Logo Kanał Krakowski
  • Wydarzenia
  • Opinie
  • Rozmowy
  • Serwis specjalny: Wybory 2026

Obserwuj nas na:

  • Wydarzenia
  • Opinie
  • Rozmowy
  • Serwis specjalny: Wybory 2026
Reklama - duża
  1. Strona główna

Luźne fale

Smoczy szlak skrywa mroczną tajemnicę - turyści nie mają o tym pojęcia!

Smoczy szlak skrywa mroczną tajemnicę - turyści nie mają o tym pojęcia!

19 września 2025 | 17:51

Smoczy Szlak w Krakowie to nie tylko niewinna atrakcja. To mapa pełna znaków, których nikt nie chce odczytać. Każdy przystanek jest jak ostrzeżenie, a ziejący ogniem smok pod Wawelem to tylko wierzchołek lodowej góry. Plotki głoszą, że kto przejdzie cały szlak, ten już nigdy nie patrzy na Kraków tak samo – bo widzi to, czego inni nie powinni byli zobaczyć. Każdy mieszkaniec i turysta odwiedzający Kraków zna Smoka Wawelskiego i jego historię.  Legenda, którą opowiada się dzieciom od pokoleń, zyskała odsłonę w formie Smoczego Szlaku, który składa się z 25 (łącznie ze Smokiem Wawelskim) figurek gadów, reprezentujących charakterystyczne miejsca na mapie Krakowa, stąd Smok Lekarz pod szpitalem, Smok Astronom przy ul. Mikołaja Kopernika czy Smok w towarzystwie zwierząt przy wejściu do krakowskiego zoo. Pomysł zrodził się za sprawą budżetu obywatelskiego, za jej projekt odpowiadali krakowscy artyści - Andrzej Mleczko i Edward Lutczyn, a wykonanie nadzorowali prof. Jan Tutaj i dr Jacek Dudek z Wydziału Rzeźby Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie.  Wyobraźmy sobie spacer po Krakowie, gdzie każdy krok przypomina o dawnych tajemnicach. Po drodze mijamy pomniki, rzeźby i instalacje, które niczym okruszki chleba prowadzą w głąb legendy. Najsłynniejszy punkt? Oczywiście ziejący ogniem Smok przy Smoczej Jamie – obowiązkowy przystanek dla każdego, kto chce zrobić zdjęcie, które zdobędzie serca na Instagramie i uznanie rodziny przy wspomnieniach z podróży. Ale Smoczy Szlak to nie tylko selfie i pamiątkowe figurki. Coraz więcej osób zastanawia się, czy pod turystyczną fasadą nie kryje się prawdziwa historia, o której mało kto mówi. Czy smok był jedynie metaforą – symbolem wrogów, chorób, a może... rzeczywiście w Krakowie przed setkami lat żyło coś mrocznego? Nie brakuje też teorii spiskowych. Niektórzy przekonują, że szlak został wytyczony tak, by układał się w tajemniczy wzór widoczny tylko z lotu ptaka. Inni twierdzą, że to element tajemniczej energii, która od wieków przyciąga do Krakowa nie tylko turystów, ale i artystów, wizjonerów czy poszukiwaczy przygód. Jedno jest pewne – Smoczy Szlak to coś więcej niż atrakcja dla dzieci. To podróż w świat legendy, historii i miejskich mitów, która sprawia, że Kraków staje się jeszcze bardziej magiczny. Więc jeśli następnym razem będziesz w stolicy Małopolski, nie ograniczaj się tylko do Wawelu. Rusz w drogę i sam sprawdź, dokąd naprawdę zaprowadzą Cię smoki. A oto lista wszystkich smoków w Krakowie, wraz z lokalizacjami: Czerwony Smok - ul. Lubomirskiego 16 Kraków Smoczyca Przekupka - Plac Na Stawach Kraków Smok Astronom - ul. Kopernika 27 Kraków Smok Emausowy - ul. Kościuszki 88 Kraków Smok Filmowiec - Aleja Krasińskiego Kraków Smok Fotograf - ul. Rakowicka 22a Kraków Smok Geodeta - Aleja Dembowskiego 12 Kraków Smok Kazimierz - ul. Podgórska 34 Kraków Smok Lajkonik - Skwer Konika Zwierzynieckiego Kraków Smok Lekarz - ul. Kopernika 40 Kraków Smok Malarz - Plac Axentowicza Kraków Smok Muzyk - ul. Fałata Kraków Smok przy zoo - przy zoo Smok Romantyk - Kładka Ojca Bernatka Kraków Smok Sportowiec - ul. Marszałka Piłsudskiego 27 Kraków Smok Stradomski - ul. Stradomska 12-14 Kraków Smok Turysta - Park Bednarskiego Kraków Smok Wawelski - Zamek Wawel Kraków Smok Wodny - Plac Na Groblach Kraków Smok z latawcem - Park Jordana Kraków Smok z literą K - ul. Rybaki Kraków Smok z mapą - Park Krakowski Kraków Smok z metrem - ul. Kopernika 9 Kraków Smok zjeżdżający z górki - ul. Jodłowa Kraków Smok Żołnierz CK - Rondo Mogilskie Kraków

