Przeczytasz w 2-3 minuty

– To był cyrk! Farsa! Kabaret! Nagle zorientowałam się, że byłam "rozgrywana" – mówi nam Grażyna Świat, która mała być czarnym koniem bezpartyjnego Krakowa. Dziś nie ma nawet na kogo oddać głosu.

Niedawna kandydatka na prezydenta Krakowa opowiada o kulisach rezygnacji, ujawnia manipulację i samowolę działaczy partyjnych z Grzegorzem Braunem w tle i tłumaczy, dlaczego na tegorocznej karcie do głosowania zabraknie jej nazwiska. 

***

Kanał Krakowski: Czuje się Pani oszukana? 

Grażyna Świat: Tak, czuję się oszukana. Od początku prowadziłam intensywną, uczciwą kampanię jako kandydatka Bezpartyjnych Samorządowców. Miałam konkretny program, dziesięć postulatów, hasło "Słucham mieszkańców, działam dla Krakowa". Codziennie spotykałam się z ludźmi, rozmawiałam, nagrywałam materiały. Odbiór był dobry, poparcie rosło, podpisy spływały, nie miałam obaw o wymaganą liczbę.

To co się stało? 

Dostałam zaproszenie na konferencję z Grzegorzem Braunem. Od razu odmówiłam. Startowałam jako bezpartyjna i nie zamierzałam występować obok partyjnych działaczy. Następnie zobaczyłam plakat z moim zdjęciem jako uczestniczki tej konferencji, bez mojej zgody. To było nie do przyjęcia. Nagle zorientowałam się, że byłam "rozgrywana".

Poinformowałam prezesa Gniewomira Rokosza-Kuczyńskiego, że rezygnuję. Godzinę później poinformowałam o tym publicznie w mediach społecznościowych. Bo nie oszukam ludzi, którzy mi zaufali. Nie sprzedam ich poparcia za żadne stanowisko, nawet za urząd prezydenta.

Grażyna Świat i Gniewomir Rokosz-Kuczyński

Czyli decyzję podjęła Pani sama? 

Tak, to była wyłącznie moja decyzja.

Pojawiają się informacje, że to z Pani „zrezygnowano”.

Fakty są takie, że najpierw przekazałam moją rezygnację, a dopiero potem odbyła się konferencja. To był cyrk! Farsa! Kabaret! Uczestnicy byli zdenerwowani. Kiedy zaczęto o mnie mówić, wszyscy mieli nietęgie miny.

Nie zgadzam się z wersją, która padła później. Nie można zrezygnować z kogoś, kto już sam wcześniej zrezygnował. I to boli najbardziej. Bo na tej konferencji padły informacje niezgodne z tym, jak faktycznie przebiegały wydarzenia. A ja nie zamierzam budować swojej działalności na czymś, co nie odpowiada faktom.

Rozumiem, że nie udzieliłaby Pani poparcia Klimkowi ani Braunowi?

Nie. Nie udzieliłabym poparcia ani jednemu, ani drugiemu. Gdybym chciała poprzeć pana Brauna, po prostu pojechałabym na tę konferencję i zrobiła to otwarcie. Zamiast tego odmówiłam i zrezygnowałam. To była jasna decyzja. Natomiast pana Klimka nie popieram z powodów programowych. Moim priorytetem było metro i nowoczesny transport, a tu mamy zupełnie różne podejścia.

Nie chciała Pani startować z własnego komitetu, a nie z Bezpartyjnych? 

Rozważałam różne możliwości, ale własny komitet to ogromna logistyka i koszty. Zgodziłam się na start z Bezpartyjnych, bo miało to zapewnić zaplecze techniczne, ale pod warunkiem pełnej niezależności. Gdy zobaczyłam, że tej niezależności może nie być, wycofałam się.

Już sama zapowiedź Pani startu w wyborach była niespodziewana. Jest Pani w zarządzie Rady Dzielnicy I Stare Miasto, gdzie przewodniczącym jest Jan Hoffman, też kandydat na prezydenta. Rozmawialiście o tym? 

Mówiłam jasno, że startuję samodzielnie i nikogo nie reprezentuję poza sobą i wyborcami.

Dziś go Pani popiera? 

Nie udzielam formalnego poparcia żadnemu kandydatowi. Mogę tylko powiedzieć, że pana Hoffmana oceniam jako człowieka merytorycznego i dobrego prawnika, ale to nie jest wskazanie wyborcze. Pan Hoffman to osoba z dużą klasą, inteligentny, szarmancki – całuje kobiety po rękach

Jan Hoffman, lider akcji referendalnej i przewodniczący rady Dzielnicy I Stare Miasto

To na kogo Pani zagłosuje? 

Na dziś nie podjęłam decyzji. Naprawdę.

Żałuje Pani, że nie będzie mogła zagłosować na siebie? 

Tak, bo przynajmniej wiedziałabym dokładnie za czym stoję. Ale skoro podjęłam taką decyzję, biorę za nią odpowiedzialność i uważam, że była w tej sytuacji uczciwa.

ZOBACZ TAKŻE: 500 mln zł na Trasę Pychowicką. Kosiniak-Kamysz i Piątkowska ogłaszają przełom dla Krakowa

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym i obserwuj nas w mediach społecznościowych!

Czytaj także