Przeczytasz w 3-6 minuty
„Nie chcę być takim prezydentem jak Miszalski. On upokarzał różne środowiska” [ROZMOWA]

- Kracik jest poprawny. Nie ma zachwytów, ale nie ma też większych uwag. Czy lepszy niż Miszalski? Przynajmniej nie tańczy na dachu - mówi nam radny Michał Drewnicki. Polityk PiS jako pierwszy złożył dziś podpisy wymagane do tego, by zarejestrować kandydata w wyborach na prezydenta Krakowa.

- Jako prezydent nie mam zamiaru nikogo nigdy pytać o to, na kogo głosował - zapewnia nasz rozmówca.

***

Kanał Krakowski: Zrezygnuje Pan z członkostwa w PiS, gdy zostanie Pan prezydentem Krakowa?

Michał Drewnicki: Nie zamierzam. Ale to nie legitymacja rozstrzyga o tym, jakim się jest prezydentem. Rozstrzyga to, przed kim się odpowiada. Ja będę odpowiadał przed mieszkańcami Krakowa.

Czyli będzie Pan partyjnym prezydentem?

Jestem członkiem partii, każdy o tym wie. Nie chcę być jak Monika Piątkowska, która w mojej ocenie politycznie oszukuje mieszkańców Krakowa, gdy dzisiaj nie startuje z komitetu partyjnego, ale ukrywa się pod własnym komitetem wyborczym, jednocześnie używając nawet logo bliźniaczo podobnego do logo Koalicji Obywatelskiej.

Michał Drewnicki

Podkreśla jednak w wywiadach, że nie wstydzi się poparcia premiera Donalda Tuska i wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza.

Ja natomiast jestem dumny, że mam poparcie Prawa i Sprawiedliwości. Natomiast moja droga, moja rekomendacja i start w wyborach nie wynikają z poparcia prominentnych polityków z Warszawy, jak u Moniki Piątkowskiej, lecz z wieloletniej pracy radnego. Moją gwarancją nie jest polityk centralny, jak Donald Tusk, ale moją gwarancją są mieszkańcy Krakowa, konkretne decyzje, konkretne głosowania w Radzie Miasta Krakowa, 12 lat pracy jako samorządowiec.

Byłem autorem projektów uchwał o ochronie zieleni np. w Czyżynach czy Mistrzejowicach, czy teraz poprawki dla Ruczaju. Dwa razy głosowałem przeciwko Strefie Czystego Transportu - wtedy, kiedy to było niewygodne, a nie wtedy, kiedy stało się modne. I to ja zgłosiłem spółkę Kraków5020 do Najwyższej Izby Kontroli. Kontrola potwierdziła nieprawidłowości. To jest różnica między mówieniem, a robieniem.

Powiem tak: mieszkałem tutaj przed kampanią, mieszkam w trakcie i nie wyjadę zaraz po wyborach.

Czyli nie wstydzi się Pan tego, że jest Pan partyjnym kandydatem?

Jestem członkiem Prawa i Sprawiedliwości i oczywiście jestem z tego dumny.

A powie Pan, że jest Pan partyjnym kandydatem, żebym mógł zrobić z tego tytuł?

Moim zdaniem to jest złe określenie, bo można być członkiem partii, ale można być też partyjnym kandydatem i są to dwie różne rzeczy. Moim zdaniem kandydatem stricte partyjnym był na przykład Aleksander Miszalski. Ja, będąc członkiem partii, chcę być kandydatem krakowskim, wszystkich mieszkańców, także tych, którzy głosują na inne opcje.

No to co stoi na przeszkodzie, by po tym, jak zostanie Pan prezydentem Krakowa, zrezygnował Pan z bycia członkiem partii?

Formalnie nic. Natomiast ja nie chcę robić takich sztuczek. Legitymacja niczego nie rozstrzyga. Rozstrzyga to, jakim się jest prezydentem, przed kim się odpowiada i co robi. Jestem człowiekiem stąd, jestem osobą, która jest bardzo koncyliacyjna w różnych działaniach. Potrafię współpracować z różnymi osobami i środowiskami. Tutaj, w radzie miasta, potrafimy współpracować niezależnie od barw politycznych i takim też chcę być prezydentem. Nie mam zamiaru nikogo nigdy pytać o to, na kogo głosował.

