Przeczytasz w 1-2 minuty
Próg hipokryzji, czyli jak Gibała żeruje na emocjach

U Gibały bez zmian. Kiedy pojawia się żer dla medialnej sensacji, radny nie traci ani sekundy. Najświeższy przykład jego populistycznej ekwilibrystyki powala na kolana. To cyniczny pokaz elastyczności poglądów, w którym bezpieczeństwo mieszkańców staje się jedynie monetą przetargową, a żerowanie na tragedii innych – ulubioną metodą robienia politycznego kapitału.

Gdy na ulicach dochodzi do tragedii, a temat prędkości i bezpieczeństwa grzeje opinię publiczną, Gibała od razu staje w pierwszym rzędzie. Z poważną miną manifestuje troskę, żąda natychmiastowych działań i płomiennie deklaruje:

Gwarantuję, że jeżeli wygram, to progi zwalniające pojawią się wkrótce po tym zwycięstwie.

Apeluje do komisarza, śle pisma, pręży muskuły. Oto obrońca pieszych, pogromca piratów drogowych, mąż stanu!

Onet

Szkoda tylko, że wszystko to robione jest pod publiczkę.

Pamiętacie ul. Junacką na Woli Justowskiej? Tam również chodziło o progi zwalniające i szykany redukujące prędkość samochodów. Jaką postawę przyjął wtedy nasz bezkompromisowy społecznik? Dokładnie odwrotną! Chwalił się w mediach społecznościowych zdemontowaniem szykany i progu, ogłaszając sukces interwencji własnej oraz mieszkańców. Wtedy progi spowalniające ruch były „be”, bo ograniczały przepustowość i denerwowały kierowców. Dziś te same progi są „acy”, bo na tragedii można ugrać parę punktów w sondażach.

Wpis Gibały

Ta bezczelna zmiana frontu obnaża smutną prawdę: spowalniacze u Gibały nie mają nic wspólnego z przemyślaną inżynierią drogową czy realną troską o ludzkie życie. U niego progi wyrastają i znikają dokładnie tam, gdzie akurat dyktuje to polityczna koniunktura.

ZOBACZ TAKŻE: Wicepremier i kobiety. Wojewoda ujawnia szokującą hierarchię! [ROZMOWA]

 

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym i obserwuj nas w mediach społecznościowych!

Czytaj także