• Pozycja: Box 3
Przeczytasz w 3-5 minuty
fot. Pixabay

Kraków tonie w długach? Gdyby odpalić Exela i spojrzeć w liczby – tak. Na koniec 2025 roku wyniósł około 7,8 miliarda złotych. Rekord Polski. Brawo. Stoimy na podium niechlubnego rankingu zadłużenia. Ale spokojnie, to jeszcze nie dramat. Dramat zaczyna się, kiedy ktoś policzy, co by było, gdyby Łukasz Gibała i Prawo i Sprawiedliwość dostali w swoje ręce kasę miasta na pełen etat.

Gdyby zrealizować wszystkie te śliczne pomysły opozycji, dług skoczyłby do 9,466975 miliarda złotych.

Już sama analiza zaledwie kilku projektów uchwał i rezolucji przygotowanych przez radnych tych klubów wskazuje, że ich realizacja wiązałaby się z dodatkowymi kosztami dla budżetu miasta na poziomie około 1,3 miliarda złotych. Wśród tych propozycji znalazły się między innymi:

  • Zwiększenie wydatków Miasta na dotacje dla przedszkoli ponad wymogi ustawowe – szacowany koszt około 130 mln zł.
  • Przebudowa dróg w rejonie Mistrzejowic i Bieńczyc – inwestycja o wartości około 290 mln zł.
  • Zwiększenie wydatków Miasta na utworzenie Parku XXL Dolina Prądnika – około 138 mln zł.
  • Rozbudowa Szkoły Podstawowej nr 14 – koszt około 60 mln zł
  • Dodatkowe bezpłatne zajęcia z pływania dla uczniów – całkowity koszt około 250 mln zł, przy czym roczny koszt funkcjonowania programu wynosiłby około 16 mln zł.
  • Instalacja automatów gotówkowych w pojazdach komunikacji miejskiej – około 49 mln zł.
  • Pilotażowy program budowy mieszkań dla seniorów – około 21 mln zł.
  • Utworzenie parku w Nowej Hucie – około 24 mln zł.
  • Program walki z odorem w Krakowie – około 36 mln zł (uchwała została przyjęta).
  • Działania przeciwpowodziowe na terenie Dzielnicy XII – około 350 mln zł

Są to jedynie wybrane projekty, a ich łączny koszt już przekracza 1,3 miliarda złotych.

Radni opozycyjni / fot. Łukasz Michalik

Kolejną kategorią są poprawki do budżetu miasta na 2025 rok. W trakcie prac nad budżetem radni klubów Kraków dla Mieszkańców oraz Prawo i Sprawiedliwość zgłosili łącznie 183 poprawki, które zakładały zwiększenie wydatków miasta.

Wartość tych poprawek przedstawiała się następująco:

  • poprawki klubu Prawo i Sprawiedliwość – 132 780 000 zł,
  • poprawki klubu Kraków dla Mieszkańców – 45 040 000 zł,
  • poprawki indywidualne radnych z klubu KdM – 36 155 000 zł.

Łącznie oznacza to, że gdyby wszystkie poprawki zostały przyjęte i wprowadzone do budżetu miasta, wydatki wzrosłyby o 213 975 000 zł.

Łukasz Gibała / fot. Łukasz Michalik

Dodatkowym źródłem potencjalnych wydatków są interpelacje radnych składane do prezydent. Od 1 stycznia 2025 roku do 17 października 2025 roku kluby KdM i PiS złożyły łącznie 85 interpelacji o charakterze wydatkowym, czyli takich, których realizacja wiązałaby się z dodatkowymi kosztami dla budżetu miasta.

