• Pozycja: Box 3
Przeczytasz w 1-2 minuty
Sala rozpraw

Mateusz Jaśko nie jest formalnym inicjatorem referendum. Za to jest czymś znacznie gorszym – najbardziej toksyczną twarzą całej krakowskiej kampanii referendalnej. Skazany wielokrotnie, powiązany ze środowiskami kibolsko-przestępczymi, bijący ludzi na ulicach, ten, który przywalił kobiecie w twarz i próbował przekupić dziennikarza milionem złotych. To właśnie o nim – bez wymieniania nazwiska – napisała radna Anna Bałdyga. Sprawa skończyła się dziś w sądzie.

Przed krakowskim sądem doszło dziś do ugody między Rafałem Zontkiem, pełnomocnikiem grupy referendalnej, a radną miejską Anną Bałdygą.

Spór dotyczył wpisu na Facebooku, w którym radna sugerowała, że inicjatorzy referendum bili ludzi na ulicach Krakowa. Rafał Zontek, występujący jako jeden z formalnych inicjatorów, nie zgodził się na takie sformułowanie. Strony zawarły ugodę, co zakończyło postępowanie sądowe.

O co tak naprawdę chodziło?

We wpisie Anny Bałdygi chodziło o działania Mateusza Jaśki – choć radna nie wymieniła go z imienia i nazwiska. Jaśko jest osobą powszechnie kojarzoną z inicjatywą referendalną, jej najbardziej rozpoznawalną twarzą i jednym z liderów kampanii. Formalnie jednak nie jest inicjatorem referendum i nie figuruje w tym charakterze w dokumentach.

Kim jest Mateusz Jaśko?

  • jedną z głównych twarzy kampanii referendalnej w Krakowie,
  • osobą prawomocnie i wielokrotnie skazaną przez sąd,
  • według ustaleń śledczych współpracował z krakowskimi środowiskami kibolskimi i przestępczymi,
  • bił ludzi na ulicach Krakowa,
  • uderzył kobietę pięścią w twarz,
  • oferował milion złotych łapówki dziennikarzowi,
  • groził dziennikarzowi na tyle poważnie, że ten musiał ukrywać się wraz z rodziną,
  • zamieszany w aferę związaną z kryptowalutami.

Sprawa sądowa pokazuje, jak bardzo napięta jest atmosfera wokół krakowskiego referendum. Formalne rozróżnienie między „inicjatorem” a „liderem kampanii” ma znaczenie prawne, jednak w przestrzeni publicznej największe kontrowersje budzi właśnie wizerunek i przeszłość kluczowych postaci ruchu.

Ugoda kończy jeden epizod sporu, ale z pewnością nie zamyka szerszej debaty o standardach w lokalnej polityce i metodach prowadzenia kampanii referendalnej w Krakowie.

ZOBACZ TAKŻE: Mateusz? Jaki Mateusz? Wszyscy go porzucili. Został mu tylko Borejza i dres

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym i obserwuj nas w mediach społecznościowych!

To pomaga nam zarabiać. Nie każdy w Krakowie może liczyć na bogatego tatę.

Czytaj także