Przeczytasz w 2-4 minuty
SZOK! Nie uwierzycie, kto chciał startować na prezydenta Krakowa z poparciem PiS!

Polityczna wolta, która nie mieści się w głowie. Rafał Komarewicz, były krakowski radny, a obecnie poseł, desperacko pukał do drzwi Prawa i Sprawiedliwości, oferując się jako ich kandydat na prezydenta Krakowa. Plan był prosty: wykorzystać szyld największej opozycyjnej partii, by ratować własną karierę. Plan legł jednak w gruzach, bo w samym PiS-ie nikt nie chce mieć z nim nic wspólnego.

Napisać o Komarewiczu, ze jest politykiem kontrowersyjnym to tak, jakby nic nie napisać. 

Karierowicz i zdrajca

– mówią o nim byli już koledzy z Rady Miasta. Do dziś z politowaniem wspominają czasy, gdy ten wybrany z list Jacka Majchrowskiego radny unikał odpowiedzialność i dbał wyłącznie o własne cztery litery.

Krążą legendy o tym, jak w kluczowych momentach potrafił po prostu zniknąć z sali obrad i „zaszyć się” w toalecie. Nie wiemy, czy rzeczywiście zmagał się wówczas z problemami zdrowotnymi, czy może z „chwilowym brakiem odwagi”, ale efekt był taki, że głosowania odbywały się bez jego udziału.

Rafał Komarewicz

Nic dziwnego, że w PiS-ie nikt nie traktuje go poważnie.

My mamy swoich sprawdzonych ludzi, z kręgosłupem i wizją, a nie potrzebujemy w szeregach żadnego politycznego odklejeńca i karierowicza, który dla stołka zmieni barwy szybciej, niż zdąży wyjść z łazienki

– ucina krótko nasz rozmówca z krakowskich struktur Prawa i Sprawiedliwości.

„Ja tego pana w ogóle nie znam”

Komarewicz był wielkim orędownikiem odwołania Aleksandra Miszalskiego ze stanowiska prezydenta, ale... opowiadał o tym głównie w prywatnych rozmowach. Oficjalnie chyba nigdzie tego nie stwierdził.

To typowe komarewiczowanie. Jest mistrzem mówienia w taki sposób, by nic nie powiedzieć, a jednocześnie, by każdy wiedział o co chodzi. Jest tchórzem

– mówi nam jeden z obecnych radnych. 

Jak ustaliliśmy, Komarewicz jeszcze przed referendum prowadził zakulisowe rozmowy z ważnymi działaczami PiS. Przekonywał ich, że to on powinien być „twarzą” partii w walce o fotel prezydenta stolicy Małopolski. Pomysł ten nie znalazł jednak uznania – delikatnie mówiąc – nawet w lokalnych strukturach partii.

Ja tego pana w ogóle nie znam. Wiem, że jest posłem, a wcześniej był przewodniczącym Rady Miasta Krakowa. I to wszystko, co wiem na jego temat.

 – mówi nam członek PiS z Krakowa. A inny polityk tej partii dodaje:

Ostatnio mocno krytykował rząd Donalda Tuska i próbował się przymilać do PiS, a dziś w Kanale Zero znów chwalił rząd Tuska. On nie zmienia zdania każdego dnia, tylko kilka razy w ciągu dnia.

źródło: X

Król politycznych wolt?

Polityczna droga Komarewicza pełna jest gwałtownych zwrotów akcji.

To zdrajca. Ma wiele za uszami. Często bywało tak, że umawialiśmy się na jedno, a Rafał - gdy tylko wyszedł z pokoju - natychmiast robił drugie. Nie można było mu ufać, był nieprzewidywalny i grał tylko pod siebie. Dobro wspólne dla niego nie istnieje. Liczy się jedynie dobro własne

– mówi bez ogródek jeden z jego byłych kolegów z klubu Przyjazny Kraków. Wspomina, jak Komarewicz postanowił wystartować dwa lata temu w wyborach na prezydenta Krakowa. Wówczas zdobył 3 procent głosów i to głównie dlatego, że oplakatował miasto materiałami, na których bardziej widoczny był będący wówczas na fali Szymon Hołownia niż on sam.

Będąc bardzo krótko posłem już zdążył dopuścić się zdrady. Porzucił Hołownię, dzięki któremu w ogóle wszedł do Sejmu, i odszedł do Klubu Centrum.

Dziś sytuacja posła jest jasna: desperacko walczy o przetrwanie i miejsce na jakiejkolwiek liście wyborczej w przyszłorocznych wyborach do Sejmu. Start z poparciem PiS miał być dla niego szansą na zbudowanie rozpoznawalności.

Rafał Komarewicz w Sejmie

Czy to koniec politycznej kariery?

Jest jeszcze opcja, by Komarewicz wystartował na prezydenta Krakowa samodzielnie, ale chyba nawet on sam zdaje sobie sprawę z tego, że nie ma nawet szans na powtórzenie wyniku sprzed dwóch lat.

Po serii politycznych „zdrad” i braku stabilności, elektorat wydaje się już dawno wystawić mu rachunek i – podobnie jak PiS – zamknął przed nim drzwi na cztery spusty.

ZOBACZ TAKŻE: Ekspert: Walka o prezydenturę rozegra się między trojgiem kandydatów [WYWIAD]

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym i obserwuj nas w mediach społecznościowych!

Czytaj także