Mateusz Jaśko nie jest formalnym inicjatorem referendum. Za to jest czymś znacznie gorszym – najbardziej toksyczną twarzą całej krakowskiej kampanii referendalnej. Skazany wielokrotnie, powiązany ze środowiskami kibolsko-przestępczymi, bijący ludzi na ulicach, ten, który przywalił kobiecie w twarz i próbował przekupić dziennikarza milionem złotych. To właśnie o nim – bez wymieniania nazwiska – napisała radna Anna Bałdyga. Sprawa skończyła się dziś w sądzie.
Przed krakowskim sądem doszło dziś do ugody między Rafałem Zontkiem, pełnomocnikiem grupy referendalnej, a radną miejską Anną Bałdygą.
Spór dotyczył wpisu na Facebooku, w którym radna sugerowała, że inicjatorzy referendum bili ludzi na ulicach Krakowa. Rafał Zontek, występujący jako jeden z formalnych inicjatorów, nie zgodził się na takie sformułowanie. Strony zawarły ugodę, co zakończyło postępowanie sądowe.
O co tak naprawdę chodziło?
We wpisie Anny Bałdygi chodziło o działania Mateusza Jaśki – choć radna nie wymieniła go z imienia i nazwiska. Jaśko jest osobą powszechnie kojarzoną z inicjatywą referendalną, jej najbardziej rozpoznawalną twarzą i jednym z liderów kampanii. Formalnie jednak nie jest inicjatorem referendum i nie figuruje w tym charakterze w dokumentach.
Kim jest Mateusz Jaśko?
- jedną z głównych twarzy kampanii referendalnej w Krakowie,
- osobą prawomocnie i wielokrotnie skazaną przez sąd,
- według ustaleń śledczych współpracował z krakowskimi środowiskami kibolskimi i przestępczymi,
- bił ludzi na ulicach Krakowa,
- uderzył kobietę pięścią w twarz,
- oferował milion złotych łapówki dziennikarzowi,
- groził dziennikarzowi na tyle poważnie, że ten musiał ukrywać się wraz z rodziną,
- zamieszany w aferę związaną z kryptowalutami.
Sprawa sądowa pokazuje, jak bardzo napięta jest atmosfera wokół krakowskiego referendum. Formalne rozróżnienie między „inicjatorem” a „liderem kampanii” ma znaczenie prawne, jednak w przestrzeni publicznej największe kontrowersje budzi właśnie wizerunek i przeszłość kluczowych postaci ruchu.
Ugoda kończy jeden epizod sporu, ale z pewnością nie zamyka szerszej debaty o standardach w lokalnej polityce i metodach prowadzenia kampanii referendalnej w Krakowie.
ZOBACZ TAKŻE: Mateusz? Jaki Mateusz? Wszyscy go porzucili. Został mu tylko Borejza i dres






![24 maja polecą wszyscy? Radny PiS chce odwołania także... samego siebie [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_386.png?331720801c4f2cda0bbfbd217a9647aa)









![Majchrowski: „Gibała chce wejść do gabinetu prezydenta tylnymi drzwiami” [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_369.jpg?331720801c4f2cda0bbfbd217a9647aa)
![Paderewska przerywa milczenie: nocne spotkanie, ostre słowa i plan na odwołanie prezydenta [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_367.jpg?331720801c4f2cda0bbfbd217a9647aa)

![Majchrowski: „Gibała chce wejść do gabinetu prezydenta tylnymi drzwiami” [WYWIAD]](/images/thumbnails/lne/thumb_131_369.jpg?55c769c5d19edc1f0d830a8d53a00cbb)