Wyciągam też wnioski. Widzę, że prezydent Miszalski poległ w referendum między innymi na tym, że on był kandydatem stricte partyjnym, czyli realizował głównie agendę Platformy, a inne środowiska tak naprawdę lekceważył, czasami wręcz próbował upokarzać – czy to w sprawie Strefy Czystego Transportu, czy w czasie odrzucania zadań zgłaszanych przez inne opcje czy środowiska w ramach budżetu. Ja takim prezydentem nie chcę być.

To żeby zakończyć ten temat, proszę odpowiedzieć tak lub nie: wystąpi Pan z partii po tym, jak wygra Pan wybory na prezydenta Krakowa?

Nie zamierzam.

Sondaż

We wtorek pojawiały się wyniki sondażu, w którym uzyskał Pan zaledwie 7,6 procent poparcia. Czuje się Pan niedoszacowany?

Nie ufam sondażom. Pamiętam badanie sprzed kilku tygodni, gdy miałem w okolicach 20%. Jeżeli jeden sondaż mówi, że mam 20%, a drugie, że mam 7%, to sądzę, że te badania są w ogóle niewiarygodne i mało warte.

Znam jedno badanie, w którym ludzie musieli wyjść z domu, podać imię i nazwisko i się podpisać. To były podpisy pod moją kandydaturą - złożyłem je pierwszy ze wszystkich kandydatów.

A co wychodzi w Waszych badaniach?

Własne badania mamy w toku, ale kampanii nie prowadzę by zadowolić sondażownie.

A który sondaż jest bliższy prawdy: ten, w którym ma Pan 20%, czy ten, w którym ma Pan 7%?

Nie chcę się skupiać na sondażach. Moja kampania jest jedną z najbardziej aktywnych, przedstawiam konkretne propozycje, jak choćby prezentacja hasła „Ambitny Kraków bliski ludziom” i konkretnych postulatów.

Z jednej strony dbam o rozwój gospodarczy miasta, zmianę modelu gospodarczego, widząc choćby problem z rozpoczynającym się procesem masowych zwolnień grupowych w centrach usług wspólnych. Potrzebujemy terenów inwestycyjnych pod nową produkcję, przemysł niskoemisyjny, centra badawczo-rozwojowe. To wszystko, co m.in. robi Wrocław, powinno być zrealizowane także w Krakowie, dlatego też deklaruję przygotowanie 200 ha gruntów pod takie inwestycje. Nie pod hale, magazyny czy sklepy, ale pod inwestycje, by mieszkańcy Krakowa mieli fajną, dobrze płatną pracę, a przy tym Kraków mógł się rozwijać.

Z drugiej strony to jest właśnie bliskość tych spraw ludzi – żeby na przykład deweloperzy odpowiadali za inwestycje, a nie budowali tak jak dzisiaj: blok, zarabiają pieniądze, wyjeżdżają, a potem mieszkańcy muszą jeździć samochodem do parku. Ja zaproponuję standardy urbanistyczne w planie ogólnym i strategii związane właśnie z tym, że nowe osiedle będzie mogło powstać, jeśli będzie zadbana szkoła, przystanek komunikacji miejskiej, miejsce pod kulturę, park, punkt opieki zdrowotnej. To jest możliwe już dzisiaj do wprowadzenia i ja to po prostu zrobię. A zresztą też byłem wielokrotnie inicjatorem miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego i cywilizowaliśmy taką zabudowę, choćby w Mistrzejowicach.

Skoro jest to możliwe do wprowadzenia, tak jak Pan mówi, to dlaczego nikt do tej pory tego nie zrobił?

Bo ustawa zmieniła się w 2023 roku i prezydent Miszalski niestety bardzo opieszale realizował plan ogólny i strategię. Te dokumenty powinny być już dzisiaj tak naprawdę przyjęte, a nie są. Według informacji z urzędu harmonogram prac jest taki, że dopiero w przyszłym roku uda się to przyjąć. Więc już nowy prezydent – mam nadzieję, że nim będę – będzie mógł te dokumenty przyjąć. I ja gwarantuję, że zmienię obecny projekt w taki sposób, by deweloperzy mieli twarde wymagania, a nie tylko zarabiali pieniądze i żyli kosztem Krakowian.

Michał Drewnicki

Stanisław Kracik jest dobrym pełniącym obowiązki prezydenta?

Poprawnym.

To znaczy?

Nie ma zachwytów, ale nie ma też większych uwag.

Jest lepszy niż Aleksander Miszalski?

Przynajmniej nie tańczy na dachu.

ZOBACZ TAKŻE: Czarzasty płakał, jak to zobaczył! Niesamowity fikołek „partyjnej dziewicy”

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym i obserwuj nas w mediach społecznościowych!

Czytaj także