Reklama polityczna
Sąd, pozew i ogromne emocje! Te wydarzenia wstrząsnęły kampanią w Krakowie
Reklama polityczna

W pierwszym tygodniu drugiej tury kampanii przedterminowych wyborów prezydenta Krakowa, Łukasz Gibała pojawił się w 705 publikacjach na portalach informacyjnych, a Monika Piątkowska — w 613. Łączny zasięg materiałów dotyczących Gibały przekroczył 7,07 mln odbiorców, podczas gdy publikacje o Piątkowskiej dotarły do prawie 5,59 mln osób, wynika z analizy Instytutu Przywództwa.

Pierwszy tydzień rywalizacji drugiej tury wyborów przyniósł intensywną obecność obojga kandydatów w mediach. Łącznie w dniach 28.09 – 3.10.2026 r. opublikowano 1 318 materiałów dotyczących Moniki Piątkowskiej i Łukasza Gibały. Ich szacowany zasięg przekroczył 12,66 mln odbiorców, a wartość ekwiwalentu reklamowego wyniosła ponad 5,62 mln zł. Wskaźnik ten pokazuje, ile kosztowałaby porównywalna ekspozycja medialna uzyskana w formie płatnej reklamy.

Gibała z większą liczbą publikacji

Łukasz Gibała był obecny w 705 publikacjach — o 92 więcej niż Monika Piątkowska. Oznacza to, że jego nazwisko pojawiało się w mediach o około 15 proc. częściej. Materiały dotyczące Gibały osiągnęły łączny zasięg 7 076 176 odbiorców, czyli o 1 489 018 więcej niż publikacje dotyczące jego kontrkandydatki. Różnica wyniosła 26,7 proc.

Szacunkowa wartość reklamowa publikacji dotyczących Łukasza Gibały wyniosła 3 057 712 zł i była o 491 028 zł, czyli o 19,1 proc., wyższa od wartości materiałów odnoszących się do Moniki Piątkowskiej.

Piątkowska pojawiła się w 613 publikacjach, których zasięg oszacowano na 5 587 158 odbiorców, a ekwiwalent reklamowy na 2 566 684 zł.

Skąd większa obecność medialna Łukasza Gibały?

Przewaga medialna Łukasza Gibały nie wynikała wyłącznie z aktywności jego sztabu. Kandydat stał się bohaterem kilku odrębnych tematów, które funkcjonowały w mediach niezależnie od codziennej relacji z kampanii. Największe znaczenie miały jego zwycięstwo w pierwszej turze, pytania o możliwości poszerzenia elektoratu oraz spór sądowy prowadzony w trybie wyborczym.

Pierwsza wyraźna różnica pojawiła się 28 września, bezpośrednio po ogłoszeniu wyników. Media analizowały skalę zwycięstwa Gibały, jego wcześniejsze starty wyborcze, źródła poparcia oraz polityczne i społeczne zaplecze. Tego dnia odnotowano 381 publikacji dotyczących Gibały i 341 dotyczących Piątkowskiej.

Istotnym tematem stało się również pytanie o przepływy elektoratów przed drugą turą. Media analizowały możliwość pozyskania przez kandydatów wyborców prawicy, Konfederacji oraz osób popierających kandydatów, którzy nie weszli do finału. Pojawiały się również informacje dotyczące relacji z radnymi i przedstawicielami największych ugrupowań politycznych.

Rosło także zainteresowanie samymi kandydatami — ich doświadczeniem zawodowym, majątkiem, poglądami, wcześniejszą działalnością oraz deklaracjami programowymi. Jest to charakterystyczne dla drugiej tury wyborów, kiedy część mieszkańców zaczyna dokładniej analizować nie tylko program, ale również wiarygodność, kompetencje i dotychczasowe decyzje osób mających realną szansę objąć urząd.

Najsilniejszym dodatkowym impulsem medialnym w przypadku Gibały był spór sądowy w trybie wyborczym. Od 1 października pojawiały się publikacje dotyczące pozwu, stanowisk obu stron, przebiegu postępowania oraz rozstrzygnięcia sądu. Każdy etap sporu generował kolejne materiały w mediach lokalnych i ogólnopolskich. Szczególnie widoczne było to 2 października, gdy odnotowano 74 publikacje dotyczące Gibały wobec 42 odnoszących się do Piątkowskiej.

Większa liczba publikacji nie oznacza automatycznie przewagi wizerunkowej ani pozytywnego charakteru ekspozycji. Widoczność medialną zwiększają zarówno własne działania kandydata i propozycje programowe, jak również spory, krytyka czy wydarzenia wywołujące emocje. W przypadku Łukasza Gibały była ona efektem połączenia pozycji zwycięzcy pierwszej tury z dużym zainteresowaniem jego osobą oraz intensywnym relacjonowaniem wydarzeń spornych 

— wyjaśnia dr Piotr Gąsiorowski, prezes Instytutu Przywództwa.

Tematy takie jak debata, sondaże, programy wyborcze czy przyszłość Krakowa były w dużej mierze wspólne dla obojga kandydatów. Nie tłumaczą więc zasadniczej różnicy w liczbie publikacji. O jej skali przesądzały przede wszystkim wydarzenia, w których Gibała był głównym, a nie jednym z dwóch bohaterów przekazu medialnego.

Widoczność to szansa, ale zaufanie wymaga spójności

— Druga tura jest momentem, w którym wyborcy oczekują już nie tylko deklaracji, ale konkretnych odpowiedzi. Obecność w mediach zwiększa rozpoznawalność, jednak sama nie buduje zaufania. Zaufanie do lidera powstaje przede wszystkim dzięki spójności jego słów, decyzji i działań — mówi dr Piotr Gąsiorowski.

Dlatego w ostatniej fazie kampanii znaczenia nabiera również porównywanie obecnych deklaracji kandydatów z ich wcześniejszymi decyzjami i głosowaniami. Zmiana stanowiska w polityce jest dopuszczalna, a czasem wręcz konieczna, jednak z perspektywy przywództwa wymaga jasnego wyjaśnienia: co się zmieniło, dlaczego lider zmienił zdanie i jakie argumenty za tym przemawiają. Bez takiego wyjaśnienia wyborcy mogą odbierać zmianę nie jako odpowiedzialną korektę stanowiska, lecz jako brak konsekwencji.

W kampanii o urząd prezydenta Krakowa ma to szczególne znaczenie w sprawach budzących silne emocje społeczne, takich jak transport, Strefa Czystego Transportu, mieszkalnictwo, usługi publiczne czy warunki prowadzenia działalności gospodarczej. Wyborcy oceniają bowiem nie tylko to, co kandydat mówi dzisiaj, ale także to, czy pozostaje to wiarygodne w świetle jego wcześniejszych decyzji.

Ostatecznie druga tura jest więc nie tylko rywalizacją o uwagę mediów. Jest również testem spójności, wiarygodności i zaufania — cech, które po zakończeniu kampanii stają się fundamentem skutecznego przywództwa.

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym i obserwuj nas w mediach społecznościowych!

Czytaj także