– Z takiej wody nigdy się nie wychodzi. Z tego środowiska, nazwijmy to, układów partyjnych nie ma odwrotu – tak kandydatów na prezydenta Krakowa ocenia Adam Hareńczyk, działacz społeczny, szef stowarzyszenia Małopolski Bunt. On sam na razie nie zdecydował się na start w wyborach. – Mam już taką rozpoznawalność i pozycję, że ja nie muszę po prostu zaistnieć – twierdzi.
Nasz rozmówca kilka dni temu ogłosił, że nie zamierza ubiegać się o fotel prezydenta Krakowa. Mówi jednak, że mógłby współpracować, jako wiceprezydent, z Łukaszem Gibałą lub Michałem Drewnickim. – Pan Gibała jest inteligentny, ma charyzmę i potrafi przekonywać także swoich przeciwników. Pan Drewnicki jest ambitny i zna bardzo dobrze specyfikę pracy w radzie miasta – uważa Hareńczyk.
***
Kanał Krakowski: Dlaczego nie wystartuje pan w wyborach na prezydent Krakowa?
Adam Hareńczyk: Start na prezydenta miasta wtedy ma sens, jeżeli będzie można realizować swój program dla dobra mieszkańców. Bo Kraków ma być przede wszystkim dla mieszkańców, a nie dla turystów.
No to gdyby pan wystartował w wyborach, to jako prezydent mógłby pan to realizować.
Tak, oczywiście. Ja miałem ułożony taki krótki program, zamykający się w 10 punktach, a dzisiaj to ciężko o tym po prostu mówić.
Bo dzisiaj pan nie startuje. Tylko dlaczego?
Na dziś nie zostały ogłoszone wybory – to jest pierwsza sprawa.
Czyli zakłada pan jeszcze, że może pan zmienić zdanie?
Nie jestem politykiem, ale w polityce jest podobno takie powiedzenie: „nigdy nie mów nigdy” i tego się trzymam. Natomiast moje działanie, już jako doświadczonego i dojrzałego człowieka, musi mieć sens. Mam już taką rozpoznawalność i pozycję, że ja nie muszę po prostu zaistnieć. Moim celem byłoby wygranie tych wyborów. Ja wiem, że to jest bardzo ambitny cel i żeby go osiągnąć, trzeba rozmawiać z ludźmi, nawet z tymi, którzy są przeciwko tobie. Czyli potrzebny jest kompromis, bo nigdy nie osiąga się 100% tego, co by się chciało, chociaż oczywiście należy do tego dążyć.
I tu w Krakowie była taka sprawa, że rozmawiając o odwołaniu władz w Krakowie, najważniejszy powinien być program oraz ekipa, która byłaby ten program w stanie zrealizować…
Czyli został pan skasowany, mówiąc kolokwialnie, przez inicjatorów referendum?
Nie, bo ja z inicjatorami referendum mam tyle wspólnego, że zbieraliśmy razem podpisy, bo cel był najważniejszy. Natomiast cały czas uważam, że to był samozwańczy komitet. Ci ludzie nie uczestniczyli ani razu w żadnym spotkaniu, nazwijmy to, grupy inicjatywnej.
Zostaliśmy zaskoczeni tą całą organizacją referendum. Wydawało nam się, że celem organizatorów było odwołanie prezydenta, a nie rady miasta.
Dlaczego?
Dlatego, że środowiska pana Gibały i PiS są już reprezentowane w radzie. W związku z tym można domniemywać, że chodziło tylko o odwołanie prezydenta. Przy nowym rozdaniu w radzie, PiS nie miałby już 12 radnych, tylko mniej. Nie wiadomo też, ile mandatów wziąłby Kraków dla Mieszkańców. Na pewno zyskałyby natomiast jedna i druga Konfederacja.
Czyli Gibała i PiS nie chcieli odwołania rady miasta?
Bardzo możliwe. I przyszły prezydent, niezależnie od tego, kto nim będzie, ze względu na przedłużającą się procedurę ogłoszenia wyborów, dostanie prawdopodobnie nowy budżet na 2027 rok uchwalony przez tę samą radę. Moim zdaniem będzie to budżet niekorzystny, a prezydent będzie musiał go realizować.
Uważa pan, że obecni radni będą chcieli „wykopać dołek” przed nowym prezydentem?
Będą chcieli zachować status quo. Oni zakładają, że pomogą wyłącznie prezydentowi z Koalicji. Widać to już na tym etapie, gdy komisarzem został ktoś, kto pośrednio został odwołany w referendum. To się kupy nie trzyma.
Dlatego może pan wystartować na prezydenta i pogonić całe to towarzystwo. Dlaczego nie został pan kandydatem szeroko pojętej prawicy: PiS-u, Brauna czy Konfederacji?
Mógłbym wystartować tylko ze społecznego, bezpartyjnego komitetu – innej opcji w ogóle nie zakładam. Ten komitet mógłby mieć poparcie polityczne i tego nie wykluczam, natomiast tak się po prostu nie stało.
Nie dogadał się pan z tymi partiami?
