Przeczytasz w 5-9 minuty
„Start Gibały to połączenie ambicji, ego i żądzy władzy. W końcu się dodrapie” [WYWIAD]

– Wychowany był w cieplarnianych warunkach, pod kloszem, w rodzinie mającej pieniądze. Potrzebuje chyba mieć tylko tytuł. Inaczej nie da się tego wytłumaczyć. No chyba że jest uzależniony od pewnego narkotyku, który nazywa się żądza władzy – tak czwarty start Łukasza Gibały w wyborach na prezydenta Krakowa komentuje Patryk Salamon, redaktor naczelny LoveKraków.pl.

W rozmowie z Kanałem Krakowskim dziennikarz mówi, kto przeprowadzi najbardziej brudną kampanię, kto jest najbardziej merytorycznym kandydatem i kto zaliczy największą porażkę.

***

Kanał Krakowski: Kto zostanie prezydentem Krakowa?

Patryk Salamon: Myślę, że nikt nie jest w stanie dziś racjonalnie odpowiedzieć na to pytanie.

Są badania, sondaże…

Na ich podstawie widziałem już Rafała Trzaskowskiego, który przez trzy godziny był prezydentem Polski. Tu możemy mieć więc ten sam kazus: być może Łukasz Gibała myśli, że już jest prezydentem Krakowa. Pamiętajmy, że trzy lata temu też był już prezydentem, a przynajmniej na to wskazywały wszystkie sondaże. Tymczasem w trakcie kampanii nastąpiło przełamanie, Aleksander Miszalski zaczął iść do przodu. Zresztą to, że Miszalski wygrał pierwszą turę też było niespodziewane i sondaże na to nie wskazywały. Na dziś nie można więc stwierdzić, kto zostanie prezydentem Krakowa.

Patryk Salamon

Skąd się bierze taka dysproporcja między sondażami a wynikami, głównie u Łukasza Gibały?

Sondaże w rękach polityków są po to, żeby kreować wizerunek. Często są sztucznie pompowane. Już w tej pre-kampanii mieliśmy do czynienia z absurdalnym sondażem, w którym Daria Gosek-Popiołek osiągała jakiś niebotyczny wynik i tak naprawdę brakowało milimetra, żeby została prezydentem Krakowa. Kandydaci wypuszczają więc takie sondaże, żeby pokazać, że mają silną pozycję.

Co im to daje?

Stawiam tezę, że niektórzy kandydaci wypuszczają badania z dobrymi wynikami w momencie, gdy robią zbiórkę finansową na kampanię wyborczą. Wtedy przychodzi jeden z drugim kandydatem do biznesmena i mówi: „Zobacz, mam szansę wygrać”. Żaden racjonalnie myślący prywatny przedsiębiorca nie da pieniędzy kandydatowi, który będzie miał czwarte czy piąte miejsce. Ktoś, kto chce sobie kupić polisę ubezpieczeniową, daje pieniądze pierwszemu albo drugiemu. Albo i jednemu, i drugiemu, bo wtedy ta polisa jest pewniejsza.

Gdybyś miał luźne pół miliona złotych, komu byś dał na kampanię?

Nikomu bym nie dał, bo to jest idiotyzm, żeby dawać komukolwiek. Później kandydat, który zostanie prezydentem i tak cię oszuka i zrobi po swojemu.

Może jednak nie oszuka?

W polityce? Ja to się w ogóle zastanawiam, po co ktoś chce zostać prezydentem Krakowa.

No to po co Łukasz Gibała startuje po raz czwarty?

Myślę, że on tylko realizuje swoje ambicje. Zobaczmy na jego życiorys. Wychowany był w cieplarnianych warunkach, pod kloszem, w rodzinie mającej pieniądze. Tam nie było sytuacji, że jego ojciec musiał się zastanawiać, czy kupić w tym miesiącu buty synowi, czy pojadą na wakacje, czy będzie co wsadzić do garnka. Łukasz Gibała nie przeżył ciężkich lat 90., gdzie połowa Polski była na bezrobociu. Oni po prostu mieli pieniądze. Start w dorosłe życie Łukasz też miał taki, że dostał pieniądze na mieszkanie, na apartament na Woli Justowskiej. Więc myślę, że on po prostu szuka spełnienia jakichkolwiek ambicji. Pieniądze ma, wygodne życie ma, więc potrzebuje chyba mieć tylko tytuł. Inaczej nie da się tego wytłumaczyć. No chyba że jest uzależniony od pewnego narkotyku, który nazywa się żądza władzy.

To kwestia ambicji czy ego?

Myślę, że połączenie jednego i drugiego.

Kto zrobi najbardziej brudną kampanię?

