Patrzę na to, co się dzieje wokół Starowiślnej i ręce opadają. Człowiek by pomyślał, że w mieście, które ma tyle problemów, priorytetem jest, żeby po prostu dało się przejechać z punktu A do punktu B bez stania w korku przez pół dnia. Ale nie, w Krakowie mamy inną dyscyplinę sportową: „Jak najbardziej utrudnić życie mieszkańcom, używając przy tym jak największej liczby mądrych słów”.
Ostatnio Stanisław Kracik, człowiek, który najwyraźniej posiada rzadką w naszych stronach cechę – zdrowy rozsądek – podjął decyzję: Starowiślna zostaje dwukierunkowa. I co się stało? W krakowskim światku „postępowym” wybuchła afera na miarę zamachu stanu. Aktywiści z partii Razem, dla których każda ulica powinna być placem zabaw dla rowerów, a samochód to co najmniej narzędzie szatana, wpadli w histerię.
Podpisują petycję. Oczywiście! Bo petycja to dzisiaj najpotężniejsza broń w świecie wirtualnym. Czytasz te ich argumenty o „betonowej pustyni” i „wizytówkach” i masz wrażenie, że pisali to ludzie, którzy Starowiślną widzieli co najwyżej w Google Street View, gdy szukali miejsca na modną kawiarnię.
Najlepsze jest to, że oni się powołują na jakieś konsultacje społeczne z 2020 roku. To te słynne konsultacje, gdzie garstka ludzi, którzy mają czas na siedzenie w internecie, wyklikała sobie wizję świata, w którym wszyscy jeździmy hulajnogami w stronę zachodzącego słońca. I teraz żądają od Kracika, żeby porzucił realne rozwiązania na rzecz ich utopii.
Pytam się: kto podpisał tę petycję? Bo podejrzewam, że pan Denis z Gdańska, pani Dżesika z Suwałk i jeszcze parę innych ludzi, którzy w Krakowie byli ostatnio na wycieczce szkolnej w podstawówce, albo po prostu lubią klikać, żeby poczuć, że mają wpływ na świat.
Czy pan Denis z Gdańska przejmuje się tym, jak krakus ma dojechać do pracy? Czy rzeczony Denis będzie stał w korku, bo komuś się zamarzyła „jednokierunkowa dla idei”? No nie. Pan Denis kliknie „wyślij”, poczuje się jak wielki reformator i pójdzie pić kawę, a my zostaniemy z bajzlem, który nam zafundowali.
Oni chcą „Starowiślnej dla ludzi”. Brzmi pięknie, co? Szkoda tylko, że „ludzie” to dla nich chyba tylko ci, co chodzą pieszo w designerskich butach i nie posiadają prawa jazdy. A reszta? A niech stoi w korkach, niech kombinuje, niech „redukuje hałas”.
Panie Kracik, trzymaj pan kurs. Niech pan nie patrzy na te petycje, pod którymi podpisują się ludzie z całej Polski, bo akurat był ładny przycisk w internecie. Kraków to nie jest laboratorium dla partyjnych eksperymentów, tylko miasto, w którym ludzie chcą po prostu normalnie funkcjonować. A jeśli komuś bardzo zależy na zieleni i ciszy, zawsze może się przeprowadzić do lasu – tam jest dużo zieleni, a tramwaje w ogóle nie hałasują.
Tylko błagam, nie róbmy z miasta skansenu dla ideologii, bo niedługo do pracy będziemy musieli jeździć na osiołkach, żeby tylko nie urazić poczucia estetyki kogoś, kto w tym mieście nawet nie mieszka.





![Znamy plan Gibały: nie wystartuje, zagra o pełną stawkę [UJAWNIAMY KULISY]](/images/thumbnails/lne/thumb_131_449.jpg?40c656b24fa88754b2605296c1e954fd)