Polska młodzież właśnie dokonała wyboru: albo komuna 2.0 z tęczową flagą, albo talibani z karabinami. Środek? Nie istnieje. Razem i Konfederacja zgarnęły prawie całą pulę głosów 18–24-latków. Reszta partii dla nich to truposze.
Aleksandra Owca, krakowska radna i współprzewodnicząca Partii Razem, nie kryje satysfakcji. Wrzuciła do sieci radosny post:
Razem to najchętniej wybierana partia w najmłodszej grupie wiekowej wyborców!
I rzeczywiście. Z najnowszych badań CBOS z 12 marca br. (tych, które ona cytuje) wychodzi, że wśród ludzi 18–24 (a czasem nawet do 29) lewicowa formacja Zandberga i Owcy bije na głowę resztę oferty. Na drugim miejscu, bez większego zaskoczenia, ląduje Konfederacja.
Niedawno przeprowadzano też badania wśród osób, które jeszcze nie są pełnoletnie, ale będą już mieć prawo głosu w najbliższych wyborach. Tam przewaga Razem i Konfederacji była jeszcze bardziej wyraźna.
Czyli mamy obrazek jak z mema: polska młodzież politycznie to w praktyce dwie alejki w supermarkecie. Albo stoisko „geje, lesbijki, tęczowe flagi, aborcja na żądanie, dekarbonizacja i mieszkania na wynajem po 800 zł za kawalerkę 40 m² w centrum”, albo stoisko „katoprawica, zamordyzm, karabin na każdą rodzinę, gender to rak, Unia to szwabska okupacja, a kobiety mają wracać do kuchni, bo tak Bóg przykazał”. Środek? Jakiś umiarkowany liberalizm gospodarczy z lekkim konserwatyzmem obyczajowym albo socjaldemokracja bez tęczowego marketingu? Dziękuję, nie ma takiego produktu na półce. Przynajmniej nie w oczach osiemnastolatka, który dopiero co dostał dowód.
Radykalizm smakuje najlepiej w wieku 20 lat
I tu nie chodzi o to, że młodzi są głupi. Są po prostu młodzi. To znaczy: mają 18–24 lata, czyli biologicznie i społecznie znajdują się w szczytowym momencie „wszystko albo nic”. Świat jest czarno-biały, kompromis śmierdzi oportunizmem, a niuanse to wymysł starych cwaniaków, którzy już się sprzedali. Dlatego radykalizm jest wtedy tak pociągający. Daje wrażenie, że naprawdę coś zmieniasz, że walczysz o sens, że nie jesteś kolejnym trybikiem w znienawidzonym systemie.
Razem obiecuje, że zburzy kapitalizm i patriarchat jednym pakietem ustaw. Konfederacja obiecuje, że zburzy gender, eurokratów i „lewactwo” jednym pakietem memów i karabinów. Obie obietnice brzmią jak bajka dla sfrustrowanego nastolatka. I obie są w gruncie rzeczy dziecinne w swojej prostocie.
Od memów do rachunków: rytuał dorastania
Bo życie, niestety, nie jest bajką. Po kilku latach pracy na etacie za 4,5 tys. netto (jeśli masz szczęście), po pierwszej wpadce z ZUS-em, po tym jak się okaże, że „zniesienie kapitalizmu” nie oznacza magicznego przydziału mieszkań, a „wolny rynek broni” oznacza, że Twój sąsiad z dołu też może mieć kałasznikowa – nagle zaczynasz doceniać rzeczy, które kiedyś wydawały Ci się nudne i „ establishmentowe”: stabilne prawo, przewidywalne podatki, kompromis zamiast wojny plemiennej, instytucje, które działają, a nie tylko krzyczą hasła na wiecu.
Dlatego ta polaryzacja wśród najmłodszych nie jest wyrocznią na najbliższe dekady. To raczej klasyczny rytuał przejścia. Większość z tych, którzy dziś noszą tęczowe przypinki albo ustawiają memy z Braunem czy Mentzenem w tle, za 8–12 lat będzie głosować na kogoś w rodzaju… no właśnie – na kogoś, kogo dziś nawet nie ma na politycznej mapie. Może na odświeżoną wersję PSL-u? Może na nową partię centrową? Może na resztki rozczarowanej KO? Albo na pragmatyczną prawicę, która przestanie bredzić o gender i zacznie mówić o rachunkach?
Najseksowniejszy elektorat nie trwa wiecznie
A Razem i Konfederacja? One są jak ostre przyprawy – w dużych dawkach wywołują efekt wow, smakują świetnie w wieku 20 lat, ale w dorosłym życiu, szukamy bardziej złożonych smaków: stabilność, przewidywalność i kompromis. I bardzo dobrze. Bo polityka kraju nie może być zarządzana przez ludzi, którzy wciąż myślą, że świat da się naprawić jednym hasztagiem i jedną wielką czystką.
ZOBACZ TAKŻE: PiS wybiera kandydata na prezydenta Krakowa. Trzy nazwiska, jedna BOMBA!
Więc tak, gratulacje, Aleksandro. Macie teraz najseksowniejszy elektorat. Tylko pamiętajcie: najseksowniejszy nie znaczy najtrwalszy. Za kilka lat te same osoby będą szukać czegoś, co nie pali w przełyku. I wtedy zobaczymy, kto naprawdę potrafi dorosnąć razem z nimi.
ZOBACZ TAKŻE: Miał być pojedynek, wyszła terapia grupowa. Kulisy Ławeczki dialogu





