Więcej…

Duda: "Źle podziękowałem partii za wsparcie. Zbyt mało wylewnie."

Duda: "Źle podziękowałem partii za wsparcie. Zbyt mało wylewnie."

14 września 2025 | 11:11

Po moim zwycięstwie, jeszcze przed objęciem funkcji prezydenta, rozmawiałem z Jarosławem o tym, co dalej. Chciałem, żeby Beata Szydło, z którą bardzo się zżyliśmy w czasie kampanii, została szefową kancelarii prezydenta. Szybko się okazało, że nic z tego nie będzie — wspomina Andrzej Duda, odsłaniając kulisy swojej prezydentury. Jarosław wierzył w mój dobry wynik w drugiej turze, ale długo nie zakładał, że wygram wybory. Miał plan, aby natychmiast po minimalnej przegranej z Bronisławem Komorowskim ogłosić mnie kandydatem na premiera — i pociągnąć tym kampanię. Rozpędzony Dudabus można było wykorzystać w kolejnych miesiącach przed wyborami parlamentarnymi. Zwycięstwo zaburzyło ten plan. Jarosław musiał znaleźć alternatywę. I szybko ją znalazł. Beata przyjechała do mnie i powiedziała: — Dostałam propozycję. Mam zostać kandydatką na premiera. W tej sytuacji nie mogę być szefową twojej kancelarii. Zaproponowała na swoje miejsce Małgorzatę Sadurską — posłankę z Puław, która pomagała w mojej kampanii. Przystałem na tę propozycję. Moje stosunki z Nowogrodzką od pierwszych dni były niełatwe. Niektórzy — raczej ci ze sfery osób krytycznych wobec mnie niż życzliwych — mówią, że jestem człowiekiem otwartego serca. Nazywając rzecz mniej dyplomatycznie: naiwnym. W czasie prezydentury systematycznie pozbywałem się jednak naiwności. A pierwszą lekcję odebrałem bardzo szybko. Jarosław wierzył w mój dobry wynik w drugiej turze, ale długo nie zakładał, że wygram wybory. Miał plan, aby natychmiast po minimalnej przegranej z Bronisławem Komorowskim ogłosić mnie kandydatem na premiera - i pociągnąć tym kampanię.Myślałem, że zwycięstwo w wyborach prezydenckich zostanie przyjęte przez aparat partyjny PiS-u jednoznacznie pozytywnie. Oto po latach ciężkich doświadczeń, po traumie Smoleńska, stracie prezydenta Lecha Kaczyńskiego i wielu przyjaciół, zwyciężamy! I to w momencie, gdy wydawało się, że już nigdy nie odzyskamy dawnej pozycji. Pokonujemy Bronisława Komorowskiego, który po pięciu latach urzędowania był przekonany, że druga kadencja zwyczajnie mu się należy. Nagle zostaje pozbawiony Pałacu, przywilejów, splendoru. Zostaje po prostu wdeptany w ziemię. PiS wraca. Wydawało mi się, że na Nowogrodzkiej wszyscy będą mnie klepali po plecach, że będą przeszczęśliwi — tak jak nasi wyborcy. Dziś śmieję się z własnej naiwności i z tego, jak szybko sprowadzono mnie na ziemię.  Pretensje zaczęły się w zasadzie od razu po zwycięstwie. Część działaczy, którzy wcześniej kopali dołki pod kampanią, teraz robiła wszystko, by skonfliktować mnie z partią. Pojawiały się absurdalne zarzuty… Źle podziękowałem partii za wsparcie. Zbyt mało wylewnie. Za szybko zrezygnowałem z członkostwa w PiS, już dzień po wyborze, i do tego w sposób mało uroczysty. Lech Kaczyński czekał do zjazdu partii i dopiero wtedy złożył rezygnację. Nie brali pod uwagę, że Lech Kaczyński był współtwórcą PiS-u, że bez niego ta partia by nie zaistniała. Ja wstąpiłem do PiS-u zaledwie parę lat wcześniej. Miałem oczywiście świadomość, że wzajemne podgryzanie się, sztuczne generowanie konfliktów to natura partyjnego życia. Jednak wtedy byłem zdegustowany postawą kolegów. PiS odniósł pierwszy od lat sukces, miał przed sobą kluczowe wybory do parlamentu i właśnie w takim momencie członkowie partii — zamiast skupić się na walce o jak najlepszy rezultat — toczyli walki w obrębie własnego środowiska. Było to smutne. Z jednej strony uważałem, że głowa państwa nie powinna otwarcie wspierać kampanii wyborczej jednej opcji politycznej. Z drugiej — zwycięstwo Zjednoczonej Prawicy było nieodzowne dla realizacji moich zapowiedzi. Zdecydowałem się na wariant pośredni. W dniu zaprzysiężenia jako pierwszy polityk w Polsce odpowiadałem na pytania internautów za pośrednictwem Facebook Live, wówczas zupełnej nowinki. — Co ma pan do powiedzenia młodym? Czy muszą czuć się jak stracone pokolenie i uciekać z Polski? — pytali mnie uczestnicy czatu. — Czy będzie pan pamiętał o młodych, którzy panu zaufali? Wykształceni, kreatywni, pełni marzeń, nie widzieli w Polsce dla siebie szans. „Nie ma dla nas pracy, a nawet jeśli, to tak marnie płatna, że nie da się za to żyć, a co dopiero mówić o założeniu rodziny” — słyszałem. Dwa dni po zaprzysiężeniu odwiedziłem województwa małopolskie i lubelskie. W Kopaninie Kaliszańskiej spotkałem się z sadownikami, w Janowie Lubelskim wziąłem udział w rozpoczęciu Festiwalu Kaszy „Gryczaki”.