Aleksander Miszalski znowu wyciąga swoją magiczną ławkę. Tym razem ustawi ją w Dzielnicy I Stare Miasto w Krakowie. Tej samej, której przewodniczącym jest Jan Hoffman. Ten sam Hoffman, który właśnie zebrał podpisy pod referendum w sprawie odwołania Miszalskiego.
Brzmi to trochę jak scenariusz z kiepskiej komedii romantycznej. Tyle że zamiast klasycznego „on ją kocha, ona go nienawidzi”, mamy raczej układ: „on chce z nią rozmawiać, a ona chce go wywalić z urzędu”.
Spotkanie czy przesłuchanie?
Wyobraźmy sobie tę scenę. Prezydent siada na ławce, uśmiecha się szeroko, rozkłada ręce jak papież na balkonie i mówi: „Witajcie, mieszkańcy! Dialogujemy!”. A obok stoi Hoffman z miną człowieka, który właśnie przelicza podpisy i myśli: „No dobrze, pogadajmy… o tym, jak szybko się pakujesz”. Albo bardziej proceduralnie: „Wszystko, co teraz powiesz, może zostać użyte przeciwko tobie w referendum”.
Miszalski będzie zapewne opowiadał o zielonych skwerach, nowych latarniach i o tym, jak Kraków kwitnie. Hoffman o tym, że za jego kadencji w dzielnicy kwitnie głównie niechęć do prezydenta.
A mieszkańcy? Jedni przyjdą z pretensjami o dziury w bruku. Inni z pretensją, że prezydent w ogóle jeszcze oddycha krakowskim powietrzem.
Demokracja na ławce
„Ławki Dialogu” w założeniu mają być prostym narzędziem kontaktu władzy z mieszkańcami. Bez sal konferencyjnych, bez mównic, bez dystansu. Po prostu ławka. Symbol zwykłej rozmowy. Pomysł wpisuje się zresztą w modny dziś trend polityki miejskiej: mniej oficjalnych przemówień, więcej bezpośredniego kontaktu.
Tyle że polityka rzadko pozostaje na poziomie symboli. Gdy prezydent siada na ławce w dzielnicy, której lider polityczny zbiera podpisy pod referendum przeciwko niemu, rozmowa automatycznie nabiera dodatkowego znaczenia.
Nie chodzi już tylko o ścieżki rowerowe, remonty kamienic czy ruch turystyczny na Rynku. Chodzi o władzę.
Spotkanie dwóch narracji
Z jednej strony mamy narrację dialogu. Prezydent pokazuje, że chce słuchać mieszkańców nawet tam, gdzie jego polityczni przeciwnicy są szczególnie aktywni. To gest otwartości. A być może także i pewności siebie.
Z drugiej strony jest narracja konfliktu. Inicjatywa referendalna nie jest przecież drobną krytyką, lecz próbą politycznego przesilenia. Jeśli ktoś zbiera podpisy pod odwołaniem prezydenta miasta, trudno udawać, że wszystko odbywa się w atmosferze spokojnej rozmowy na ławce.
I właśnie dlatego to spotkanie będzie tak interesujące.
Symboliczna przestrzeń
Nie bez znaczenia jest też sama lokalizacja. Stare Miasto w Krakowie to przestrzeń najbardziej reprezentacyjna, ale jednocześnie obciążona wieloma problemami: masową turystyką, hałasem czy najmem krótkoterminowym.
To dzielnica, w której lokalna polityka zawsze jest szczególnie intensywna.
Dlatego „Ławka Dialogu” w tym miejscu nie jest tylko kolejnym punktem w kalendarzu prezydenta. To symboliczna próba wejścia na teren politycznego przeciwnika.
Przedstawienie zaczyna się za chwilę:
- Wtorek, 17 marca, godz. 18:00
- II Liceum Ogólnokształcące im. Króla Jana III Sobieskiego
![TYLKO U NAS. Hareńczyk odpala bombę i zdradza kulisy walki o Kraków [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_310.jpg?5fc4f4e80304adc29a90b16d5eb63c2e)






![Kto stoi za akcją referendalną i ile naprawdę kosztuje? [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_293.jpg?5fc4f4e80304adc29a90b16d5eb63c2e)











