– Aleksander Miszalski nie wykazał się umiejętnością rządzenia. Nie udźwignął ciężaru prezydentury. Najbliżsi współpracownicy prezydenta to ludzie młodzi, bez doświadczenia i pewnej ogłady. Ich głównym atutem jest legitymacja partyjna i zdolność obsługi TikToka, a to zdecydowanie za mało – twierdzi Agnieszka Paderewska.
W szczerej rozmowie z Kanałem Krakowskim radna Prawa i Sprawiedliwości mówi o kulisach nocnego spotkania z Łukaszem Gibałą, ostrych podziałach w radzie miasta i możliwym przewrocie w krakowskiej polityce.
– Jestem pewna, że każdy nasz kandydat będzie lepszym prezydentem i będzie lepiej sprawował swoją funkcję niż obecnie urzędujący prezydent, który zmarnował swoją szansę – twierdzi Paderewska.
***
Kanał Krakowski: Jak smakuje obiad z Łukaszem Gibałą?
Agnieszka Paderewska: Odnosiłam się już do tego zdjęcia, które zostało zrobione przez paparazzi. Było to w trakcie sesji trwającej do 2:30 w nocy. W pewnym momencie musiałam wyjść coś zjeść do pobliskiej restauracji. Spotkałam innych radnych: Rafała Nowaka i Łukasza Gibałę. Byliśmy tam bardzo krótko, ale podczas posiłku zrobiono nam zdjęcie i wrzucono do Internetu. Zachęcam do przeczytania mojego oświadczenia w tej sprawie.
Nie miała Pani zgagi po tym obiedzie?
Nie, nie (uśmiech). Nie miałam żadnej zgagi. Myślę, że to nic nadzwyczajnego, że radni, zwłaszcza z klubów opozycyjnych, zamieniają ze sobą kilka zdań.
Ale sam Gibała chciał otoczyć PiS, czyli także Panią, kordonem sanitarnym.
Nawiązuje pan do sytuacji z 2018 roku, gdy pan Gibała wypowiedział te słowa w czasie kampanii wyborczej. Wówczas jego kontrkandydatką była pani poseł Małgorzata Wassermann. Uważam, że tamte słowa były krzywdzące i niestosowne. Powiedziałam o tym radnemu Gibale. Myślę, że dziś by tego nie powtórzył. Tym bardziej że odbiły się one rykoszetem i wróciły do niego w 2024 roku, gdy – między innymi dlatego – nie wygrał wyborów na prezydenta miasta Krakowa.
Jesteście z Gibałą na „ty” czy na „pan”, „pani”?
Gdy weszłam do rady miasta, zaskoczyło mnie, że radni tak szybko skracają dystans i przechodzą na „ty”. Ja jestem zdecydowanie bardziej zachowawcza. Wymagało to czasu, żebym przełamała lody, ale w toku prac z niektórymi radnymi przeszłam na „ty”. Akurat z radnym Gibałą od jakiegoś czasu także jesteśmy na „ty”, ponieważ wszyscy koledzy z mojego klubu także są z nim po imieniu. Ale to nie zmienia sytuacji, że nie łączą nas jakieś prywatne relacje.
Czyli tylko nieformalny sojusz PiS-u i Gibały w radzie?
Nic nie wiem o takim sojuszu. Jest wiele spraw ważnych dla mieszkańców, o które walczymy, ale dotyczą one przede wszystkim codziennych rozwiązań w mieście czy kwestii budżetowych. W niektórych głosowaniach nasze decyzje są zbieżne, ale w żaden sposób nie są uzgodnione.
Wspólnym celem na pewno jest odwołanie Aleksandra Miszalskiego.
Prezydent rzeczywiście posiada niesamowitą zdolność jednoczenia przeciwko sobie wielu środowisk, nie tylko politycznych. Tutaj przede wszystkim myślę o mobilizacji mieszkańców bez barw politycznych, ponieważ szereg decyzji podjętych przez niego w okresie dwóch lat prezydentury: duże podwyżki, właściwie w każdej dziedzinie, zadłużanie miasta, brak rzetelnych konsultacji, dyskryminowanie kierowców, wypychanie przedsiębiorców z miasta czy ośmieszanie urzędu, spowodowały, że mieszkańcy Krakowa postanowili pokazać prezydentowi żółtą kartkę i zorganizować referendum.
Trudno mówić, że to oddolna inicjatywa, skoro produkowane są gadżety, wydawane są gazetki, kupowane billboardy… Raczej przeciętny mieszkaniec, pan Józek z Bieżanowa, nie wydaje na to pieniędzy. Jaka więc w tym jest „oddolność”?