— Co z obniżeniem wieku emerytalnego, co z 500+? — te pytania słyszałem wszędzie.— To już od was zależy — odpowiadałem. — Mam gotowe projekty ustaw. Zostaną uchwalone, jeśli będzie większość parlamentarna. Znów złapałem wiatr w żagle. Rozmowy z ludźmi, ich energia, wiara w zmianę poprawiały mój nastrój. Robiłem wszystko, by nie dać się wciągnąć w rozgrywki Platformy Obywatelskiej, która od pierwszych dni zaczęła się ze mną konfrontować, a zarazem pozornie zachęcała do współpracy. Premier Ewa Kopacz skarżyła się w mediach, że bezskutecznie zabiega o rozmowę ze mną. Nie miałem zamiaru godzić się na instrumentalne wykorzystywanie mnie przez PO w ich kampanii wyborczej. Nie dałem się sprowokować, a jednocześnie wykonywałem swoje obowiązki. Spotykałem się z ministrami — Grzegorzem Schetyną, Tomaszem Siemoniakiem czy Teresą Piotrowską — by omawiać konkretne kwestie merytoryczne, szczególnie te prezentowane na arenie międzynarodowej zarówno przez rząd, jak i przez prezydenta. Pomijając zachowania części działaczy wobec mnie, PiS przeprowadził dobrą kampanię. W odniesieniu spektakularnego zwycięstwa pomogły też szczęśliwe zbiegi okoliczności, w tym te, które zdecydowały o wyeliminowaniu SLD z parlamentu. Zjednoczona Prawica otrzymała dodatkową premię w mandatach i mogła samodzielnie stworzyć rząd. Uważam, że sukces nie byłby możliwy, gdyby nie moje zwycięstwo i energia Beaty Szydło, która poprowadziła kampanię i podbiła serca wyborców. Nasz prezydent, nasza większość w parlamencie. Pełnia politycznego szczęścia? Nic podobnego. Szybko zaczęły docierać do mnie informacje z Nowogrodzkiej, najpierw pokątne i nieoficjalne, że Beata Szydło nie będzie premierem. Zamurowało mnie, wręcz nie wierzyłem — aż do momentu spotkania z Jarosławem Kaczyńskim, który przyjechał do Pałacu, żeby porozmawiać o tworzeniu rządu. Miałem oczywiście świadomość, że wzajemne podgryzanie się, sztuczne generowanie konfliktów to natura partyjnego życia. Jednak wtedy byłem zdegustowany postawą kolegów.— Długo zastanawiałem się nad tym i nie jestem pewien, czy Beata powinna zostać premierem — zagaił.— Jarosławie, PiS wygrał pod hasłem „premier Szydło”! Ludzie wam zaufali, oddali głosy. Chcecie zacząć rządy od oszustwa? Nie zgadzam się na to.— To jest polityka. Trzeba być elastycznym. Jest dużo opinii — przede wszystkim w partii, ale nie tylko — że Beata na czele rządu to nie jest dobre rozwiązanie.Przypomniałem sobie naszą rozmowę po tym jak zwyciężyłem w drugiej turze. Na fali euforii i szczerego wzruszenia powiedziałem wówczas Jarosławowi:— Dzięki temu zwycięstwu jest nadzieja, że będziesz mógł znowu być premierem.Wiedziałem, że marzeniem prezydenta Lecha Kaczyńskiego było, żeby jego brat ponownie został szefem rządu. I ja także tego chciałem.Jarosław wkrótce zdecydował jednak, że oprze kampanię na Beacie Szydło i wskaże ją jako przyszłą szefową rządu. Nawiązałem do tego w rozmowie w Pałacu:— Powiesz teraz wyborcom, że się rozmyśliliście? Że wasza pierwsza obietnica była kłamstwem? Nawet nie dopuszczam takiej myśli, że rządy Zjednoczonej Prawicy zaczną się od oszustwa wyborczego.Jarosław zdenerwowany opuścił Pałac Prezydencki. Rozumiałem, z czego wynika jego podejście. Po mojej wygranej wśród działaczy PiS pojawiło się ciśnienie, by po ewentualnym zwycięstwie w wyborach parlamentarnych nie oddawać kolejnego stanowiska komuś spoza starej gwardii. Najpierw Duda został prezydentem, a teraz Szydło wprowadzi się do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów? Co to, to nie! Wkrótce przyjechała do mnie Beata. Też zdenerwowana, żaliła się, że chcą ją odsunąć. Zrelacjonowałem Beacie spotkanie z Jarosławem i powtórzyłem swoje stanowisko:— Nie ma mojej zgody na premiera innego niż ty. Stanowczość poskutkowała tym, że w listopadzie 2015 r. Beata stanęła na czele Rady Ministrów. Zjednoczona Prawica jako pierwsza i jedyna formacja po 1989 roku objęła samodzielnie rządy. To była epokowa szansa, by w końcu upomnieć się o sprawy Polaków, by postawić kraj na nogi. --- * Ten fragment pochodzi z książki "To ja - Andrzej Duda", która dostępna jest pod tym linkiem.

