• Pozycja: Box 2
Przeczytasz w 3-6 minuty
Mateusz Jaśko

Milion złotych łapówki, groźby „połamania nóg”, uderzenie kobiety pięścią w twarz i wyroki sądów. Dziś ten sam człowiek stoi na czele „obywatelskiej” kampanii referendalnej w Krakowie i mówi mieszkańcom, jak ratować miasto. Historia Mateusza Jaśki pokazuje, jak cienka bywa granica między polityką a czymś znacznie mroczniejszym.

Ten prawomocnie skazany członek rady Dzielnicy V Krowodrza w Krakowie, stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej polityki lokalnej. Jego nazwisko kojarzone jest jednak z gangsterskimi porachunkami i tajemniczym zniknięciem (rodzina twierdzi, że morderstwem!) Sylwestra Suszka, założyciela pierwszej polskiej giełdy kryptowalut.

Mateusz Jaśko współpracował z bandytami i kibolami

Kanał Krakowski prześledził tę błyskawiczną karierę na podstawie wyroków sądowych i własnych ustaleń.

Siekiera w Ferrari, miliardy w bitcoinach i zlecenie od kryminalistów

Historia zaczyna się od Sylwestra Suszka i giełdy BitBay (później ZondaCrypto). W 2014 roku platforma osiągała dzienne obroty rzędu miliarda złotych. Suszek szybko dorobił się luksusowego życia: apartamenty, supersamochody, helikopter. W 2018 roku kontrola KNF i reportaż „Superwizjera” ujawniły powiązania części udziałowców z grupami wyłudzającymi VAT. Doszło do gróźb, prób łapówek i aktu wandalizmu – siekiery wbitej w szybę jednego z Ferrari Suszka. W efekcie przeniósł firmę za granicę.

10 marca 2022 roku Suszek zniknął po spotkaniu na bazie paliwowej w Czeladzi. Samochodu nie odnaleziono, monitoring niczego nie wyjaśnił. Rodzina podejrzewa porwanie lub morderstwo. Sprawa pozostaje nierozwiązana.

W tle tej historii pojawia się Mateusz Jaśko. Według ustaleń sądu działał na zlecenie osób z kryminalną przeszłością. Skontaktował się z dziennikarzem TVN Michałem Fują, który przygotowywał materiał o giełdzie kryptowalut. Zaczęło się od propozycji 100 tys. zł, skończyło na milionie – za „odpuszczenie” tematu. Gdy Fuja odmówił, Jaśko groził mu m.in. „połamaniem nóg”. Dziennikarz wraz z rodziną musiał się ukrywać.

Sąd Apelacyjny w Krakowie zaostrzył wyrok: zamiast 20 tys. zł grzywny orzekł 4 miesiące pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata oraz 10 tys. zł grzywny. Sędzia Tomasz Szymański, członek składu orzekającego i rzecznik Sądu Apelacyjnego, w wywiadzie dla Kanału Krakowskiego mówił wprost:

Mateusz J. nie ukrywał, że działał na zlecenie innych osób z przeszłością kryminalną. Sąd pierwszej instancji ustalił także, że J. w ramach swojej działalności współpracował także z pseudokibicami Wisły, a to się kojarzy jednoznacznie […]. Poza tym w grę wchodziły też duże pieniądze, bo skończyło się na propozycji miliona złotych za ‘odpuszczenie’ tematu. Mateusz J. mówił też, że są w stanie wszystko zrobić, żeby publikacja się nie ukazała.

Sędzia podkreślił realność gróźb: konsekwentne działanie, powiązania z kibolami i kryminalistami oraz ogromne stawki finansowe.

Cały wywiad przeczytacie tutaj: Współtwórca Rynku Krowoderskiego współpracował z bandytami [WYWIAD]

Chciał zostać prezydentem Krakowa

Jak się okazało, nie był to pierwszy kryminalny wybryk naszego lokalnego bohatera. Do zatartych już wyroków Jaśki dotarła Wirtualna Polska. Jej dziennikarze śledczy zrobili to zaraz po tym, gdy Jaśko ogłosił swój start w wyborach na… prezydenta Krakowa.

źródło: WP

Portal opisuje, jak wiosną 2011 roku niespełna 23-letni wówczas Jaśko zaczepił grupę osób na ul. Kazimierza Wielkiego w Krakowie. Nie skończyło się na słowach – ciosy uzbrojonego w nóż Jaśki poczuły na swojej twarzy trzy osoby, w tym jedna kobieta!

