W krakowskiej polityce wrze jak w piecu. Radni szykują zmiany w prawie, które mają uniemożliwić zasiadanie w radach dzielnic osobom z wyrokami karnymi. Powód? Głośna sprawa z udziałem jednego z członków Rady Dzielnicy V, Mateusza Jaśki, który został skazany za groźby wobec dziennikarza i próbę wręczenia milionowej łapówki. W tle pojawia się afera Zondacrypto.
– Nie ma miejsca dla osób skazanych za przestępstwa w strukturach samorządowych. To kwestia bezpieczeństwa i podstawowej przyzwoitości publicznej – mów radny Grzegorz Garboliński.
Projekt zmian zakłada, że mandat mogłyby tracić osoby z nieprzedawnionymi wyrokami karnymi. Zwolennicy mówią wprost: chodzi o „oczyszczenie samorządu i przywrócenie zaufania mieszkańców”.
Proponowana zmiana pozwoli wygasić mandat nie tylko radnemu dzielnicy V, ale wszystkim osobom, mającym na koncie nieprzedawnione przestepstwa.
Jednocześnie w radzie pojawił się opór. Część radnych związana z Łukaszem Gibałą i PiS nie poparła wprowadzenia projektu do porządku obrad, co tylko dolało oliwy do ognia.
– Czy to dlatego, że Pan Jaśko jest dziś twarzą referendum i jednym z głównych krytyków magistratu? Czy dlatego, że Zondacrypto finansowała CPAC w trakcie kampanii Nawrockiego oraz dokonywała wpłat na rzecz fundacji Ziobry i Wiplera? – zastanawia się Garboliński.
ZOBACZ TAKŻE: Jaśko, gdzie są pieniądze Polaków? Krakowski radny nabrał wody w usta

![„Wylali na mnie szambo”. Radna nie wytrzymała i zawiadomiła organy ścigania [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_363.jpg?cef007e71f746fc18881b8af22918b85)



