Wydaje mi się, że ich nie stać na poparcie obywatelskiego kandydata. A uważam, że bez bezpartyjnego prezydenta w Krakowie nie da się nic zrobić.
Na dzisiaj jako obywatelski kandydat na prezydenta przedstawia się Jan Hoffman.
Ale on nie jest obywatelski, ponieważ w wyborach 2024 startował z komitetu Andrzeja Kuliga. A teraz, moim zdaniem, jest wentylem bezpieczeństwa Łukasza Gibały.
Gibała go wspiera?
No zastanawiające jest, kto finansuje te wszystkie banery Hoffmana, te wszystkie materiały reklamowe. To nie jest dzieło przypadku. Źle to wygląda. Tym bardziej, że Donald Tusk nie ogłosił terminu wyborów, więc nie powinno prowadzić się kampanii. Zgodnie z przepisami takie działania są niedopuszczalne. Kandydatem się jest oficjalnie dopiero wtedy, kiedy są ogłoszone wybory, a jeszcze bardziej, kiedy zbierze się 3 tysiące podpisów, które są zweryfikowane i zatwierdzone przez krajowe biuro wyborcze.
Hoffman próbuje budować swoją rozpoznawalność.
Z punktu widzenia polityka to jest działanie jak najbardziej właściwe, natomiast wydaje mi się, że jest przekroczenie pewnej normy. Do tego całe to mówienie o tym, że to jest inicjator referendum…
Stał na czele komitetu.
Tak, ale ja ciągle powtarzam: samozwańczego komitetu, który pomijał interes mieszkańców.
Co pan ma na myśli?
Zacznę choćby od kwestii Strefy Czystego Transportu. Nasze małe, skromne stowarzyszenie Małopolski Bunt było w pierwszym szeregu walczących ze strefą. Te banery, które były na mojej ostatniej konferencji prasowej, malowane przez naszych członków, przeżyły niezliczoną ilość protestów i zgromadzeń, które ja osobiście w większości zgłaszałem. Te banery mają 4 lata!
I dzisiaj, jeżeli ktoś na naszych plecach próbuje zrobić karierę polityczną, pisząc petycje o tym, żeby ograniczyć strefę, to ja się pytam: gdzie ci ludzie byli na tych rozprawach w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym? Gdzie ci ludzie byli chociażby 10 stycznia, gdy był ten wielki protest przed Urzędem Miasta Krakowa? Przecież ja tych ludzi zapraszałem. Nie przyszli. Nie uczestniczyli w tym. A teraz nagle się okazało, że są wielkimi przeciwnikami SCT, bo z badań wyszło, że strefa zmotywowała ludzi, by poszli do referendum.
Czyli rozumiem, że Hoffman jako obywatelski kandydat nie uzyska pana poparcia?
Nie.
To może inny obywatelski kandydat, Łukasz Gibała?
Również nie.
Przecież nie należy do partii.
Pan Łukasz Gibała należał nawet do trzech partii politycznych. Był posłem. Ktoś powie, że w pewnym momencie doszedł do wniosku, że to nie dla niego, że wyciągnął wnioski. Ale prawda jest taka, że z takiej wody się nigdy nie wychodzi. Z tego środowiska, nazwijmy to, układów partyjnych nie ma odwrotu.
Czyli Gibała jest „skażony”?
Ja bym tak nie powiedział i też nie chciałbym go atakować personalnie. Natomiast środowisko Gibały nie ma jasnego, skonkretyzowanego planu na to, jak zarządzać miastem. Nie ma programu dla Krakowa. A ja chciałbym widzieć program danego kandydata odnośnie tych najbardziej wrażliwych rzeczy. Tymczasem pan Gibała raz był za SCT, a potem się wstrzymał od głosowania. Nie jest to wiarygodne.
To może któryś z kandydatów Konfederacji, jednej lub drugiej? To jest bliskie panu środowisko politycznie.
Miałem nadzieję, że nie wystawią kandydatów partyjnych. Ale jak jedna Konfederacja wystawiła pana Bocheńczaka chyba dzień po referendum, to za chwilę druga Konfederacja musiała wystawić swojego kandydata – pana Klimka.
Pan mógłby ich pogodzić, jako kandydat obywatelski?
No mógłbym, tylko musieliby tego chcieć, a oni tego nie chcą, wyraźnie to artykułują. Natomiast... mogę powiedzieć tak: jak może być kandydatem ktoś, kto nie zna struktury władzy w Krakowie, nie uczestniczy w sesjach Rady Miasta, nie uczestniczy w komisjach Rady Miasta, nie zna choćby personaliów tutaj funkcjonujących, nie wie, jak wygląda praca Urzędu Miasta Krakowa. Tego nie da się w ciągu miesiąca czy dwóch opanować. Dlatego uważam, że ci kandydaci po prostu nie spełniają wymogu właściwego kandydata.