Oto zeznania poszkodowanej Aleksandry:

Podszedł do nas chłopak. Jakub poprosił, by się od nas odczepił, mężczyzna uderzył go w twarz. Nie wiem, ile razy go uderzył. Wiem natomiast, że Kuba przewrócił się po tym uderzeniu. Do tego mężczyzny podeszła Sabina i zaczęła go szarpać, żeby zostawił Kubę. Mężczyzna, gdy Sabina do niego podeszła, chwycił i położył ją na ziemi. Ja wówczas podbiegłam, mówiąc: „co ty robisz, dlaczego bijesz kobietę”. Wydawało mi się, że uderzył Sabinę w twarz. Mężczyzna nie reagował jednak na moje słowa. Próbowałam go od Sabiny odciągnąć, on mnie jednak uderzył w twarz z pięści w lewy policzek.

Do kolejnego incydentu z udziałem Jaśki doszło 21 lipca 2012 r. w Krakowie, gdy on i dwóch znajomych zaatakowali trzech przechodniów, powodując ciężkie obrażenia jednego z nich, w tym złamanie kości udowej wymagające endoprotezy.

Następnie, w marcu 2014 r., ponownie naruszył nietykalność cielesną, uderzając głową mężczyznę przed krakowskim klubem, co skutkowało złamaniem nosa i karą pięciu miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata.

źródło: WP

Cały tekst przeczytacie tutaj: Kryptowaluty, groźby wobec dziennikarza i próba korupcji. Niedoszły prezydent Krakowa skazany

Gdy prawda o potencjalnym kandydacie na prezydenta wyszła na jaw, Jaśko ostatecznie wycofał się ze startu w wyborach. Kariery w polityce i medich jednak nie porzucił.

Skazany bandyta ratuje Kraków

Mimo prawomocnego wyroku Jaśko zachował mandat członka rady dzielnicy. Skazany za groźby i próbę korupcji stał się medialną gwiazdą – pisały o nim m.in.: Wirtualna Polska, TVN24, RMF FM, Onet. Sprawa trafiła nawet na poziom rządowy w kontekście regulacji kryptowalut.

Nadal zasiada też w radzie dzielnicy, bo prawo okazało się „elastyczne” – mandat nie wygasł

Sędzia Tomasz Szymański w naszym wywiadzie skomentował sytuację z niedowierzaniem:

Jeśli osoba, która stara się o funkcję publiczną, nie może być karana, to skazanie za przestępstwo powinno powodować, że ta osoba takiej funkcji nie powinna piastować.

Poza swoją działalnością polityczną, Jaśko znany jest też ze swojej działalności medialnej. Na co dzień tworzy profil Co jest nie tak z Krakowem oraz współtworzy Rynek Krowoderski, zbrojne ramię medialne Łukasza Gibały.

Mateusz Jaśko jest także współtwórcą Rynku Krowoderskiego / źródło: Rynek Krowoderski

Jest też oczywiście jedną z czołowych twarzy krakowskiego referendum przeciwko prezydentowi Miszalskiemu. Zbierał podpisy, montuje filmy, grozi prezydentowi, zalewa media społecznościowe treściami w stylu dramatycznych oskarżeń.

To najzwyklejszy cyngiel do wynajęcia – tylko zamiast spluwy ma kamerę i telefon z nielimitowanym internetem. Dostaje robotę, robi robotę. Tyle. Koniec.

Gdy zapytano Jaśkę o konkretne rozwiązania problemów Krakowa, odpowiedział szczerze:

Teraz ciężko powiedzieć, co trzeba by zrobić.

źródło: FB

Paradoks tej sytuacji jest uderzający. Człowiek skazany za groźby i próbę korupcji dziś występuje w roli moralnego arbitra i tłumaczy mieszkańcom, czym jest „dobro Krakowa”. Jeszcze niedawno próbował uciszyć dziennikarza milionem złotych, dziś przekonuje, że działa w imię obywatelskiej uczciwości.

ZOBACZ TAKŻE: Patologia po krakowsku. Odsłaniamy kulisy referendum i "martwych dusz"

Co więcej, udowodnił, że w dzisiejszej Polsce można mieć na koncie prawomocny wyrok, współpracę z kryminalistami oraz pseudokibicami, a jednocześnie zostać ogólnopolską twarzą kampanii referendalnej i „obywatelskiej rewolucji”. Wystarczy kamera, trochę emocji i ktoś, kto pociąga za sznurki.

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym i obserwuj nas w mediach społecznościowych!

To pomaga nam zarabiać. Nie każdy w Krakowie może liczyć na bogatego tatę.

Czytaj także