Zamiast wielkiego starcia wizji mamy krakowski teatr osobliwości, w którym nikt nie gra według przewidzianego scenariusza. Łukasz Gibała prowadzi w sondażu, ale jego „niezależne” zaplecze to w rzeczywistości armia sfrustrowanych wyborców PiS-u i Konfederacji. W tym samym czasie partyjne centrale zaliczają wizerunkowy nokaut, a masowo dezerterujący elektorat przygląda się temu widowisku z pobłażliwym uśmiechem.
Na miesiąc przed wyborami lider utknął pod szklanym sufitem, partyjni kandydaci nie potrafią przekonać nawet własnych działaczy, a prawdziwym królem polowania staje się święty spokój i masowa dezorientacja.
We wtorek pojawił się przedwyborczy sondaż, z którego wynika, że co czwarty Krakowian deklaruje oddanie głosu na Łukasza Gibałę. Również co czwarty Krakowianin nie ma jeszcze swojego kandydata. A pozostali w największym stopniu popierają Monikę Piątkowską, bo to ona ma największą szansę na II turę.
Szczegółowo o wynikach badania pisaliśmy tutaj: Co czwarty Krakowianin deklaruje, że zagłosuje na Gibałę. Oto wyniki najnowszego sondażu
Gibała i jego armia sfrustrowanych
Łukasz Gibała bije głową w mur magistratu już po raz czwarty. Wynik? Ponad 25 procent. Pięknie? Pięknie, gdyby nie fakt, że na Gibałę chce głosować połowa Konfederacji, jedna trzecia PiS-u i ludzie, którzy po majowym referendum wciąż czują zapach spalonej ziemi.
To nie jest elektorat zachwytu – to jest elektorat czystej złośliwości! „Głosuję na Gibałę, bo przynajmniej inni będą płakać”.
Trzymamy kciuki za II turę, w której pan Łukasz znowu będzie musiał wytłłumaczyć lewicy, dlaczego prawica go tak bardzo kocha.
Partia Niezdecydowanych
Co czwarty krakowianin po prostu wzrusza ramionami. A wśród kobiet i młodych przed czterdziestką – co trzeci! To rewelacyjna wiadomość: gdyby „Niezdecydowani” zarejestrowali własny komitet, weszliby do drugiej tury łeb w łeb z liderem!
Krakowska klasa średnia z wyższym wykształceniem spogląda na listę kandydatów i ma w głowie jedno wielkie, egzystencjalne: „Ale że naprawdę? Z tych mam wybierać?”.
KO, Lewica i Efekt Mentzena
Monika Piątkowska (15,2%): Elektorat KO w Krakowie popiera swoją własną kandydatkę w zawrotnych... 45 procentach. Pozostali albo nie wiedzą, kto jest kandydatką Koalicji, albo ukradkiem spoglądają na Gibałę. Ale za to pani Monika rozbija bank wśród 60+! Wśród młodych całe 3 procent z nich w ogóle wie o jej istnieniu.
Wojna Domowa na Lewicy: Daria Gosek-Popiołek (8,7%) pożera żywcem Aleksandrę Owcę (4,3%). Zaplecze partyjne Partii Razem wspiera swoją liderkę tak gorąco, że głosować chce na nią mniej niż połowa własnych działaczy i sympatyków. Solidarność organizacyjna na poziomie zebrania lokatorów w blokowisku z wielkiej płyty.
Młodzi i Konfederacja: Bartosz Bocheńczak wykręcił porażające 3,2%, a u najmłodszych – okrągły 1 procent. Sławomir Mentzen przyjechał, pogadał, postawił kiełbaskę, wstawił fotkę na TikToka... i młodzież poszła głosować na lewicę albo na Gibałę. Efekt Mentzena w Krakowie działa z precyzją radzieckiego zegarka.
Podsumowanie dla zrezygnowanych
Gibała wygrywa w sondażach, bo stał się idealnym naczyniem na cudzą frustrację.
Gdy kandydat pozycjonujący się jako niezależny zbiera głównie głosy buntu od prawicy i referendum, trudno mówić o trwałym sukcesie. Przed drugą turą to nie jest pewny marsz po władzę, lecz próba udawania, że nie ma się potężnego negatywnego elektoratu na po drugiej stronie barykady.








![Szef sztabu Piątkowskiej: „Gibała będzie gorszy niż Miszalski!” [ROZMOWA]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_689.jpg?565fe697b4286a2c030480436dfb2af0)
![Gibała chciał to ukryć! Zobacz, kto naprawdę wpłacał na jego komitet [UJAWNIAMY LISTĘ]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_688.jpg?565fe697b4286a2c030480436dfb2af0)








![Majchrowski: „Gibała to podpalacz i rozkapryszone dziecko” [ROZMOWA]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_676.jpg?565fe697b4286a2c030480436dfb2af0)