Nie znam procesu finansowania referendum. Wiem, że zawiązał się komitet referendalny, który jest bezpartyjny. Prawo i Sprawiedliwość na pewno nie finansuje gazetek, które nawołują do odwołania prezydenta. Działamy przede wszystkim za pomocą merytorycznych argumentów. Zresztą, Prawo i Sprawiedliwość zostało pozbawione przez Koalicję Obywatelską subwencji w kwocie 46 milionów złotych, więc nie mamy zasobów finansowych, żeby współuczestniczyć w jakimkolwiek procesie produkowania tych gazetek czy gadżetów. Jeżeli będą ulotki profrekwencyjne z naszej strony, bo być może taka decyzja zapadnie, to będą finansowane tylko i wyłącznie z naszych środków. Na pewno nie kooperujemy w finansowaniu bieżącej kampanii, która toczy się na ulicach Krakowa.
Czyli wszystko zostawiliście na głowie Gibały?
Nie jesteśmy z panem radnym Gibałą w takich relacjach, żebym pytała go o takie sprawy. Zresztą wydaje mi się, że wypowiadał się w tej kwestii kilkukrotnie.
I przyznał, że płacił m.in. za zbieranie podpisów pod referendum. Rozumiem, że się Pani podpisała?
Tak. Prawo i Sprawiedliwość nikomu nie płaciło za zbieranie podpisów, a mieszkańcy chętnie się podpisywali.
I pójdzie Pani głosować?
Tak, pójdę na referendum i zachęcam do tego mieszkańców Krakowa. Polityka i samorząd to według mnie roztropna troska o dobro wspólne. Prezydent Miszalski, mimo wielu ostrzeżeń i krytyki ze strony między innymi Prawa i Sprawiedliwości, ale także innych środowisk i mieszkańców, szedł w zaparte w swoich decyzjach. Był głuchy na argumenty, stracił słuch społeczny - jeżeli kiedykolwiek go posiadał. Dopiero żółta kartka spowodowała, że zaczyna zmieniać pewne decyzje. Ale jest to spowodowane presją związaną z referendum.
Czyli wyciąga wnioski?
Wyciąga wnioski, ale nie wiem, na ile one wynikają z poczucia odpowiedzialności. Prezydent powinien traktować swoją funkcję jako służbę mieszkańcom, która wymaga odpowiedniej wiedzy, wizji i umiejętności. Świetnie byłoby gdyby łączył to z charyzmą i erudycją, ale takich polityków można policzyć na palcach jednej ręki. Powinien zbudować kompetentny zespół ludzi wokół siebie. Natomiast prezydent Miszalski dokonał bardzo złych wyborów personalnych, jeżeli chodzi o krąg najbardziej zaufanych ludzi.
Rozumiem, że zagłosuje Pani za jego odwołaniem. Ale czy zagłosuje Pani także za odwołaniem rady miasta, czyli – de facto – przeciwko sobie?
Myślę, że tak, ponieważ w Radzie Miasta Krakowa mamy większość Koalicji Obywatelskiej i Nowej Lewicy. Ci radni nie sprzeciwiali się złym pomysłom prezydenta i głosowali bezrefleksyjnie, zgodnie z linią partii, mimo poprawek zgłaszanych przez opozycję. W obecnej radzie miasta opozycja jest zmarginalizowana, trudno korygować decyzje prezydenta. Liczę się z tym, że mogę zostać odwołana w referendum, ale interes partykularny nie jest dla mnie celem samym w sobie. Liczy się dobro mieszkańców.
Jeśli jednak rada zostanie odwołana, to wystartuje Pani w ponownych wyborach?
To są decyzje władz Prawa i Sprawiedliwości i ja się im podporządkuję.
Przecież ma Pani bardzo duży wpływ na decyzje kierownictwa partii.
To nieprawda. Jestem szeregowym i bardzo zdyscyplinowanym członkiem Prawa i Sprawiedliwości. Jak wiemy, na czele stoi pan prezes Jarosław Kaczyński…
Którego prawą ręką jest Ryszard Terlecki, a Pani jest jego bliską współpracowniczką.
To prawda.
No właśnie.
Każdy poseł Prawa i Sprawiedliwości ma wpływ na to, jak będą wyglądały listy. Natomiast ja podporządkowuję się decyzjom, które zapadną. Jeżeli marszałek będzie chciał mnie wesprzeć, jeżeli parlamentarzyści z naszego okręgu będą uważać, że sprawdzam się w radzie miasta i listy zostaną skonstruowane tak, że na nich będę, to oczywiście chce reprezentować mieszkańców i Prawo i Sprawiedliwość w samorządzie.