Do tej pory słynęła z tego Koalicja Obywatelska. Wiemy, co zrobili Łukaszowi Gibale, a on nie potrafił się odgryźć. Więc przypuszczam, że teraz Gibała odebrał dużą lekcję od Koalicji Obywatelskiej i nauczył się po prostu, jak hejtować i jak robić politykę. Preludium mieliśmy w referendum. Wyciągnął lekcję z tego, jak w poprzednich wyborach przeorała jego i jego rodzinę Koalicja Obywatelska, więc zastosuje jej metody.

Na pewno będzie więc brudno, tylko oczywiście kandydaci będą to robić czyimiś rękami, a nie swoimi. Wiemy przecież, że wszyscy kandydaci w kampanii wyborczej to dziewice i żadnych brudnych rzeczy nie robili, plakatów nielegalnie nie wieszali, nie mają nielegalnego finansowania i tak dalej.

Czyli te brudne rzeczy będą robić skazani prawomocnymi wyrokami bandyci, którzy wcześniej bili kobiety na ulicach?

Pytanie, po której stronie? Czy po stronie Łukasza Gibały, czy może jednak po stronie Konfederacji? (uśmiech)

Kto jest najbardziej merytorycznym kandydatem?

Tu jest bardzo trudne pytanie. Według mnie merytorycznie przygotowanych jest kilku kandydatów. Pierwszym jest Jan Hoffmann, tylko on jest przesadnie elokwentny, przesadnie ułożony w tym wszystkim i nie potrafi sprzedać swojej wiedzy, bo staje się w pewnym momencie bardzo nudny. Drugim kandydatem jest Michał Drewnicki. Trochę harcuje, trochę idzie w populizm, ale jest przygotowany merytorycznie. Jak się z nim rozmawia prywatnie, to naprawdę ma bardzo dobre spojrzenie na Kraków.

Jan Hoffman

Na pewno w gronie merytorycznych kandydatów nie wymieniłbym Łukasza Gibały, bo widać, że jest martwy w Radzie Miasta Krakowa. Tak naprawdę uaktywnił się dopiero przed referendum albo nawet chwilę po nim. Pierwsze jego uaktywnienie to było starcie z Łukaszem Sękiem na mównicy, gdzie po raz pierwszy w ogóle było widać, że Łukasz Gibała ma jakiekolwiek emocje.

A dlaczego wyborcy lewicy mogą wybierać w zasadzie między kandydatką infantylną a głupkowatą?

(po dłuższej chwili) Jest bardzo długa cisza, bo nie znam odpowiedzi. Ja nie widzę żadnej różnicy między Darią Gosek-Popiołek a Aleksandrą Owcą. Jak dla mnie one są nadal jednym teamem, bo zawsze się tak kreowały, zawsze ze sobą współpracowały. Nie rozumiem, o co się pokłóciły.

Stawiam tezę, że Daria Gosek-Popiołek myślała wtedy, kiedy opuszczała Partię Razem, że Razem nie będzie rosło i z ich listy nie dostanie się do Sejmu. Koniunkturalnie wybrała Lewicę, ale za nic nie pasuje do tej Lewicy. Nie pasuje do otoczenia Włodzimierza Czarzastego czy do tych wszystkich postkomunistów. Kobieta, która mentalnie ma poglądy Partii Razem, w Lewicy zniknęła z mediów – przynajmniej tych lokalnych – bo jest w ogóle niewyrazista. Poza tym nosi na sobie ciężar współrządzenia w państwie i odpowiedzialności za cały wcześniejszy okres.

To na kogo powinien oddać swój głos wyborca lewicy w Krakowie, skoro to są bardzo podobne kandydatki, wywodzące się z tego samego środowiska?

Jeżeli chcieliby zagłosować ideowo, to powinni na Aleksandrę Owcę.

Daria Gosek-Popiołek i Aleksandra Owca

Kto w takim razie powinien zagłosować na Gosek-Popiołek?

Powinna do siebie przyciągać kandydatów tak zwanego dawnego, kawiarnianego SLD…

…od którego się odcina.

Tak, i to jest niewiarygodne. Mnie to trochę przypomina to, co robił Andrzej Kulig w trakcie kampanii prezydenckiej. Wiemy, że był ze środowiska Jacka Majchrowskiego, Jacek Majchrowski do pewnego momentu go popierał, a później Kulig odcinał się od Majchrowskiego. To było niewiarygodne. Więc u Darii Gosek-Popiołek też będzie niewiarygodne to, że odcina się od starego SLD. Nie może się odciąć, bo jej ugrupowanie znajduje się teraz w rozbracie i powinna myśleć tak, jak myśleli w SLD.

A poparcie Moniki Piątkowskiej przez Jacka Majchrowskiego to woda na jej młyn, czy raczej jej zaszkodzi?

