Przeczytasz w 2-3 minuty
UMK

Gdyby losowy gość na Floriańskiej obiecał Wam, że od jutra będziecie młodzi, piękni i bogaci, odruchowo złapalibyście się za portfel i przyspieszyli kroku. Dlaczego więc, gdy dokładnie tę samą ściemę wciskają Wam kandydaci na prezydenta Krakowa, potulnie kiwacie głowami i idziecie głosować?

Kandydaci na prezydenta Krakowa dwoją się i troją, żeby pokazać Wam, jak bardzo Was kochają i jak wspaniały potrafią stworzyć Wam raj. I trzeba przyznać – rozmach mają ułański.

Wielki koncert życzeń

Przysłuchując się obietnicom wyborczym, można odnieść wrażenie, że czyta się list do Świętego Mikołaja napisany przez wyjątkowo rozpieszczone dziecko. Co tam mamy na stole? No, klasykę gatunku:

  • Więcej basenów (najlepiej w każdej dzielnicy, a co!).
  • Wprowadzenie opłaty turystycznej (bo przecież skoro od lat się na dało, to teraz nagle się da!).
  • Obniżka cen biletów na komunikację miejską (albo i darmowe, a co się będziemy ograniczać!).
  • Likwidacja Strefy Czystego Transportu (albo jej drastyczne rozszerzenie – zależy, przed jakim elektoratem akurat stoją).
  • Więcej mieszkań na wynajem i uregulowanie rynku nieruchomości (ceny spadną, deweloperzy zapłaczą).

I wiecie co? Wszystko spoko. Te pomysły brzmią pięknie. Sami przecież wiecie, czego w tym mieście brakuje. Wiecie, że chcecie sprawnych tramwajów, tańszych mieszkań i czystego powietrza. Problem leży zupełnie gdzie indziej.

Będziecie piękni, młodzi i bogaci!

Wyobraźcie sobie taką sytuację. Staję przed Wami i mówię z pełną powagą w głosie:

Drodzy Krakusi, obiecuję Wam, że od jutra będziecie piękni, młodzi i bogaci!

I co? Kupujecie to? Lecicie do bankomatów sprawdzać stan konta, a w lustrze szukacie ubywających zmarszczek? No raczej nie. Śmiejecie mi się w twarz.

Ale dobra, idźmy w to dalej. Idę w zaparte i powtarzam:

No mówię przecież – będziecie bogaci!

Ktoś z Was w końcu nie wytrzymuje i pyta: „No dobra, stary, ale jak chcesz to zrobić?”. A ja na to, z rozbrajającym uśmiechem: „A, to już nie wiem... To nie moje kompetencje. Ja jestem od obiecywania, od robienia będą inni”.

Brzmi jak absurd? No jasne. Ale dokładnie to serwują nam kandydaci na prezydenta.

Daria Gosek-Popiołek

Nie „CO?”, ale „JAK?”

Większość debat i haseł na plakatach kręci się wokół słowa „CO?”.

  • Co zrobimy? Wybudujemy metro!
  • Co zrobimy? Zazielenimy Aleje!

A kluczowe pytanie, które my – jako wyborcy – musimy zacząć zadawać, brzmi zupełnie inaczej. To pytanie: JAK?

  • Skąd weźmiecie na to pieniądze w budżecie, który i tak trzeszczy w szwach?
  • Które wydatki obetniecie, żeby sfinansować tańszą komunikację?
  • Jakimi narzędziami prawnymi chcecie zmusić prywatnych właścicieli do obniżenia cen najmu?
  • Jaki jest realny harmonogram budowy tego basenu, skoro procedury przetargowe w tym kraju trwają latami?

Wszyscy wiemy, co trzeba w Krakowie zrobić. Diabeł jednak tkwi w szczegółach, w procedurach, w finansach i w czystej, urzędniczej logistyce. Jeśli kandydat potrafi kwieciście opowiadać o zielonym Krakowie, ale pytany o budżet zaczyna rzucać ogólnikami o „pozyskiwaniu środków zewnętrznych” i „optymalizacji”, to zapala się czerwona lampka.

Łukasz Gibała / fot. Łukasz Michalik

Nie dajcie się robić w balona

Nie bądźcie wieć naiwni i nie kupujcie tanich obietnic o wiecznej młodości i bogactwie.

Kiedy następnym razem zobaczycie kandydata uśmiechającego się z billboardu albo spotkacie go na przedwyborczym spacerze na Plantach lub między blokami na Waszym osiedlu, nie pytajcie go, co dla Was zrobi. On ma to już rozpisane w punktach przez agencję marketingową.

Przyciśnijcie go pytaniem: „JAK to pan/pani zrobi?”.

I słuchajcie uważnie. Bo tam, gdzie kończą się ogólniki, a zaczynają konkrety, tam dopiero zaczyna się prawdziwa polityka i dbałość o nasze miasto.

ZOBACZ TAKŻE: Odlot kandydatki Lewicy! Ujawniamy anatomię gigantycznej ściemy tej kampanii

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym i obserwuj nas w mediach społecznościowych!

Czytaj także