Przykładowe interpelacje obejmowały m.in.:

  • Łukasz Gibała – remont schodów przy ul. Wańkowicza (około 600 tys. zł), budowa poidełek na wybiegach dla psów (koszt projektu 20 tys. zł, koszt budowy 140 tys. zł), a także działania ograniczające hałas w rejonie ul. Lipskiej (62 tys. zł).
  • Maciej Michałowski – remont estakady im. Generała Tadeusza Rozwadowskiego, którego koszt oszacowano na około 40 mln zł.
  • Renata Kucharska – działania mające zniwelować utrudnienia związane z remontem ul. Kocmyrzowskiej oraz budowa parkingu typu P&R, o łącznym koszcie około 7 mln zł.
  • Renata Kucharska i Michał Drewnicki – renowacja pomnika Solidarności w Nowej Hucie (około 350 tys. zł).
  • Rafał Zawiślak – ujednolicenie i poprawa niezawodności systemu obsługi parkingów P&R (około 1 mln zł).
  • Aleksandra Owca – propozycja wypowiedzenia umowy z firmą Mobilis Sp. z o.o., co mogłoby generować koszty na poziomie około 100 mln zł, choć w praktyce kwota ta mogłaby być jeszcze wyższa i trudna do dokładnego oszacowania.
  • Agnieszka Paderewska – budowa rozjazdu na Rondzie Piastowskim, której koszt szacowany jest na około 3,5 mln zł.

Już suma kosztów wynikających jedynie z powyższych interpelacji wynosi około 153 mln zł.'

Co by było z długiem, gdyby wszystkie wydatki weszły w życie?

Według dostępnych danych, zadłużenie Krakowa na koniec 2025 roku wyniosło około 7,8 miliarda złotych. Gdyby jednak uwzględnić wszystkie wymienione wyżej dodatkowe wydatki wynikające z projektów uchwał i rezolucji (około 1,3 mld zł), poprawek budżetowych (213 975 000 zł) oraz wybranych interpelacji (153 mln zł), oznaczałoby to konieczność zwiększenia zadłużenia miasta o co najmniej 1 666 975 000 zł.

W takim scenariuszu całkowite zadłużenie Krakowa mogłoby wzrosnąć do poziomu około 9 466 975 000 zł, czyli blisko 9,4 miliarda złotych.

Jacek Majchrowski i Aleksander Miszalski / fot. UMK

I tu właśnie widać, czym naprawdę jest populizm w miejskiej polityce. Każdy chce być „dla mieszkańców”, każdy chce zostawić po sobie wspaniały ślad. Ale zapomina, że te pomysły kosztują, i to słono. Dziś opozycja krzyczy, że „Kraków tonie w długach”, a jednocześnie dorzuca kolejne miliardy do tej samej sadzawki. Hipokryzja w czystej postaci.

Nie jest też tak, że to nowe zjawisko. Gdy prezydentem był Jacek Majchrowski, politycy (także Platformy, a jakże!) robili dokładnie to samo. Alarmowali o zadłużeniu miasta, a równocześnie wrzucali do budżetu nierzeczywiste inwestycje, które miały wyglądać efektownie w mediach, a w praktyce pogrążały finanse jeszcze bardziej. Pokazuje to jedną, smutną prawdę: niezależnie od opcji politycznej, populizm kusi obietnicami, a za kulisami doprowadza do rosnącego długu.

ZOBACZ TAKŻE: Polityczny pojedynek na ławce w centrum Krakowa. Jeden chce dialogu, drugi odwołania

Opozycja od lat ma więc tę samą strategię: najpierw opluwała Majchrowskiego, dziś opluwa Miszalskiego. Tyle że krytyka wygląda na szczery alarm tylko wtedy, gdy patrzymy na liczby. Bo gdyby sami dorwali się do władzy, biorąc pod uwagę ich obecne pomysły, zadłużyliby Kraków jeszcze szybciej i jeszcze mocniej niż ktokolwiek przed nimi.

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym i obserwuj nas w mediach społecznościowych!

To pomaga nam zarabiać. Nie każdy w Krakowie może liczyć na bogatego tatę.

Czytaj także