• Pozycja: Box 3
Przeczytasz w 2-3 minuty
PiS robi z Krakowa poligon dla swoich kolesi i chce oddać miasto Gibale!

Wygląda na to, że w Pawie i Sprawiedliwości zapadła decyzja: Kraków można spisać na straty. Po ewentualnym odwołaniu prezydenta Aleksandra Miszalskiego i zarządzeniu przyspieszonych wyborów partia zamiast rzucić do walki najmocniejsze nazwiska, coraz poważniej rozważa wystawienie kogoś, kto ma iluzoryczne szanse na zwycięstwo.

Na stole leży szeroka lista potencjalnych kandydatów: Łukasz Kmita, Michał Drewnicki, Małgorzata Wassermann, Mariusz Andrzejewski i kilku innych. O większości z nich już pisaliśmy w Kanale Krakowskim. Jednak coraz głośniej wybrzmiewa opcja Mateusza Małodzińskiego – polityka, którego większość krakowian w ogóle nie kojarzy.

I właśnie o to chodzi.

Nie chodzi o wygranie wyborów prezydenckich w Krakowie. Chodzi o to, żeby młody, mało znany działacz w krótkim czasie zbudował sobie rozpoznawalność na koszt kampanii wyborczej. Rozpoznawalność, która później ma zaprocentować w wyborach do Sejmu. Kraków traktowany jest instrumentalnie – jako poligon treningowy dla przyszłych ambicji partyjnych.

Mateusz Małodziński został powołany przez Łukasza Kmitę na II zastępcę wojewody w lipcu 2022 roku. Był protegowanym Ryszarda Terleckiego. Obecnie jest członkiem zarządu spółki Małopolskie Dworce Autobusowe / fot. MUW

43-letni obecnie Małodziński już wielokrotnie próbował swoich sił w wyborach i... odnosił spektakularne porażki. Dwukrotnie nie udało mu się zostać senatorem, nie udało mu się zostać radnym województwa małopolskiego, radnym miejskim, a nawet radnym dzielnicowym! Ewentualna szósta(!) przegrana powinna więc spłynąć po nim jak wiosenne krople deszczu po pokrzywie. Tym bardziej, że nikt nie będzie go czarował, że został kandydatem, by wygrać. Został, by budować rozpoznawalność, a to z pewności mu się uda.

PiS doskonale zdaje sobie sprawę, że realnie nie ma szans przejąć władzy w stolicy Małopolski. Dlatego zamiast walczyć, woli poddać się w białych rękawiczkach. Dezercja w eleganckim wydaniu. Czyli zrobil dokładnie to, co niegdyś zrobiła wówczas jeszcze Platforma Obywatelska, stawiając w wyborach na Martę Patenę, czyli de facto ogłosiła kapitulację przed Jackiem Majchrowskim jeszcze zanim na dobre rozpoczął się wyścig do prezydenckiego fotela.

PiS mógłby oczywiście wystawić choćby doświadczonego, zaprawionego w bojach radnego Michała Drewnickiego, ale polityk ten wydaje się być zbyt samodzielnie myślący i zbyt rozpoznawalny, a to wielu decyzyjnym osobom z okręgu przeszkadza, a wręcz zagraża.

ZOBACZ TAKŻE: 24 maja polecą wszyscy? Radny PiS chce odwołania także... samego siebie [WYWIAD]

A teraz przechodzi do sedna. Taka strategia wyznaczenia mało znanego kandydata oznacza de facto oddanie głosów Łukaszowie Gibale. Nie od dziś wiadomo, że Gibała smali cholewki do PiS-u, a w krakowskich strukturach partii istnieje silna frakcja, która otwarcie go wspiera. Wystawienie słabego kandydata w postaci Małodzińskiego byłoby więc nie tylko kapitulacją, ale wręcz politycznym prezentem dla Gibały.

To klasyczna taktyka „niech wygra ktoś inny, byle nie Platforma" [dziś już Koalicja], tyle że tym razem realizowana w sposób wyjątkowo cyniczny i ostentacyjny. Zamiast bronić swoich wartości i walczyć o Kraków, partia woli budować osobiste kariery i robić interesy za kulisami.

ZOBACZ TAKŻE: Miał rozliczać innych, sam usłyszał wyrok! Członek grupy referendalnej skazany

Na razie wszystko wskazuje więc na to, że PiS postanowił oddać to miasto walkowerem. W białych rękawiczkach.

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym i obserwuj nas w mediach społecznościowych!

To pomaga nam zarabiać. Nie każdy w Krakowie może liczyć na bogatego tatę.

Czytaj także