A kogo popiera, na razie nieformalnie, Ryszard Terlecki, jeśli chodzi o kandydata na prezydenta Krakowa?
Nie rozmawiamy w tej chwili o kandydacie. Na razie należy skupić się na tym, aby referendum było skuteczne. W tym roku mamy setną rocznicę przewrotu majowego i być może taki mały przewrót w Krakowie również nastąpi.
Kogo Pani widziałaby w fotelu prezydenta zamiast Miszalskiego?
Dla mnie najlepszym rozwiązaniem byłoby zwycięstwo kandydata popieranego przez Prawo i Sprawiedliwość.
No tak, tylko jest różnica, jaki to będzie kandydat.
Ławka polityków i samorządowców, którzy mogą reprezentować PiS i ubiegać się o fotel prezydenta, jest długa. Mamy wielu kompetentnych członków i osób związanych z naszym środowiskiem.
A wskaże Pani jakieś nazwisko?
Jest ich wiele.
Dopytuję, bo załóżmy, że zagłosuję za odwołaniem prezydenta Miszalskiego, tylko później jest dla mnie różnica, czy będę miał do wyboru Małgorzatę Wassermann, Michała Drewnickiego, Łukasza Kmitę czy jeszcze kogoś innego. Chciałbym znać te opcje.
Odwrócę pytanie. A czy wie Pan, kto będzie kandydatem Koalicji Obywatelskiej, gdyby referendum było skuteczne?
Nie mam zielonego pojęcia, ale to nie KO chce referendum i odwołania swojego prezydenta.
Po referendum, jeżeli będzie ono skuteczne, komitety będą zgłaszać swoich kandydatów i przedstawiać programy wyborcze. Będzie możliwość zaprezentowania się mieszkańcom Krakowa.
Ale mój głos w referendum może zależeć od tego, co potem, czyli na kogo mógłbym hipotetycznie głosować w przyspieszonych wyborach. Gdybym oceniał Miszalskiego np. jako fatalnego prezydenta, nie chcę mieć później do wyboru jeszcze słabszego Gibały i… kilku nołnejmów. Co innego, gdybym mógł zagłosować na Panią.
Nie wiem, czy to nie jest pocałunek śmierci (śmiech). Rozumiem pański tok myślenia, ale to są decyzje władz Prawa i Sprawiedliwości i nie jestem upoważniona, by wyprzedzać je na forum medialnym.
Czyli rozumiem, że bez względu na to, kogo poprze Prawo i Sprawiedliwość, nawet jeśli na przykład personalnie nie lubi Pani tej osoby, to i tak będzie ją wspierać w wyborach na prezydenta?
Tak, będę wspierać kandydata Prawa i Sprawiedliwości. Jestem pewna, że każdy nasz kandydat będzie lepszym prezydentem i będzie lepiej sprawował swoją funkcję niż obecnie urzędujący prezydent, który zmarnował swoją szansę. Prezydentem Krakowa powinna być osoba posiadająca odpowiedni dorobek i kwalifikacje, by sprostać tej ważnej funkcji i wyprowadzić miasto z kryzysu. Osoba kierująca się chrześcijańskimi wartościami i szacunkiem do tradycji. I nie chodzi mi stricte o religię, bo nie każdy jest wierzący, ale o zbiór uniwersalnych zasad, które są fundamentem naszej cywilizacji. Ta cywilizacja najbardziej sprzyja człowiekowi i chroni jego godność.
Miszalski nie ma żadnych z tych cech?
Prezydent Aleksander Miszalski nie wykazał się umiejętnością rządzenia. Nie udźwignął ciężaru prezydentury. Było tak także wtedy, kiedy był posłem na Sejm RP, o czym świadczy 8 gwiazdek na czole. Mam wrażenie, że najbliżsi współpracownicy prezydenta to ludzie młodzi, bez doświadczenia i pewnej ogłady. Ich głównym atutem jest legitymacja partyjna, zdolność obsługi TikToka, a to zdecydowanie za mało. Ewentualnie są to ludzie przynależący do konkretnego środowiska (powiązanego z KO), np. KOD-u, którego delikatnie mówiąc, kultura polityczna pozostawia wiele do życzenia.
ZOBACZ TAKŻE: Maślona: "Gibała jest lepiej przygotowany do bycia prezydentem niż Miszalski" [WYWIAD]

![„Wylali na mnie szambo”. Radna nie wytrzymała i zawiadomiła organy ścigania [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_363.jpg?b6f85e533602830477241c0e8beff81e)



















