Przeczytasz w 3-5 minuty
Joanna Senyszyn

– Między nami a Wantuchem zbrakło chemii. Miał przesadne oczekiwania – mówi Joanna Senyszyn, liderka Nowej Fali. Zapowiada, że jej ugrupowanie aktywnie włączy się w wybory w Krakowie.

W rozmowie z Kanałem Krakowskim polityczka analizuje krakowską scenę polityczną i mówi o gigantycznych problemach na lewicy. – Daria odeszła z Razem do Czarzastego, czym zaprzeczyła ideałom, którym rzekomo hołdowała i zdradziła partię, dzięki której została posłanką. Czarzasty na nią postawił, bo nie ma kogo wystawić w Krakowie – przyznaje rozmówczyni Łukasza Mordarskiego.

***

Kanał Krakowski: Wystartuje Pani w wyborach na prezydenta Krakowa?

Joanna Senyszyn: Nie planuję, ale będzie kandydat, którego poprzemy.

Kogo?

Ogłosimy to podczas konferencji prasowej.

O Wasze poparcie zabiegał Łukasz Wantuch.  

Wszyscy chcieliby mieć poparcie Nowej Fali, ale dostanie je tylko jeden kandydat. Z Łukaszem spotkaliśmy się w Krakowie, jest bardzo dobrze zorientowany w sprawach miasta, ale chyba zabrakło między nami chemii, więc raczej nie włączymy się w jego kampanię.

Dlaczego?

Oczekiwał na przykład, że zbierzemy dla niego wszystkie podpisy potrzebne do rejestracji. Uznaliśmy to za przesadne wymagania.

Joanna Senyszyn

A co z innymi kandydatkami, które – tak jak Pani – deklarują, że mają serce po lewej stronie, czyli Daria Gosek-Popiołek z Nowej Lewicy i Aleksandra Owca z Razem?

Serce to nie wszystko. Daria odeszła z Razem do Czarzastego, czym zaprzeczyła ideałom, którym rzekomo hołdowała i zdradziła partię, dzięki której została posłanką. Czarzasty na nią postawił, bo nie ma kogo wystawić w Krakowie. Boi się do wyborów wystawiać kandydatów, którzy, w razie dobrego wyniku, stanowiliby zagrożenie dla jego partyjnego przywództwa. Woli kandydatów spoza partii. W 2015 roku była to Magdalena Ogórek, w 2020 Robert Biedroń. Taką ma politykę.

Wystawił więc Gosek-Popiołek na pożarcie?

To jest bardzo dziwna rozgrywka. Bo jeżeli wystartuj ten odwieczny kandydat na prezydenta Krakowa…

Gibała.

Jeżeli wystartuje Łukasz Gibała, pewnie on będzie w drugiej turze lub nawet wygra w pierwszej. Natomiast ciągle się nie zdeklarował, bo chyba się zastanawia, czy jest sens wchodzić na prezydenckie stanowisko na pół kadencji, kiedy w mieście jest stajnia Augiasza.

Myśli Pani, że Gibała jest naprawdę w stanie wygrać już w pierwszej turze?

Bardzo możliwe, bo pozostali kandydaci nie są z pierwszego partyjnego garnituru.

To wróćmy do dwóch lwic krakowskiej Lewicy.

No właśnie, dziwna to będzie rozgrywka. Gosek-Popiołek w 2023 roku zrobiła bardzo dobry wynik do Sejmu, przeskoczyła jedynkę, bo w kampanii pomagała jej partyjna wówczas koleżanka Ola Owca i właśnie Łukasz Gibała. Teraz są konkurentami. Sytuacja obu kandydatek jest trudna. W dodatku krakowskie środowisko starej lewicy nie jest zachwycone kandydaturą spoza swojego grona. To zresztą także problem kandydatki KO, narzuconej przez Warszawę.

Na lewicy przypomina to trochę walkę w kisielu.

Tu się nie zgodzę, bo to nie są kandydatki do tego rodzaju walki. A trudno powiedzieć, czy wystartuje pani Schreiber. (śmiech)

Kto w takim razie skorzysta na wewnętrznej wojnie na lewicy?

Radziłabym głosować na kandydata, którego poprze Nowa Fala. Wybory uzupełniające są zawsze wielką niewiadomą, bo nie wiadomo, jaka będzie frekwencja. A właśnie frekwencja może zdecydować o wygranej. Przykładowo: jeżeli wybory będą we wrześniu, to jeszcze nie wrócą studenci, którzy mają prawo głosować. Młodzi wyborcy są i anty PO i anty PiS.  W dodatku kobiety są raczej lewicowe, a mężczyźni, przynajmniej częściowo za konfederacją. To było wyraźnie widać w wyborach prezydenckich rok temu. Trzaskowski wśród wyborców do 29. roku życia w pierwszej turze uzyskał jedynie 13%, Nawrocki 12%. To znaczy, że POPiS mia łącznie tylko 25% poparcia wśród młodych. Najprawdopodobniej Tusk będzie kombinował, żeby dać bardzo krótki czas na zbieranie podpisów. PO i PiS zbiorą podpisy bez trudu, jeżeli będzie na to na przykład półtora czy dwa tygodnie, ale kandydaci mniejszych partii mogą mieć z tym kłopoty.  Zwłaszcza, źe wiele osób podaje miejsce zamieszkania lub zameldowania, a liczy się tylko wpis do rejestru wyborców. Automatycznie jest się w rejestrze wyborców według stałego miejsca zamieszkania. W związku z tym ci wszyscy, którzy mają zameldowanie tymczasowe w Krakowie – nawet jeżeli na 5 lat – a nie zmienili wpisu w rejestrze wyborców, zostaną przez PKW odrzuceni.

Jednym słowem, jak studenci przyjeżdżają do Krakowa, to jest duża szansa, że po prostu głosują w swojej wsi i ich podpisy poparcia na listach kandydatów będą nieważne?

Będą nieważne. Jest też dużo osób przyjezdnych, mieszkających w Warszawie czy Krakowie, które się zadomowiły w tych miastach, ileś lat w nich mieszkają, ale nie zmieniły wpisu w rejestrze wyborców.

Na ile wybory w Krakowie są tak naprawdę o Krakowie, a na ile jest to preludium do ogólnopolskiej kampanii i do wyborów przyszłorocznych?

Jest to oczywiście preludium do przyszłorocznych wyborów. Jeżeli KO ich nie wygra, będzie to już jej trzecia klęska, która potwierdzi, że nie jest w stanie obronić Polski przed powrotem PiS-u do władzy, oczywiście w jakimś układzie koalicyjnym.

Myśli Pani, że jeżeli KO nie wygra w Krakowie, to rządy PiS-u za rok w Polsce są niemal pewne?

Są prawdopodobne, ale na szczęście nie pewne, bo powstała nasza partia, Nowa Fala, która odpowiada na zapotrzebowanie społeczne, by wyborcy mogli głosować nie przeciwko komuś i nie na mniejsze zło. Dla bardzo wielu Polek i Polaków mniejszym złem jest albo PiS, albo Platforma. A Nowa Fala to wybór większego dobra. Nie jesteśmy ani trzecią, ani czwartą drogą – jesteśmy jedyną właściwą drogą.

Czyli jest Pani po prostu uosobieniem dobra?

Na to wygląda. (śmiech)

ZOBACZ TAKŻE: UWAGA! Prezydent Krakowa wyśle Wam SMS! Rozkodowaliśmy „4 zasady” Gosek-Popiołek

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym i obserwuj nas w mediach społecznościowych!

Czytaj także