powiedziała.
Kandydatka opowiedziała również o chwili, w której podczas sobotniej konferencji prasowej otrzymała wiadomość od syna.
– Ta emocja, kiedy stojąc na konferencji prasowej, mając obok ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego i wiadomość, którą otrzymałam wtedy od mojego syna, zostanie ze mną do końca życia. Tak, zrobiliście wrażenie. Ale te emocje mogą zrozumieć tylko ci, którzy mają dzieci – mówiła Piątkowska.
To właśnie perspektywa rodzica była jednym z najmocniejszych elementów niedzielnego wystąpienia. Dla krakowskich matek i ojców bezpieczeństwo dzieci – także tych dorosłych, rozpoczynających własne życie – pozostaje jedną z najbardziej podstawowych wartości. Piątkowska mówiła o tej granicy jako matka, której dziecko nie zdecydowało się na udział w życiu publicznym.
Piątkowska zapowiada kroki prawne
Kandydatka zapowiedziała, że w związku ze zdarzeniem przygotowywane są działania prawne.
– Oczywiście podejmę stosowne kroki prawne. Jesteśmy w trakcie przygotowywania wszystkich możliwych kroków prawnych, jakie możemy podjąć. Naprawdę ta granica została przekroczona z kampanii na kampanię w Krakowie. Pewne środowiska posuwają się coraz dalej– mówiła.
Piątkowska zapowiedziała również dokumentowanie zdarzeń, które w jej ocenie przekraczają granice debaty publicznej.
Krakowska kampania ma swoje granice
Piątkowska podkreślała, że wydarzenia ostatnich dni postrzega w kontekście trwającej kampanii na prezydenta Krakowa. Mówiła, że po wejściu do drugiej tury otrzymuje coraz więcej agresywnych wiadomości, a w jej otoczeniu pojawiają się sytuacje, które budzą jej niepokój.
Jej zdaniem w tej kampanii została przekroczona granica między politycznym sporem a życiem prywatnym rodziny kandydata.
– Chcę, żeby cała Polska się dowiedziała, w jaki sposób w Krakowie prowadzi się kampanię prezydencką – powiedziała.
Podczas konferencji senatori Piątkowska pokazała przykłady wiadomości i komentarzy, które otrzymuje w trakcie kampanii. Zwróciła uwagę, że część z nich – w jej ocenie – wykracza już poza agresywny czy wulgarny język politycznego sporu. Mówiła, że chce pokazać opinii publicznej, z czym mierzy się w ostatnich dniach kampanii.
– Otrzymuję codziennie całą masę wiadomości, które już nie są tylko wiadomościami hejterskimi, ale również groźbami, jeżeli chodzi o groźby karalne – powiedziała Piątkowska.
Piątkowska: „Tu w Krakowie mieszkam. Tu płacę podatki. Tu startuję”
Piątkowska odniosła się podczas konferencji również do pytań dotyczących jej nieruchomości. Podkreśliła, że informacje o jej majątku znajdują się w oświadczeniu majątkowym, a następnie przypomniała o swoich związkach z Krakowem.
– Tu w Krakowie mieszkam. Tu w Krakowie mam nieruchomość. Tu w Krakowie płacę podatki. Tu w Krakowie startuję. Tu w Krakowie pracuję i pracowałam – mówiła Piątkowska.
Matka, kandydatka i odpowiedzialność za Kraków
Niedzielna konferencja dotyczyła nie tylko jednego zdarzenia. Piątkowska mówiła również o standardach, które powinny obowiązywać w walce o odpowiedzialność za Kraków.
Zarządzanie miastem oznacza odpowiedzialność za bezpieczeństwo jego mieszkańców, w tym dzieci i młodych ludzi. Wymaga także szacunku dla prywatności, odpowiedzialności za własne działania oraz umiejętności wyznaczania granic politycznego sporu.
Wystąpienie Piątkowskiej miało w tym kontekście szczególnie osobisty wymiar. Jako kandydatka przyjmuje na siebie ciężar kampanii, krytykę i zainteresowanie mediów. Jako matka stawia granicę tam, gdzie polityczna walka zaczyna dotyczyć jej dziecka.
To również pytanie o standard, jaki powinien obowiązywać ludzi, którzy chcą brać odpowiedzialność za Kraków i bezpieczeństwo jego mieszkańców.
Piątkowska: „Nasze miasto nie jest na sprzedaż”
Piątkowska odniosła wydarzenia ostatnich dni również do szerszej atmosfery kampanii prezydenckiej w Krakowie. W jej ocenie sposób prowadzenia politycznej walki pokazuje, jak daleko niektóre środowiska są gotowe się posunąć w rywalizacji o władzę w mieście.
– Chciałabym, żeby cała Polska wiedziała, że w Krakowie są środowiska, które nie cofną się absolutnie przed niczym, żeby zdobyć władzę w waszym mieście, w naszym mieście – mówiła Piątkowska.
Kandydatka podkreśliła, że wydarzenia ostatnich dni nie spowodują jej wycofania się z kampanii.
– A ja wam mówię: nie cofnę się, nie odstawię i zrobię absolutnie wszystko, przekonując mieszkańców naszego miasta, żeby wygrać te wybory. 11 października nasze miasto nie jest na sprzedaż. Nasze miasto nie da się zastraszyć, a na pewno ja się nie dam zastraszyć – powiedziała.













![Gibała i Piątkowska zmierzą się w II turze wyborów! [WYNIKI, KOMENTARZE]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_655.jpg?04f80d89f4db90a4a0873e9a637b93d9)