No to może przejedziemy na drugą stronę sceny politycznej. Kandydatka Razem to radna, a niektórzy twierdzą, że nawet coś tam ogarnia. Kandydatka Nowej Lewicy to posłanka. Może ogarnia mniej, ale…
…obydwa ugrupowania mają program, który moim zdaniem jest odrzucany ogólnopolsko i będzie też odrzucony nawet w takim liberalnym mieście, jakim jest obecnie Kraków. Jak widzę te sondaże, w których Lewica ma kilkanaście procent, a Razem kilka, to otwieram oczy ze zdumienia, jak dużo osób w Krakowie idzie nie za programem, tylko z jakimś ideologicznym spojrzeniem na rzeczywistość.
Miastem powinien zarządzać menedżer. Nie mówię, że tym menedżerem ma być sam prezydent, ale są wiceprezydenci – to powinni być menedżerowie. Oczywiście mogą mieć swoje poglądy, mogą być z określonych różnych środowisk, ale to powinni być menedżerowie. Jakbyśmy spojrzeli na wiceprezydentów za czasów prezydenta Majchrowskiego czy za prezydenta Miszalskiego, to czy ci ich zastępcy to byli menedżerowie?
No to u kogo w takim razie pan mógłby być wiceprezydentem?
Wydaje mi się, że najbardziej właściwą osobą, z którą mógłbym współpracować – mimo że się z nią jakoś poróżniłem – byłby pan Gibała.
Czyli na dzisiaj to najlepszy kandydat według pana?
Nie, nie. Chodzi o to, z kim bym mógł współpracować. Drugą taką osobą jest Michał Drewnicki. Mimo różnicy poglądów ci ludzie mają osobowość.
Przy rozgrywce Drewnicki – Gibała w drugiej turze na kogo oddałby pan swój głos?
Oj, to mi ciężko powiedzieć.
Są tak dobrzy, że jest panu obojętne, który wygra?
Nigdy nie głosowałem na mniejsze zło. I w drugiej turze nie poszedłbym do wyborów, bo nie głosuję jeśli nie jestem przekonany, nie głosuję „na ślepo”.
A gdyby wybory były w najbliższą niedzielę, to na kogo oddałby pan swój głos w pierwszej turze?
Na kandydata obywatelskiego.
Którego – według pana – nie ma
Poczekajmy do ogłoszenia terminu wyborów, może się jeszcze taki objawi. A z tych, którzy są, największe doświadczenie mają Gibała i Drewnicki.
Gibała ma na pewno doświadczenie w przegrywaniu wyborów.
(uśmiech) To też jest prawda. Ale jest inteligentny, ma charyzmę i potrafi przekonywać także swoich przeciwników. Pan Drewnicki jest ambitny i zna bardzo dobrze specyfikę pracy w radzie miasta. Ale nie wydusi pan ze mnie stanowiska, że zagłosuję na tego czy tamtego.
Czy jednak pan wystartuje i zagłosuje na siebie?
Musiałbym mieć szerokie poparcie.
A rozmawia pan z kimś o tym poparciu?
Cały czas rozmawiamy. Ja jestem taką osobą, że ze mną wszyscy chcą rozmawiać. Niekoniecznie na temat mojego startu, ale na temat tego, kogo ja chcę poprzeć, kogo mógłbym poprzeć. Od razu mówię: ja mogę zaangażować się tylko w poparcie kandydata obywatelskiego, którego ja uznam, że jest kandydatem obywatelskim. Natomiast do momentu, kiedy nie zostaną ogłoszone oficjalne wybory, to nie ma jeszcze żadnego kandydata. Te przedbiegi są zdecydowanie za wcześnie.
A jaki jest pański kandydat idealny?
Nie ma idealnego. Po prostu nie ma takiego człowieka. Możliwe, że ktoś byłby niemal idealny na funkcję prezydenta, ale nie słyszałem jeszcze, by taka osoba chciała startować. A ja nie chcę tu promować swojej osoby. Natomiast jestem gotowy wystartować w każdych prawyborach, gdyby się takie prawybory w Krakowie odbyły, w których wystartowaliby kandydaci obywatelscy. I gdyby się okazało, że wygrałem – byłoby super. Ale gdyby się okazało, że jest ktoś lepszy – wspierałbym tego kandydata.






![„Nie będę robił z siebie idioty”. Kandydat Konfederacji idzie na noże z krakowskim układem [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_485.jpg?60155c1bb366e4eab388fc57306c6cab)
![Wielkie oburzenie po TYM ruchu Gibały! „To jest jawne kłamstwo!” [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_484.jpg?60155c1bb366e4eab388fc57306c6cab)

![Wiceszef PSL ujawnia, jak będzie wyglądać kampania! „Ona jedyna może wygrać” [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_482.jpg?60155c1bb366e4eab388fc57306c6cab)




![Brutalna prawda o kulisach kampanii. Na Rybitwach odbywa się „konkurs piękności” [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_473.jpg?60155c1bb366e4eab388fc57306c6cab)




![Ekspert: Walka o prezydenturę rozegra się między trojgiem kandydatów [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_468.png?60155c1bb366e4eab388fc57306c6cab)