Więcej…

Ciepły, miękki i z dziurką w środku. Krakowska pyszność

Ciepły, miękki i z dziurką w środku. Krakowska pyszność

14 września 2025 | 10:36

Niech pierwszy rzuci kamieniem kto choć raz postawił stopę w Krakowie i nie spotkał starszej pani w fartuszku, z niebieskim wózeczkiem, za którego szybą kryją się pyszne (o ile świeże) obwarzanki. Mielibyśmy wtedy dokładnie zero kamieni. Ale heretycy i tak powiedzą, że „to przecież tylko bajgle”.  A czym właściwie różni się od hamerykańskiego kuzyna? Oprócz wizualnych aspektów, głównie tym, że obwarzanek jest obwarzany, czyli po odpowiednim uformowaniu i odpoczęciu ciasto zanurzane jest na chwilę we wrzątku i obgotowane, a dopiero później posypane wybranym dodatkiem i pieczone na ruszcie.  Tak przynajmniej powinno to wyglądać, bo jedynie wyroby oznaczone symbolem unijnych produktów o chronionym pochodzeniu geograficznym są tymi oryginalnymi, które spełniają wszystkie wymogi prawdziwego obwarzanka. Dodatkowo wpis do takiego rejestru chroni też wytwórców, gwarantując im ochronę prawną przed podrabianiem ich produktów.  Idąc tym tropem, jakie posypki spełniają wymagania rodowitego Krakusa? Akceptowalne są wyłącznie mak, sól i sezam, ale pamiętajmy, że równie ważnym aspektem są charakterystyczne podłużne ślady po wcześniej wspomnianym ruszcie, na którym wypiekane były smakołyki.  Pierwsze wzmianki o obwarzankach pochodzą z XIV wieku, z rachunków dworu Władysława Jagiełły i Jadwigi, w których 2 marca 1394 zapisano „Dla królowej pani pro circulis obrzanky 1 grosz". Wtedy obwarzanki mogły być wypiekane jedynie w okresie Wielkiego Postu przez wyznaczonych w tym celu piekarzy. Sto lat później Jan Olbracht wydał werdykt zezwalający na to, aby obwarzanki mogli piec i sprzedawać jedynie krakowscy piekarze. Te i wiele innych historii na temat małopolskiego wypieku można poznać odwiedzając Żywe Muzeum Obwarzanka przy Rynku Kleparskim, gdzie pod czujnym okiem instruktora, każdy może przygotować swojego własnego, idealnego i... poprawnego obwarzanka.  Smacznego. 

