Katecheta, radny, prawa ręka Andrzeja Dudy, a teraz beneficjent partyjnego kolesiostwa. Piotr Ćwik zaliczył miękkie lądowanie w Małopolskiej Organizacji Turystycznej, gdzie jego szefem jest… kolega z PiS i z sejmikowych ław. Kiedy zapytaliśmy, od kiedy, za ile i za co podatnicy utrzymują byłego katechetę, w odpowiedzi usłyszeliśmy tylko ciszę i arogancję. Kto naprawdę rządzi w MOT i dlaczego boją się ujawnić nawet nazwiska autora maila, który kazał nam „spadać”?
Piotr Ćwik, postać znana w lokalnym politycznym światku, po zakończeniu swojej drogi w wielkiej polityce (był wojewodą małopolskim, a później ministrem w kancelarii Prezydenta RP), nie pozostał bezrobotny. Gdzie mógł trafić wierny żołnierz najpierw PiS, a potem Andrzeja Dudy?
Ten magister filozofii, który pracował jako katecheta w jednej ze szkół, teraz wylądował w… Małopolskiej Organizacji Turystycznej (MOT)!
Na czele tej instytucji stoi nie kto inny, jak Grzegorz Biedroń, kumpel Ćwika z Sejmiku Województwa Małopolskiego, oczywiście z ramienia Prawa i Sprawiedliwości.
„Spadajcie”, czyli standardy MOT
Postanowiliśmy sprawdzić, na jakich zasadach odbywa się to zatrudnienie. Wysłaliśmy do Małopolskiej Organizacji Turystycznej pytania, na które odpowiedź należy się każdemu obywatelowi:
- Od kiedy Piotr Ćwik jest zatrudniony w MOT?
- Na jakim stanowisku?
- Na jakich warunkach finansowych?
- Jaki jest zakres jego obowiązków?
Odpowiedź, którą otrzymaliśmy, przeszła nasze najśmielsze oczekiwania. W skrócie? MOT, który na co dzień dysponuje milionami z Waszych (mieszkańców Krakowa i Małopolski) kieszeni, kazał nam „spadać”.
Co jeszcze bardziej kuriozalne – odpowiedź, którą otrzymaliśmy po trzech tygodniach(!), była całkowicie anonimowa. Nikt się pod nią nie podpisał. Nie wiemy, czy autorem maila był sam prezes Biedroń, sam zainteresowany Ćwik, czy może przypadkowy pan Wiesiu, który akurat przechodził obok komputera i postanowił wyręczyć pracowników MOT. Taki poziom transparentności w instytucji operującej publicznymi pieniędzmi to po prostu kpina z podatników.
A samo Miasto Kraków dorzuciło w tym roku do budżetu MOT blisko dwa miliony złotych!
Co dalej?
Oczywiście wysłaliśmy już skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Wiemy jednak, jak działają młyny sprawiedliwości – procesy mogą ciągnąć się miesiącami. Wy jednak nie będziecie musieli czekać tak długo.
Z naszych źródeł wynika, że to dopiero początek tej historii. Ktoś bardzo mocno stara się chronić warunki zatrudnienia Ćwika. Dlaczego? Czyżby kwoty lub zakres obowiązków były tak kontrowersyjne, że nie wytrzymałyby światła dziennego?
***
Interpelację w sprawie zatrudnienia Ćwika w MOT złożył do marszałka województwa małopolskiego radny Krzysztof Nowak.
Odpowiedź na te (i inne) pytania dotyczące kariery zawodowej Ćwika poznacie na naszym portalu już wkrótce.






