– Musiałabym być psychopatką, by przejść obojętnie obok tak chamskiego paszkwila. Wylali na mnie szambo – mówi nam Alicja Szczepańska. Krakowska radna została zaatakowana przez twórców agresywnego, hejterskiego filmiku.
Zdecydowała się zawiadomić organy ścigania.
– Nie odpuszczę, bo chcę być przykładem dla innych i pokazać im, by oni także nie odpuszczali. Będę walczyć, bo jestem naprawdę zdeterminowana – zapowiada.
***
Kanał Krakowski: Czy czuje Pani, że zrobili z Pani kur*ę?
Alicja Szczepańska: Wolałabym nie używać takich słów, ale…
Padły z Pani ust z mównicy podczas sesji rady miasta.
Działałam w afekcie. Abstrahując od tego, filmik, który o mnie stworzono, jest dość wymowny, prostacki i jednoznaczny. Jest zrobiony pod wpływem wielkich emocji. Wyraźnie widać, że jego twórca żywi do mnie nienawiść.
Może to odrzucona miłość?
Nie mam złudzeń, że ten film powstał zaraz po tym, jak na sesji skrytykowałam dwie osoby.
Kogo?
Nie będę wskazywać palcem, można to sobie odsłuchać w Internecie. I zaraz po tym pojawił się ten na szybko zmontowany za pomocą sztucznej inteligencji film, na którym pojawiły się też przerobione zdjęcia. Nie chcę też za wiele o tym opowiadać, bo trwa postępowanie.
Zawiadomiła Pani organy ścigania?
Oczywiście! Złożyłam zawiadomienie w związku z artykułem 226 kodeksu karnego, czyli znieważenia funkcjonariusza publicznego. Film ten został opublikowany w czasie, gdy pełnię funkcję publiczną. Zresztą użyto tam dwóch zdjęć: jednego, gdy jestem na korytarzu w magistracie, drugiego ze środowej sesji.
Czyli można łatwo dojść do tego, kto to drugie zdjęcie robił.
Tak, bo zostało zrobione, gdy chciałam pomóc opanować sytuację na mównicy, gdy doszło do konfliktu wiceprezydenta Łukasza Sęka z Łukaszem Gibałą. I to zdjęcie też zostało zrobione pod takim kątem, jakby było wykonywane z miejsca, w którym podczas sesji siedzą radni opozycyjni.
A skąd pomysł, by złożyć zawiadomienie?
Złożyłam je świadomie, bo radną się bywa, a człowiekiem się jest. Dla mnie od zawsze najważniejsza jest rodzina: moje córki, mąż, teraz także wnuk, a także projekty społeczne, które tworzę od kilkudziesięciu lat na rzecz potrzebujących w kraju i za granicą… Ktoś powie, że jako radna powinnam być odporna na krytykę. I jestem odporna, jeśli jest to krytyka. Film to niemerytoryczny, kłamliwy, chamski paszkwil. Musiałabym być psychopatką, by przejść obok niego obojętnie. Każdy ma jakieś uczucia, nawet jeśli ich nie pokazuje. Na mnie wylało się szambo.
Domyśla się Pani, kto je wylał?
Hipotetycznie można zakładać, że moi „krytycy”.
Czyli?
Nie chcę wnikać w szczegóły, gdy toczy się postępowanie, ale oczywiste jest, że z największym chamstwem spotykam się ze strony środowiska Gibały, które opuściłam po tym, jak uznałam, że nie reprezentuje żadnych wartości moralnych, a jedynie skupia się na hejtowaniu ówczesnego prezydenta Jacka Majchrowskiego. Dostaje mi się też od ultraprawicy oraz od kryminalisty pełniącego obowiązki w radzie dzielnicy.
Wielokrotnie skazanego przez sąd Mateusza Jaśki.
No tak. I nie wiem, jak daleko ci ludzie są w stanie się posunąć, biorąc pod uwagę ich silne wzburzenie i wielkie emocje. Jestem przekonana, że przed referendum będzie się to nasilać, bo jak się nie ma argumentów, to próbuje się zastraszać i oczerniać ludzi takimi nikczemnymi, agresywnymi filmikami.
Ja jestem matką i babcią. Na szczęście moje córki są już dorosłe, ale jestem w stanie sobie wyobrazić, jak coś takiego dotyka kobietę, której dzieci chodzą na przykład do szkoły. Gdyby one zobaczyły taki film o swojej matce… Proszę sobie wyobrazić, co te dzieci przeżywałyby w szkole, co słyszałyby z ust rówieśników. Nikt z nas nie żyje przecież w próżni. Dochodziło już przecież do różnych tragedii, nawet samobójstw, spowodowanych takim chamstwem i nienawiścią, do jakich posuwają się osoby stojące za produkcją filmiku m.in. o mnie.
Mnie już kiedyś dotknęła podobna fala hejtu i wtedy nie prosiłam nikogo o pomoc. I to był mój błąd. Przeszłam załamanie, miałam depresję, sporo czasu musiało minąć, bym poukładała sobie pewne rzeczy. Teraz już się nauczyłam, że trzeba prosić o pomoc, mówić o swoich emocjach. Działanie musi być konsekwentne i zakończone przed organami procesowymi. Trzeba reagować i jasno stawiać granice.
ZOBACZ TAKŻE: Jaśko, gdzie są pieniądze Polaków? Krakowski radny nabrał wody w usta
Wierzy Pani w skuteczność organów ścigania?
Jako była policjantka staram się wierzyć.
A jeśli nie uda się namierzyć sprawcy?
Nie odpuszczę. Są inne sposoby namierzenia osoby, która zmontowała i wrzuciła ten film. Nie odpuszczę, bo chcę być przykładem dla innych i pokazać im, by oni także nie odpuszczali. Pozwę także osoby, które udostępniły ten film publicznie. Będę walczyć, bo jestem naprawdę zdeterminowana. Najpierw czekam jednak na decyzje śledczych, a dopiero później podejmę kolejne kroki.





















