Przeczytasz w 2-4 minuty
Daria Gosek-Popiołek nagrała rolkę, w której robi fikołek logiczny

Wyobraźcie sobie taką sytuację: boli was ząb. Idziecie do dentysty, który trzyma w ręku wszystkie potrzebne narzędzia, ale zamiast borować, patrzy wam głęboko w oczy i mówi: „Wie pan co? Jako lekarz w gabinecie niewiele mogę. Ale jak mnie pan wybierze na prezesa spółdzielni mieszkaniowej, to ja ten problem rozwiążę!”.

Absurd? Witamy w krakowskiej kampanii wyborczej, gdzie Daria Gosek-Popiołek, kandydatka Nowej Lewicy na prezydenta Krakowa, postanowiła właśnie przeskoczyć samą siebie w dyscyplinie olimpijskiej zwanej „robieniem z wyborcy idioty”.

Posłanka wrzuciła do sieci rolkę, w której z zatroskaną miną pochyla się nad dramatem krakowskiego rynku mieszkaniowego.

Rolka DGP

Gaśnica, bimber i damy

Czy najem krótkoterminowy to problem? No jasne, że tak. Ktokolwiek próbował zasnąć w kamienicy na Kazimierzu, podczas gdy za ścianą grupa brytyjskich dżentelmenów urządzała wieczór kawalerski z użyciem gaśnicy, dam do towarzystwa i lokalnego bimbru, ten wie, o czym mowa. Centrum Krakowa zamienia się w bezduszną sypialnię dla turystów, a lokatorzy są stąd po prostu wypychani. Pełna zgoda. Diagnoza postawiona prawidłowo.

I wtedy wchodzi ona, cała na lewicowo, i rzuca obietnicę:

Mój magistrat ureguluje chaotyczną sytuację lokali na najem krótkoterminowy.

Kurtyna. brawa. Łzy wzruszenia płyną po policzkach udręczonych lokatorów

Jest tylko jeden, malutki, mikroskopijny problem natury prawno-ustrojowej. Prezydent Krakowa może w tej sprawie zrobić dokładnie tyle samo, co portier w magazynie na Rybitwach. Czyli nic.

Krakowski fikołek stulecia

Prezydent miasta nie ma w Polsce uprawnień, by z poziomu urzędu zakazać komuś wynajmowania mieszkania na doby, wprowadzić limity nocy w roku czy nakładać licencje, jak robi to Barcelona czy Paryż. Dlaczego? Bo w Polsce nie ma do tego bazy ustawowej. Aby samorząd mógł cokolwiek „uregulować” w tej materii, najpierw Sejm musi uchwalić odpowiednią ustawę dającą miastom takie narzędzia.

I tutaj dochodzimy do najpiękniejszego fikołka logicznego tej prekampanii. Gosek-Popiołek w tej samej – podkreślam, TEJ SAMEJ – rolce, z rozbrajającą szczerością opowiada, że nad taką ustawą pracuje właśnie... Sejm.

Posłanka marzy o roli bezradnego urzędnika

No i teraz spójrzmy na fakty. Kim "z zawodu" jest obecnie Daria Gosek-Popiołek? Posłanką na Sejm RP. Członkiem tego legendarnego ciała ustawodawczego, które jako jedyne w tym kraju ma realną moc, by ten problem rozwiązać. To tam, na Wiejskiej, ważą się losy przepisów, które mogłyby dać krakowskiemu magistratowi jakiekolwiek ramy prawne do walki z pato-wynajmem.

Daria Gosek-Popiołek

Jako posłanka (i to obozu rządzącego!) DGP ma inicjatywę ustawodawczą, ma wpływ na komisje, ma sejmową mównicę i narzędzia, o jakich prezydent Krakowa może tylko pomarzyć w sferze snów o potędze. Może tam zdziałać sto razy więcej niż z poziomu gabinetu przy placu Wszystkich Świętych. Dlaczego więc mami Krakowian wizją, że to „jej magistrat” dokona tego cudu?

Anatomia ściemy: Brak wiedzy czy zwykły cynizm?

To pytanie, które po prostu trzeba zadać. Mamy tu do wyboru tylko dwa scenariusze i żaden nie stawia kandydatki w dobrym świetle:

  • Wariant A: „Z choinki się urwała”. Posłanka RP, zasiadająca w ławach na Wiejskiej, naprawdę nie wie, jak działa polskie prawo i jakie kompetencje ma prezydent miasta, a jakie Sejm. Myśli, że gabinet na placu Wszystkich Świętych to magiczne miejsce, gdzie podpisuje się dekrety omijające Konstytucję. Przerażające.

  • Wariant B: „Kłamie na bezczela”. Doskonale wie, że jako prezydent Krakowa praktycznie nic nie będzie mogła w tej sprawie zrobić, ale wie też, że hasło „ureguluję Airbnb” brzmi świetnie w nagłówkach i dobrze klika się na TikToku. Liczy na to, że krakowski wyborca to idiota, który nie odróżnia ustawy od uchwały rady miasta. Cyniczne.

Pani Poseł, krótka piłka: jeśli naprawdę chce Pani pomóc Krakowianom udręczonym przez Airbnb, to proszę wracać do Warszawy, wziąć się do roboty w Sejmie i przepchnąć tę ustawę.

A krakowski magistrat zostawić komuś, kto zamiast składać nierealne obietnice, skupi się na tym, co prezydent miasta faktycznie może i powinien robić. Bo na tanie bajki i obietnice bez pokrycia Kraków po prostu nie ma już wolnych pokoi.

ZOBACZ TAKŻE: „Nie będę robił z siebie idioty”. Kandydat Konfederacji idzie na noże z krakowskim układem [WYWIAD]

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym i obserwuj nas w mediach społecznościowych!

Czytaj także