Polacy patrzą dziś na swoje konta i widzą jedno: pustkę. Miliony złotych wyparowały z Zondacrypto, a odpowiedzi brak. W cieniu tej afery stoi Mateusz Jaśko – człowiek, który kiedyś groził i próbował kupić milczenie dziennikarza. Dziś sam milczy. Mateuszu, gdzie są pieniądze Polaków?
Mateusz Jaśko kiedyś bardzo lubił rozmawiać o giełdzie kryptowalut. Tak bardzo, że oferował dziennikarzowi milion złotych za „odpuszczenie” materiału i groził, że „taniej jest kogoś połamać niż mu zapłacić”. Został prawomocnie skazany. A dzisiaj, gdy tysiące Polaków nie może wypłacić ani złotówki, rezerwy zniknęły, a prokuratura weszła na pełnych obrotach – Jaśko nagle zapomniał języka w gębie. Schował się głęboko.
Ciekawe. Bo jak przychodziło do obrony giełdy przed dziennikarzami – był bohaterem. A jak przychodzi do wyjaśnienia, gdzie poszły oszczędności życia zwykłych ludzi – nagle go nie ma.
Jaśko, może coś sobie przypomnisz i podpowiesz ludziom, gdzie są ich pieniądze?
Polacy powierzyli swoje oszczędności życia największej polskiej giełdzie kryptowalut – Zondacrypto (dawniej BitBay). Dziś setki z nich nie może wypłacić ani złotówki. Portfele hot wallet giełdy niemal puste, rezerwy bitcoina spadły o 99,7 proc., a prokuratura bada sprawę oszustw i prania pieniędzy. Twórca platformy, Sylwester Suszek, zaginął cztery lata temu i do dziś nie wiadomo, co się z nim stało. A Mateusz Jaśko – człowiek, który przed laty próbował za wszelką cenę uciszyć dziennikarzy badających tę giełdę – milczy. Schował głowę w piasek. Dlaczego?
W 2020 roku reporter TVN Michał Fuja pracował nad reportażem o BitBayu. Materiał miał ujawnić niepokojące powiązania giełdy z ludźmi z półświatka, m.in. z udziałowcem skazanym za udział w zabójstwie biznesmena w latach 90. i innymi osobami z kryminalną przeszłością. Wówczas do dziennikarza zgłosił się Mateusz Jaśko – patoaktywista, który na koncie miał już wyroki za pobicie przypadkowych ludzi na ulicach Krakowa, później kandydat na prezydenta miasta. Zgodnie z ustaleniami prokuratury i prawomocnym wyrokiem sądu, Jaśko działał na zlecenie osób powiązanych z giełdą.
ZOBACZ TAKŻE: Po spotkaniach z Jaśką musiał mieć ochronę! "Ukrywałem się razem z rodziną" [WYWIAD]
Najpierw oferował pieniądze. Na początku kilkadziesiąt tysięcy, potem 100 tysięcy, a w końcu… milion złotych. „Za odpuszczenie tematu”.
Gdy dziennikarz odmówił, padły groźby: pobicia, połamania nóg, uszkodzenia ciała. Fuja musiał się ukrywać z rodziną i korzystać z ochrony. Jaśko został skazany. Najpierw na grzywnę, a w kwietniu 2025 roku sąd apelacyjny zaostrzył wyrok na cztery miesiące pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. Sąd uznał, że działał w celu zmuszenia dziennikarza do zaniechania materiału prasowego. Razem z nim oskarżony był m.in. obecny prezes Zondacrypto Przemysław Kral (sprawa wróciła do ponownego rozpatrzenia).
ZOBACZ TAKŻE: Współtwórca Rynku Krowoderskiego współpracował z bandytami [WYWIAD]
To nie były żarty. Z Jaśką kontaktował się ktoś z krakowskiego półświatka. A on – jako „pośrednik” – groził i próbował kupić milczenie.
Dzisiaj? Cisza.
Gdy Polacy tracą dorobek życia, gdy media piszą o braku płynności, znikających rezerwach i prokuratorskim śledztwie, Mateusz Jaśko nie zabiera głosu. Nie wyjaśnia. Nie odpowiada na pytania: jaka była jego rola wtedy i czy ma coś wspólnego z tym, co dzieje się teraz? Dlaczego człowiek, który sześć lat temu tak agresywnie bronił interesów giełdy, teraz chowa się przed kamerami i mikrofonami?
Bo to nie jest już sprawa jednego reportażu. To sprawa setek milionów złotych Polaków, które mogły trafić w nieznane ręce. To sprawa zaginięcia „króla kryptowalut” Suszka. To sprawa powiązań biznesowo-kryminalno-politycznych, które od lat ciągną się za Zondacrypto.
Jaśko nie jest już tylko „aktywistą z Krakowa”. Jest prawomocnie skazanym za groźby i próbę korupcji dziennikarza. Człowiekiem, który działał na zlecenie kryminalistów. Dziś, gdy Polacy pytają „gdzie są nasze pieniądze?”, ma moralny obowiązek odpowiedzieć. Nie jako radny, nie jako twarz jakiegokolwiek referendum, tylko jako świadek kluczowych wydarzeń w historii tej giełdy.
Pytanie brzmi nie tylko „gdzie są pieniądze Polaków?”. Pytanie brzmi też: Mateuszu, jaką rolę odegrałeś w całej tej sprawie: wtedy i teraz?
ZOBACZ TAKŻE: Ten skazany bandyta jest twarzą krakowskiego referendum! Jego historia szokuje
Czas przestać chować głowę w piasek. Polacy zasługują na prawdę. I na zwrot swoich oszczędności.
![„Wylali na mnie szambo”. Radna nie wytrzymała i zawiadomiła organy ścigania [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_363.jpg?cef007e71f746fc18881b8af22918b85)










![Kiedyś tropił morderców. Dziś opowiada o zbrodniach [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_182.jpg?cef007e71f746fc18881b8af22918b85)










