– Koalicja Obywatelska będzie bronić prezydenta, natomiast po drugiej stronie zobaczymy „egzotyczny sojusz” PiS-u, Konfederacji i stowarzyszenia Kraków dla Mieszkańców Łukasza Gibały pod hasłem: „byle nie Miszalski” – mówi w rozmowie z Kanałem Krakowskim politolog dr Łukasz Stach.
– Jeżeli Miszalski zostanie odwołany, wspólny front opozycyjny natychmiast się rozpadnie, bo każda partia będzie chciała wystawić swojego kandydata – dodaje w rozmowie z Justyną Słowikowską.
***
Kanał Krakowski: Dlaczego tak wielu krakowian zdecydowało się podpisać pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania prezydenta?
dr Łukasz Stach: Nastąpiła kumulacja kilku czynników. Choć w mediach dominuje temat Strefy Czystego Transportu (SCT), to była ona jedynie katalizatorem głębszego niezadowolenia społecznego. Już wyniki wyborów prezydenckich, w których Aleksander Miszalski wygrał z Łukaszem Gibałą niewielką przewagą (około 5 tys. głosów), pokazały silną chęć zmiany i postawienia na nowe twarze spoza dotychczasowego układu.
Do głosu doszły też problemy z narastającym zadłużeniem miasta, pogarszająca się koniunktura na rynku pracy oraz sprzeciw wobec patodeweloperki. To wszystko, w połączeniu z faktem, że otoczenie prezydenta początkowo lekceważyło sygnały ostrzegawcze, pozwoliło organizatorom zebrać pokaźną liczbę podpisów w krótkim czasie.
Co dokładnie, oprócz SCT, pogrążyło prezydenta Miszalskiego?
Kraków faktycznie jest w czołówce pod względem płac, ale mieszkańcy zderzają się z astronomicznie wysokimi cenami mieszkań. Kluczowym problemem jest jednak brak wyraźnej zmiany w polityce miasta. Prezydentura Miszalskiego jest postrzegana raczej jako kontynuacja kursu prof. Majchrowskiego, co dla wielu wyborców jest niewystarczające.
Dodatkowo pojawiły się rażące błędy w komunikacji. Początkowe bagatelizowanie inicjatywy referendalnej nie przekonało mieszkańców. Do tego doszła niespójna polityka: z jednej strony wprowadza się szeroką strefę SCT, a z drugiej ogranicza kursy komunikacji miejskiej i podnosi ceny biletów. Swoje niezadowolenie wyrażają też przedsiębiorcy, a argumenty Łukasza Gibały o kolesiostwie i władzy niesłuchającej obywateli trafiły na podatny grunt.
Jakie są szanse na to, że referendum faktycznie się odbędzie? Zebrano mnóstwo podpisów, ale czy będą one ważne?
Organizatorzy dmuchali na zimne. Do rozpisania referendum potrzeba nieco ponad 58 tysięcy ważnych podpisów osób uprawnionych do głosowania w Krakowie. Zebrano ich ponad 134 tysiące. Nawet jeśli założymy, że spora część podpisów pochodzi od osób pracujących w Krakowie, ale tu niezameldowanych, trudno sobie wyobrazić, by ponad połowa była nieważna. Szansa na referendum jest więc bardzo wysoka. Krajowe Biuro Wyborcze ma 30 dni na weryfikację od momentu złożenia głosów.
Jeśli dojdzie do głosowania, jaki scenariusz Pan przewiduje?
To będzie starcie dwóch bloków. Koalicja Obywatelska będzie bronić prezydenta, natomiast po drugiej stronie zobaczymy „egzotyczny sojusz” PiS-u, Konfederacji i stowarzyszenia Kraków dla Mieszkańców Łukasza Gibały pod hasłem: „byle nie Miszalski”.
Kluczowa będzie frekwencja. Aby referendum było ważne, do urn musi pójść ponad 150 tys. wyborców. Sztab prezydenta stanie przed dylematem: wzywać do bojkotu licząc na niską frekwencję, czy mobilizować swoich zwolenników do głosowania „przeciw” odwołaniu, co niesie ryzyko porażki przy dużej mobilizacji przeciwników.
Kto będzie „czarnym koniem” w ewentualnych nowych wyborach po odwołaniu prezydenta?
Jeżeli Miszalski zostanie odwołany, wspólny front opozycyjny natychmiast się rozpadnie, bo każda partia będzie chciała wystawić swojego kandydata. Jedynym pewniakiem jest Łukasz Gibała, który ma największe doświadczenie, rozpoznawalność i zaplecze finansowe.
PiS i Konfederacja prawdopodobnie wystawią własnych kandydatów w pierwszej turze, by zaznaczyć swoją obecność, ale w drugiej turze mogą poprzeć Gibałę. Koalicja Obywatelska musiałaby wtedy szukać kandydata rezerwowego, być może kogoś o wizerunku niezależnego eksperta.
Czy mieszkańcy raz jeszcze zaufają kandydatowi Koalicji Obywatelskiej czy postawią na Gibałę?
To pytanie otwarte. Gibała budzi kontrowersje, ale imponuje determinacją, z jaką od lat walczy o prezydenturę. Wiele będzie zależało od elektoratu negatywnego KO i mobilizacji „żelaznych elektoratów”. Jeśli wybory przypadną na okres wakacyjny, osoby niezdecydowane mogą wybrać wypoczynek zamiast głosowania. Jedno jest pewne: utrata Krakowa przez Platformę byłaby potężnym ciosem wizerunkowym przed nadchodzącą kampanią parlamentarną.
ZOBACZ TAKŻE: Kłamstwa i manipulacje Berkowicza i Gibały. Najpierw sensacja, potem kompromitacja
![TYLKO U NAS. Hareńczyk odpala bombę i zdradza kulisy walki o Kraków [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_310.jpg?78c1c2eb0a253a304156ca713ad1c01e)







![Kto stoi za akcją referendalną i ile naprawdę kosztuje? [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_293.jpg?78c1c2eb0a253a304156ca713ad1c01e)










