Propaganda Gibały działa jak dwutorowy system dystrybucji znaczeń: z jednej strony krzyk i frustracja, z drugiej elegancka publicystyka. W obu przypadkach chodzi o to samo – tylko zmienia się sposób podania, żeby nikt nie poczuł, że właśnie dostał gotową narrację.
Bo w dzisiejszych czasach nie trzeba już zakładać partii ani kupować gazet. Wystarczy mieć jednego sprytnego reżysera i kilku aktorów w różnych stylach. I voilà – masz gotowe „zbrojne ramię medialne”.
Wyobraźcie sobie taki schemat. Najpierw na ekran wpada skazany prawomocnie bandyta Jaśko – lekko nadpobudliwy, mówi jak chłopak z osiedla, co właśnie „wjechał w temat”. Gestykuluje, przeklina pod nosem, używa prostych słów: „ludzie”, „elity”, „złodziejstwo”, „oni nas mają za frajerów”. Plebs chłonie. Bo to swój. Bo mówi tak, jak gada się przy piwie. Zero lania wody, same konkrety – oczywiście te konkrety, które akurat pasują do narracji.
Tło to samo. Muzyka ta sama. Montaż ten sam. Tylko chwilę później pojawia się Borejza. Ten sam tekst, te same tezy, tylko opakowane w ładniejszy garnitur słowny. „W kontekście systemowej dekonstrukcji suwerenności narodowej przez globalne ośrodki wpływu…”, „mechanizmy oligarchizacji mediów mainstreamowych…”, „asymetria informacyjna”. Inteligentny widz kiwa głową z uznaniem: „no proszę, jaki mądry gość”.
I tu jest cała magia.
Ten sam reżyser – Gibała – siedzi sobie z tyłu i się uśmiecha. Bo wie, że Polak jest podzielony nie tylko politycznie, ale też językowo i klasowo. Jednemu dasz „kur*a mać, złodzieje”, drugiemu „strukturalna patologia elit”. Oba przekazy wiozą dokładnie tę samą ciężarówkę z towarem. Tylko etykiety inne.
To nie jest przypadek. To jest przemyślana strategia segmentacji rynku. Jaśko trafia w emocje tych, co czują się zostawieni w tyle. Borejza daje intelektualne alibi tym, co nie chcą uchodzić za „moherowych” czy „wulgarnych”, ale chętnie kupują tę samą teorię spiskową – tylko w wersji light premium. Razem tworzą idealny lejek: od mema na TikToku po „poważną” analizę na YouTube.
I wiecie co jest najśmieszniejsze? Że obaj mogą sobie zaprzeczać w szczegółach, kłócić się o styl, a i tak grają do tej samej bramki. Bo scenariusz jest jeden. Reżyser jeden. Cel jeden.
To nie jest dziennikarstwo. To nie jest nawet klasyczna propaganda. To jest nowoczesny marketing polityczny w czystej postaci – jak sprzedawanie tego samego proszku do prania w dwóch opakowaniach: jedno z napisem „dla zwykłych ludzi”, drugie „dla wymagających”.
Kraków, jako miasto, które widziało już niejednego cwaniaka w pięknym płaszczu, powinien mieć na to szczególnie dobre oko. Bo tu zawsze ceniono inteligencję, ale nie znoszono fałszu. A tu mamy do czynienia z klasycznym fałszem – tylko w dwóch wersjach językowych.
ZOBACZ TAKŻE: Gibała sam się zgruzował. Ile jeszcze można sprzedawać tę samą bajkę o „betonozie”?
Następnym razem, jak zobaczycie Jaśkę wściekającego się na „system”, a chwilę później Borejzę spokojnie tłumaczącego „strukturalne mechanizmy”, pamiętajcie: to nie są dwie niezależne opinie. To jeden scenariusz. Dwa charaktery. Jeden producent.
I ten producent dobrze wie, co robi.
A więcej o ulicznym bandycie przeczytacie tutaj: Ten skazany bandyta jest twarzą krakowskiego referendum! Jego historia szokuje










![Majchrowski: „Gibała chce wejść do gabinetu prezydenta tylnymi drzwiami” [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_369.jpg?331720801c4f2cda0bbfbd217a9647aa)
![Paderewska przerywa milczenie: nocne spotkanie, ostre słowa i plan na odwołanie prezydenta [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_367.jpg?331720801c4f2cda0bbfbd217a9647aa)

![„Wylali na mnie szambo”. Radna nie wytrzymała i zawiadomiła organy ścigania [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_363.jpg?331720801c4f2cda0bbfbd217a9647aa)





![Majchrowski: „Gibała chce wejść do gabinetu prezydenta tylnymi drzwiami” [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_131_369.jpg?55c769c5d19edc1f0d830a8d53a00cbb)