Więcej…

TYLKO U NAS! Tak mogą wyglądać wagony krakowskiego metra

TYLKO U NAS! Tak mogą wyglądać wagony krakowskiego metra

08 września 2025 | 07:51

Tak, dobrze czytacie. Jako piersi pokazujemy, jak będą wyglądały wagony krakowskiego metra! I powiemy jedno: niektóre z tych projektów to prawdziwe skandale estetyki! Zapomnijcie o planach i wizualizacjach z urzędniczych broszur – my mamy prawdziwe, brutalnie szczere projekty wagonów. Metro jeszcze stoi w polu, a my już pokazujemy, jak będą wyglądały pojazdy, które będą gnębić tunelowe potwory, irytować minimalistów i bawić nostalgików. Dzięki sztucznej inteligencji możemy Wam pokazać, że niektóre wagony to wizualny horror, a inne – futurystyczna kpina z Krakowa. 1. Bestia z podziemia Wygląda jakby Wawelski Smok nażarł się kebabów z Kazimierza i teraz zieje ogniem na turystów. Neonowe oczy świecą jakby szukał ofiar, a gotyckie zdobienia pod spodem robią wrażenie, że wagon został sponsorowany przez sklep z pamiątkami z Sukiennic. Kraków w wersji „strasz i jedź”. Bestia z podziemia 2. Pustka Premium Ten projekt jest tak pusty, że aż boli. Biały wagon, cienki niebieski pasek i herb tak malutki, że trzeba lupy, żeby go zauważyć. Wygląda jak metro wzięte z katalogu IKEA – tylko czekasz aż wyskoczy karteczka z napisem „Złóż sam”. Tyle kasy, a efekt? „Elegancka nuda”. Pustka premium 3. Pocztówka XXL Ktoś stwierdził: „zróbmy metro, które wygląda jak sprzedawane pod dworcem magnesy za 5 zł”. No i jest: Mariacki, Sukiennice, Lajkonik i napis „Kraków” – jakbyśmy nie wiedzieli, gdzie jesteśmy. Idealne, żeby turysta wrzucił na Insta i już nie musiał iść na Rynek. Pocztówka XXL 4. Tesla po ukraińsku Ten wagon wygląda, jakby Elon Musk wpadł do Lwowa i postanowił tam zostać. Błyszczące srebro, ostre kształty, pomarańczowe akcenty – futurystycznie do bólu, ale w Krakowie będzie wyglądać jak kosmita, który zabłądził w tunelu. Czekam aż ktoś go ochrzci „Cybertram”. Tesla po ukraińsku 5. Metro dla Towarzyszy Retro-beż i zieleń, a do tego herb Nowej Huty – jakby ktoś wyjął wagon z kroniki filmowej z lat 50. Trochę straszy, trochę bawi, ale na pewno przyciąga uwagę. Idealny dla tych, którzy uważają, że najlepsze lata Krakowa skończyły się razem z Gomułką. Metro dla Towarzyszy Który wagon rządzi, a który powinien zostać zakopany w ziemi razem z metrem? Bestia, Pustka, Pocztówka, Tesla czy Towarzysz?  

