– Gibale nic w życiu nie wyszło. Był beznadziejnym posłem. Trzy razy już startował na prezydenta i trzy razy przegrał. Chciał odwołać Majchrowskiego, ale nawet nie zebrał podpisów. Wydał gigantyczne pieniądze, żeby zostać prezydentem i wszystko na nic. Wie pan, dlaczego jest popularny? Bo żywi się hejtem i nienawiścią, negatywnymi komunikatami. Krytykuje, poniża, dezawuuje. Chce po prostu kupić sobie Kraków podobno za pieniądze tatusia – mówi nam Jagna Marczułajtis-Walczak.
Z posłanką do Parlamentu Europejskiego rozmawiamy o krakowskim referendum, jego inicjatorze i prezydenturze Aleksandra Miszalskiego.
– Widzę ogromne podobieństwo między referendum w sprawie odwołania Miszalskiego, a tym z 2014 roku, w sprawie zimowych igrzysk olimpijskich. Obydwa były zbudowane na fejk newsach – uważa polityczka KO.
***
Kanał Krakowski: Czy jest Pani za odwołaniem prezydenta Krakowa?
Jagna Marczułajtis-Walczyk: Absolutnie nie. Prezydent Aleksander Miszalski został wybrany przez mieszkanki i mieszkańców Krakowa na pełną, pięcioletnią kadencję, czyli do 2029 roku. To właśnie w tym czasie powinien realizować swój program i wizję rozwoju miasta. Jestem przeciwna organizowaniu referendum w tej chwili. Skracanie komuś kadencji pod wpływem emocji czy chwilowej niechęci podważa sens całego demokratycznego wyboru i wprowadza niepotrzebną destabilizację.
Miasto potrzebuje dziś spokoju, ciągłości i czasu na realizację podjętych zobowiązań. Uczciwiej jest rozliczać prezydenta z efektów po zakończeniu kadencji. Dajmy mu czas na pracę i realną ocenę rezultatów.
Zwolennicy referendum twierdzą jednak, że skoro prezydent się nie sprawdza, to należy go pozbawić stanowiska znacznie szybciej.
Jako była sportsmenka doskonale wiem, że nie powinno się zmieniać zasad w trakcie gry. Ludzie umawiali się na pięć lat – szanujmy to. Miszalski jest młodym człowiekiem, dajmy mu szansę. Inaczej patrzy się na kogoś, kto rządzi pięć kadencji, jak Jacek Majchrowski, a inaczej na kogoś, kto dopiero zaczyna.
On dopiero poznaje miasto z perspektywy fotelu prezydenta, uczy się prezydentury. Widać, że naprawdę mu zależy na wsłuchiwaniu się w głos mieszkańców. Weźmy choćby „Ławki Dialogu” – nie robi ich tylko w kampanii czy zaraz po wyborach, ale cały czas. Czasem nawet kilka tygodniowo. Idzie, siada na ławce i naprawdę rozmawia z ludźmi. To nie jest prezydent, który siedzi zamknięty w gabinecie i tylko rozdaje zadania.
A jak ocenia Pani Kraków pod jego rządami?
W Krakowie żyje się naprawdę bardzo dobrze. To miasto bezpieczne, czyste, spokojne, z dobrą komunikacją, działające sprawnie nawet w sytuacjach kryzysowych. By to docenić wystarczy wyjechać do innych europejskich miast. Wtedy ma się porównanie i odpowiednią perspektywę. My często nie doceniamy tego, co mamy w Krakowie.
Czyli nie wydarzyło się nic, co mogłoby uzasadniać referendum?
Dwa lata to zdecydowanie za mało, by już używać takiego narzędzia, jakim jest referendum. Nie może być tak, że referendum staje się narzędziem ohydnej walki politycznej prowadzonej przez człowieka, który żywi się wyłącznie klęskami innych.
Mówi Pani o Łukaszu Gibale?
Tak, dokładnie o nim, bo to przecież on stoi za tym referendum i nie udawajmy, że jest inaczej. Wygląda to jakby się mścił za przegrane wybory. Proszę zobaczyć, jemu niewiele w życiu wyszło. Był słabym posłem. Trzy razy już startował na prezydenta i trzy razy przegrał. Chciał odwołać Majchrowskiego, ale nawet nie zebrał podpisów. Wydał gigantyczne pieniądze, żeby zostać prezydentem i wszystko na nic. Wie pan, dlaczego jest popularny? Bo żywi się hejtem i nienawiścią, negatywnymi komunikatami. Krytykuje, poniża, dezawuuje.
Nie znam żadnego osiągnięcia Gibały, którym mógłby się poszczycić i powiedzieć: „zrobiłem to dla ludzi”. Chce po prostu kupić sobie Kraków podobno za pieniądze tatusia. I jeśli tego dokona, jeśli zostanie prezydentem, to będzie dramat dla miasta. Dla niego będzie to pierwszy sukces w życiu – zbudowany na hejcie i nienawiści, a dla Krakowa będzie to prawdziwy dramat. Będzie działał dla dobra swojego i swoich kolesi, a nie mieszkańców. Oddanie władzy ludziom, którzy żyją z hejtu, to równia pochyła i droga donikąd. Żeby być prezydentem, trzeba być co najmniej człowiekiem przyzwoitym. Gibała takim nie jest, co wielokrotnie pokazywał.
Widzi Pani podobieństwa między referendum w sprawie odwołania Miszalskiego, a tym z 2014 roku, w sprawie zimowych igrzysk olimpijskich?
Widzę ogromne podobieństwo. Obydwa były zbudowane na fejk newsach. Igrzyska to nie był wyłącznie projekt Krakowa, ale projekt polsko-słowacki. Inne miasta chciały tych igrzysk. Przeciwnicy igrzysk jednak nie chcieli niczego budować, ale za wszelką tylko burzyć. A potem Kraków organizował chociażby Igrzyska Europejskie w Krakowie. I co? To była super impreza i Kraków na niej skorzystał! Choćby szybkie remonty. Pamięta pan remont ulicy Królowej Jadwigi? Gdyby nie tamte Igrzyska Europejskie, pewnie do tej pory nie udałoby się wyremontować tej głównej arterii z lotniska do centrum.
A przypomnę, że dzięki samym staraniom o igrzyska zimowe mamy dziś wyremontowaną zakopiankę. Gdybyśmy je zorganizowali, Kraków i cała Małopolska zyskałyby jeszcze więcej. Zdecydowano inaczej, bo ludzie nabrali się na kampanię hejtu i fejk newsów.
Co do zasady nie jest Pani zwolenniczką referendum?
Referendum to narzędzie demokratyczne i należy z niego korzystać. Ale w rękach szaleńców i podsycane nienawiścią powoduje fatalne skutki.
ZOBACZ TAKŻE: Ten skazany bandyta jest twarzą krakowskiego referendum! Jego historia szokuje















![Najpierw jedność, potem wojna! Co się stanie, gdy padnie Miszalski? [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_311.jpg?990efcc4c16de6eed0d5c52c1e130a5c)
![TYLKO U NAS. Hareńczyk odpala bombę i zdradza kulisy walki o Kraków [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_310.jpg?990efcc4c16de6eed0d5c52c1e130a5c)





![TYLKO U NAS. Hareńczyk odpala bombę i zdradza kulisy walki o Kraków [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_131_310.jpg?b67162cd460aba21ccf5d311cc2f2617)