Jacek Majchrowski bardzo mocno zyskał po referendum. Wizerunek upadającego i źle ocenianego prezydenta na samą końcówkę jego rządów mocno się zmienił, bo ludzie porównywali Jacka Majchrowskiego do Aleksandra Miszalskiego. W tym zestawieniu Majchrowski wypadał sto razy lepiej. Nie znam wyników badań, ale myślę, że ocena prezydentury Majchrowskiego jest w tym momencie pozytywna.

Więc może to pomóc Monice Piątkowskiej, tylko pamiętajmy: poparcie Majchrowskiego powoduje, że Piątkowska ma na sobie cały ciężar pontyfikatu Jacka Majchrowskiego i to ona będzie musiała się tłumaczyć ze wszystkich rzeczy. Ona się zresztą teraz pozycjonuje po części jako kandydatka Majchrowskiego. Jeżeli prezentuje inwestycje, o których najstarsi Krakowianie już nie pamiętają, to jest to przypominanie czasów Majchrowskiego.

Może dzięki temu trudniej będzie przykleić jej łatkę, że to jest kandydatka „z Warszawy”?

Według mnie ta cała narracja z tym, że została zaprezentowana w Warszawie, jest przesadzona. Myślę, że zrobiła słusznie. Po pierwsze, miała wtedy posiedzenie Senatu. Gdyby tak, jak Daria Gosek-Popiołek w trakcie posiedzenia Sejmu, goniła po Starym Kleparzu z ulotkami, to byśmy wszyscy mówili, że powinna siedzieć w Warszawie i pracować.

Monika Piątkowska miała też od razu zainteresowanie mediów ogólnopolskich. Wiadomo, że w Warszawie lepiej przejechać 5 km niż jechać 300 km do Krakowa. Nie byłaby też w stanie zorganizować w Krakowie wspólnej konferencji z premierem i wicepremierem. Więc to jest na plus. Oczywiście w kampanii będą to wałkować, ale to są didaskalia, o których ludzie nie będą pamiętać.

Monika Piątkowska

Kto zaliczy największą porażkę po tych wyborach?

Jeżeli Łukasz Gibała nie wygra tych wyborów, to myślę, że będzie już skazany na zapomnienie.

Po trzeciej porażce wydawało się dokładnie to samo, a odrodził się jak feniks z popiołów.

Przez to, że doprowadził do referendum. Zorganizował referendum, bo taka jest prawda – był nieformalnym organizatorem referendum i odwołał Aleksandra Miszalskiego. Coś, co wydawało się na pewnym etapie nie do pomyślenia: że można odwołać prezydenta wielkiego miasta z gigantycznym budżetem, zapleczem i super działającą strukturą partyjną w milionowym mieście. To jest coś niewyobrażalnego i to jest rekord.

Za tym poszły też gigantyczne pieniądze.

Myślę, że dwie strony miały podobny budżet i walczyły podobnymi środkami. Tylko strona prezydencka obudziła się za późno i nie mieli już czasu, żeby działania, które zaczęli robić, były skuteczne.

Gibała ma większy elektorat pozytywny czy negatywny?

Myślę, że jak dojdzie do drugiej tury, to może zebrać więcej elektoratu prawicowego i przez to delikatnie przechylić szalę na swoją stronę.

Niezależnie od tego, że chciał otoczyć PiS kordonem sanitarnym?

A ktoś pamięta w ogóle, że istniała jeszcze taka partia jak Ruch Palikota, w której był? Wyborcy mają bardzo krótką pamięć.

Patryk Salamon

Kto w takim razie powiesi na drzwiach gabinetu numer 107 w magistracie tabliczkę ze swoim nazwiskiem i dopiskiem: „Prezydent Miasta Krakowa”?

W tym momencie myślę, że w końcu Gibała dodrapie się do tego stanowiska. Ale realna kampania rozpocznie się we wrześniu i ona może sporo zmienić. Różne rzeczy mogą wybuchnąć w trakcie tej kampanii. Kiedyś wydawało się, że Karol Nawrocki nie zostanie prezydentem, a jednak został. Łukasz Gibała ma jednak taki problem, że jest charakterologicznie specyficzny w odbiorze ludzkim. Skupia się na tym, żeby chodzić po barach mlecznych, pokazywać kotleta i pierogi, odwiedzać psy w schronisku... Dopiero teraz zaangażował się w politykę, żeby pokazać, że w ogóle chce rządzić Krakowem, a nie być intendentem baru mlecznego.

ZOBACZ TAKŻE: W czym Piątkowska jest lepsza od Miszalskiego? Odpowiada szef jej sztabu [WYWIAD]

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym i obserwuj nas w mediach społecznościowych!

Czytaj także