Więcej…

Posłanka z Krakowa otwiera sezon! To nowa, jesienna religia

Posłanka z Krakowa otwiera sezon! To nowa, jesienna religia

07 września 2025 | 09:14

Skoro nawet Małgorzata Wassermann wrzuciła zdjęcie z dynią, to nie ma co dyskutować – sezon na dynie oficjalnie uznajemy za otwarty! Kraków i okolice oszalały na punkcie pomarańczowych kul, więc przygotowaliśmy dla Was listę miejsc, które trzeba odwiedzić, by być w trendach i zgarnąć genialne foty na Insta. W tym roku wszystko zaczęło się właśnie od niej. Posłanka z Krakowa wrzuciła jesienną fotkę z dynią – i szczęki nam opadły. Co za klasa! Co za elegancja! Co za vibe! To się nazywa wyczucie trendów. Gdyby dynie mogły rozdawać lajki, już dawno zasypałyby jej profil.  Nie dziwią więc i takie komentarze, jak ten pani Gizeli: - Jest Pani nie tylko mądra (oglądałam całą Komisję ds .Amber Gold), ale I piękna. Ale ostrzegamy: ta moda wciąga. Social media zalewają zdjęcia z dyniami, a farmy wokół Krakowa rosną szybciej niż same dynie. Jeszcze niedawno kojarzyły się głównie z Halloween w amerykańskich filmach, a teraz? Weekend w Małopolsce bez foty na dyniowym polu to jak obwarzanek bez maku czy soli. Jedni jadą po idealną dynię na zupę krem, inni po perfekcyjne zdjęcia na Insta, a jeszcze inni po oba naraz (bo kto by się ograniczał). Wybór jest spory – pola pełne dyń, labirynty w kukurydzy, jesienne aranżacje i odmiany niczym z bajki. Krótko mówiąc: klimat idealny na jesienny wypad. Najlepsze miejsca na dyniową misję wokół Krakowa: 1. Farma Dyniowa Modlnica 12 km od centrum, a czujesz się jak w Hogwarcie – tu dynie mają klimat magii. Insta-spoty? Są. Harry Potter vibes? Są. Dynie na zupę i do zdjęcia? Też są. Wstęp 10–15 zł, a wspomnienia bezcenne. 2. Farna Dyniowa JEdynie – Wawrzeńczyce Królowa wszystkich farm. 90 odmian dyni, labirynt w kukurydzy i gratisowa dynia w cenie biletu (20 zł). Trochę dalej, ale tu się nie jedzie po jedno selfie, tu robisz pełną dyniową sesję życia. 3. Brzoskwinia Ogród (Brzoskwinia) Nazwa brzmi słodko, a klimat jest totalnie hygge. Dekoracje, relaks i chill w jesiennej scenerii.Idealne miejsce, jeśli wolisz spokojny vibe zamiast dyniowego Disneylandu. 4. Ogród dyniowy przy Lime & Spicy (Kraków) Tak, w mieście (konkretnie przy ul. Babińskiego 25) też masz dyniowy spot! Labirynt, dekoracje i jedzenie, które jesienią smakuje dwa razy lepiej. Idealne, jeśli chcesz dynię zaliczyć między pracą a kolacją. Dynia z farmy w Modlnicy / fot. KK Podsumowując: dynia to już nie warzywo. Dynia to nowa jesienna religia. A pytanie brzmi: czy zostaniesz wiernym wyznawcą… czy heretykiem bez zdjęcia w polu?

Więcej…
  1. "Idź, ucałuj Agatę". Oto kulisy prezydentury Andrzeja Dudy
  2. Długonogie blondynki z wielkim biustem będą dostarczać urzędowe pisma
  3. Zero Talentu. Krakowski kabareciarz obraża Andrzeja Dudę!
  4. Gwiazda porno w Krakowie. Czy doszła (do Jezusa)?

Strona 3 z 4

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4

Na fali

  • Zwrot akcji w Krakowie! Gibała NIE WYSTARTUJE w wyborach? Znamy powód!

    Opinie

    Zwrot akcji w Krakowie! Gibała NIE...

    Informacja
    11 czerwca 2026
  • Kto prezydentem Krakowa? Dotarliśmy do tajnego sondażu, a w nim... sensacja!

    Wydarzenia

    Kto prezydentem Krakowa? Dotarliśmy do...

    Informacja
    18 czerwca 2026
  • Kłopoty kandydatki na prezydenta Krakowa. Sprawa trafiła do prokuratury

    Wydarzenia

    Kłopoty kandydatki na prezydenta...

    Informacja
    09 czerwca 2026

Kanał Krakowski

Płyniemy pod prąd. Z prądem płyną śmieci.

Menu

  • Strona główna
  • O nas
  • Reklama
  • Materiały partnerskie
  • Kontakt
  • Polityka prywatności

Działy

  • Wydarzenia
  • Opinie
  • Rozmowy
  • Serwis specjalny: Wybory 2026
Copyright © 2026 Kanał Krakowski. Wszelkie prawa zastrzeżone.