• Pozycja: Box 3
Przeczytasz w 2-4 minuty
Jaśko, Ziobro i pieniądze na łapówkę

Współpraca z gangsterami terroryzującymi Kraków, milionowa łapówka, groźby i... zablokowana nagle akcja służb. Mateusz Jaśko człowiek, o którym sąd mówi wprost: "działał na zlecenie przestępców" – miał zostać złapany na gorącym uczynku. Nie został. Dlaczego w ostatniej chwili ktoś zatrzymał operację, która mogła ujawnić znacznie większy układ?

Czy mamy do czynienia z jedną z najbardziej niepokojących historii ostatnich lat? Sprawa Mateusza Jaśki, krakowskiego patoaktywisty z kryminalną przeszłością, współtwórcą hejterskiego "Rynku Krowoderskiego" i – o zgrozo – wciąż jeszcze radnego dzielnicowego z Krowodrzy (!), zaczyna układać się w znacznie szerszy obraz, obejmujący służby, prokuraturę i wielkie pieniądze.

Mateusz Jaśko to współtwórca hejterskiego kanału Rynek Krowoderski i założyciel profilu Co jest nie tak z Krakowem / źródło: YT Rynek Krowoderski

Przypomnijmy: sąd potwierdził, że Jaśko działał na zlecenie środowisk kryminalnych. To nie są już podejrzenia czy medialne spekulacje – to ustalenia, które znalazły odzwierciedlenie w prawomocnym wyroku.

Najpierw oferował gigantyczną, milionową łapówkę dziennikarzowi TVN, Michałowi Fuji, a później – gdy to nie przyniosło efektu – perfidnie go zastraszał. Co więcej, prób przekupstwa było kilka. W końcu zaplanowano przeprowadzenie kontrolowanego przekazania miliona złotych w gotówce. Jednak – jak ujawnił w wywiadzie dla Kanału Krakowskiego sam dziennikarz, Michał Fuja – operacja była przygotowana, ale w ostatniej chwili została zablokowana przez służby.

Miałem wziąć udział w akcji CBŚP związanej z kontrolowanym przyjęciem łapówki od Jaśki, ale finalnie do tego nie doszło. Politycznie to były inne czasy i zostałem w ostatnim momencie wystawiony.

Cały wywiad tutaj: Po spotkaniach z Jaśką musiał mieć ochronę! "Ukrywałem się razem z rodziną" [WYWIAD]

To kluczowy moment tej historii. Dlaczego służby się wycofały? Kto podjął taką decyzję? I czy był to przypadek?

Te pieniądze Mateusz Jaśko miał wręczyć Michałowi Fuji w ramach łapówki

Dziś – po latach – pojawiają się nowe fakty, które każą spojrzeć na tę sprawę w zupełnie innym świetle. Media ujawniają, że prokuratorzy związani z ekipą Zbigniewa Ziobry przez lata umarzali postępowania dotyczące giełdy kryptowalut Zondacrypto (wcześniej BitBay), mimo sygnałów od Komisji Nadzoru Finansowego.

Śledztwa były nie tylko umarzane raz, ale wielokrotnie, nawet po kolejnych zażaleniach.

W praktyce oznaczało to, że sprawy, które mogły mieć poważne konsekwencje karne, były przez lata „wyciszane”.

źródło: OKO.PRESS

Cały tekst tutaj: Ujawniamy: zaufani prokuratorzy Ziobry przez 4 lata seryjnie ukręcali łeb śledztwu ws. Zondacrypto

I tu pojawia się zasadnicze pytanie: czy ten sam mechanizm nie zadziałał wcześniej w sprawie Jaśki?

Czy decyzja o rezygnacji z kontrolowanego przekazania łapówki była wyłącznie kwestią bezpieczeństwa, czy też elementem szerszego układu, w którym niewygodne sprawy po prostu nie miały ujrzeć światła dziennego?

Zwłaszcza że – jak wynika z relacji – Fuja został pozostawiony sam sobie wobec realnych gróźb:

Zostałem z tym sam. Sam przeciwko Jaśce i jego kolegom.

Michał Fuja

Dziś, gdy na jaw wychodzą kolejne informacje o działaniach prokuratury w sprawach powiązanych z wielkimi pieniędzmi i środowiskami kryminalnymi, historia współtwórcy "Rynku Krowoderskiego" przestaje wyglądać jak odosobniony incydent. Zaczyna przypominać fragment większej układanki.

A pytanie, które jeszcze niedawno brzmiało jak teoria – dziś wraca z pełną mocą: kto i dlaczego zatrzymał działania służb wtedy, gdy mogły doprowadzić do przełomu?

Bo jeśli Jaśko:

  • działał na zlecenie przestępców (co potwierdził sąd),
  • brał udział w operacji, która mogła ujawnić poważny mechanizm korupcyjny,
  • a mimo to całość zakończyła się relatywnie niskim wyrokiem i niedomkniętymi wątkami,

to trudno nie zapytać, czy ktoś nie zdecydował, że ta historia nie powinna zostać wyjaśniona do końca?

Zwłaszcza że dziś widzimy, iż w sprawach powiązanych z dużymi pieniędzmi i wrażliwymi środowiskami prokuratura potrafiła latami „zamykać oczy”.

Czy więc Jaśka był tylko wykonawcą, czy też elementem większego układu, którego nikt nie chciał ruszyć?

Warto też przypomnieć, że Jaśko współpracował z krakowskimi kibolami w czasach, gdy bandyci Wisły Kraków terroryzowali miasto. Jaki to ma związek z giełdą kryptowalut? Michał Fuja wyjaśnia:

Po analizie pewnych portfeli kryptowalutowych przelewał on [Sylwester Suszek] około 3 mln złotych krakowskim pseudokibicom i gangsterom, którzy mieli się tą sprawą zająć.

To właśnie z tych pieniędzy łapówkę miał dostać redaktor TVN. A o współpracy Jaśki z kibolami w wywiadzie opowiadał także sędzia Tomasz Szymański, rzecznik prasowy ds. karnych Sądu Apelacyjnego w Krakowie:

Sąd pierwszej instancji ustalił także, że J. w ramach swojej działalności współpracował także z pseudokibicami Wisły, a to się kojarzy jednoznacznie.

Cała rozmowa tutaj: Współtwórca Rynku Krowoderskiego współpracował z bandytami [WYWIAD]

I wreszcie: czy fakt, że dziś występuje jako publiczna twarz lokalnej inicjatywy politycznej w Krakowie, czyli referendum odwoławczego prezydenta miasta i współtworzy hejterski "Rynek Krowoderski", nie powinien skłonić do ponownego zadania pytań o jego rolę w aferze Zondacrypto oraz o to, kto naprawdę zamknął tamtą sprawę?

ZOBACZ TAKŻE: Jaśko, gdzie są pieniądze Polaków? Krakowski radny nabrał wody w usta

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym i obserwuj nas w mediach społecznościowych!

To pomaga nam zarabiać. Nie każdy w Krakowie może liczyć na bogatego tatę.

Czytaj także