Przeczytasz w 3-5 minuty
Wiceprezydent Stanislaw Mazur

Nie milioner, który trzykrotnie otrzymał od Krakowian czerwoną kartkę, nie skazany prawomocnie za groźby wobec dziennikarza i będący twarzą referendum bandzior, w końcu i nie skompromitowane „białe ludziki” udające dziennikarzy - w zwiększeniu frekwencji podczas referendum największe „zasługi” może mieć zastępca urzędującego prezydenta.

Pierwsze tygodnie wiosny w Krakowie upłynęły nie tylko pod znakiem politycznej awantury finansowanej przez Łukasza Gibałę – równocześnie rozpoczęto aż kilkanaście konsultacji społecznych oraz spotkań związanych ze zmianami urbanistycznymi. Ich twarzą stał się wiceprezydent Stanisław Mazur, który odpowiada za planowanie przestrzenne w Krakowie. I choć prezydent Aleksander Miszalski uważany jest za najbardziej antydeweloperskiego prezydenta w historii miasta, który za swój podstawowy cel obrał walkę z patodeweloperką i niekontrolowaną zabudową miasta, to jednak część działań proponowanych przez jego zastępcę w ostatnich miesiącach zaczęła budzić coraz większe emocje wśród Krakowian. I to w przedreferendalnym czasie.

Kontrowersje wokół pionierskiego ZPI

To miał być pionierski i modelowy przykład Zintegrowanego Planu Inwestycyjnego – mówiąc w skrócie – nowej formuły zmiany planu miejscowego na wniosek dewelopera w zamian za wymierne korzyści dla miasta. W styczniu wiceprezydent Mazur obwieścił w swoich mediach społecznościowych:

- Mamy pierwsze ZPI przegłosowane przez Komisję Planowania Przestrzennego. Inwestor ma przeznaczyć ponad 23 mln zł na inwestycje w infrastrukturę miasta w Bronowicach Małych 

Chodzi o wniosek spółki Henniger Investment, która w zamian za modyfikacje w obowiązującym planie miejscowym dla Osiedla Wizjonerów miała m.in. wybudować kładkę do przystanku SKA Bronowice, dodatkowe 100 miejsc parkingowych dla Miasta, czy drogę prowadząca przez Park Radzikowskiego. Wynegocjowane w ramach umowy urbanistycznej (która stanowi załącznik do ZPI) inwestycje chwalił również radny z klubu Gibały Łukasz Maślona, biorący udział w rozmowach z deweloperem. 

W kwietniu ruszyły konsultacje społeczne dokumentu w tym dwie otwarte debaty. Uczestniczył w nich również wiceprezydent Mazur.

- O ile same zmiany w planie zagospodarowania wymagały pewnie niewielkich korekt, o tyle spore wątpliwości mieszkańców budzą zapisy dotyczące inwestycji i działań kompensacyjnych ze strony dewelopera. Podczas konsultacji poruszano m.in. kwestie „wrzucenia” w pakiet ZPI budowy drogi do terenów usługowych dewelopera czy prywatny, płatny parking, bo tym ostatecznie okazały się „miejsca postojowe dla Miasta”, którymi chwalili się negocjatorzy. Uważamy, że płatny parking powinien być zarządzany przez miasto i generować zyski dla budżetu Krakowa 

- relacjonuje pan Adrian, mieszkaniec osiedla Wizjonerów, który brał udział w konsultacjach. 

- W proponowanych dokumentach nie ma tez żadnych dodatkowych zabezpieczeń dla miasta związanych z jakością wykonania planowanych inwestycji publicznych - a z doświadczenia wielu wspólnot mieszkaniowych na osiedlu wiemy, że obsługa dewelopera w ramach rękojmi czy gwarancji pozostawia wiele do życzenia, a część spraw kończy w sądach 

- dodaje mieszkaniec, który uważa, że w konsultowanej wersji dokumentu negocjowanego m.in. przez wiceprezydenta Mazura, nie zamieszczono wystarczających zabezpieczeń, co może rodzić w kolejnych latach dodatkowe wydatki z budżetu miasta.

Trwające blisko miesiąc konsultacje cieszyły się dużym zainteresowaniem – jak poinformował nas Urząd Miasta, wpłynęło ponad 110 pism, a 91 zostało uznane za uwagi do projektu planu. 19 maja opublikowano ich podsumowanie – w dokumencie podpisanym przez wiceprezydenta Mazura wszystkie uwagi mieszkańców dotyczące planu miejscowego zostały uznane za bezzasadne. Raport z uwagami dotyczącymi działań kompensacyjnych ze strony dewelopera jeszcze nie został opublikowany. Ostatecznie decyzje dotyczące pierwszego krakowskiego ZPI będą podejmować radni.

Zobacz również: Lex Jaśko, czyli rewolucja w samorządach. „Stop bandytom w radach dzielnic” 

Emocje na Rybitwach

Znacznie większe emocje, bo dotyczące o wiele większego obszaru, wywołały prace nad tzw. „Masterplanem dla Rybitw” zakładającym przenosiny części firm z Rybitw i Bieżanowa na tereny po hutniczym kombinacie i intensywną zabudowę deweloperską terenu, nawet w bezpośrednim sąsiedztwie oczyszczalni ścieków. 

- Zaproponowany masterplan „Płaszów–Rybitwy. Nowoczesna Zielona Dzielnica” nie jest gotowym przepisem na zagospodarowanie tej części naszego miasta, lecz kierunkiem zmian wypracowanym w rozmowach z mieszkańcami, przedsiębiorcami i lokalnymi instytucjami. To właśnie ten proces – wieloetapowy, czasem żmudny, ale konsekwentny – jest jego fundamentem

- wyjaśniał w mediach społecznościowych wiceprezydent Mazur. 

- To nie jest teren do eksperymentów urbanistycznych, ale jeden z fundamentów gospodarki Krakowa

- odpowiadał Remigiusz Tytuła z Klastra Rybitwy, organizacji zrzeszającej firmy z tej części miasta. W materiałach przygotowanych przez przedsiębiorców podkreślono, że obszar ten generuje około 9–10 mld zł rocznych przychodów i daje pracę blisko 20 tysiącom osób. 

Przedsiębiorcy przypominali, że dwa lata temu miasto zrezygnowało z pomysłu „Krakowskiego Manhattanu” na Rybitwach, który finalnie okazał się przeskalowaną i niemożliwą do realizacji futurystyczną wizja zabudowy tej, od wielu lat przemysłowej, części miasta.

Zobacz: Płaszów i Rybitwy. Będą dymy, awantury i przepychanki. Bierzcie popcorn

22 kwietnia przedsiębiorcy zorganizowali duży protest przed magistratem. W dniu sesji Rady Miasta Krakowa uczestniczyło w nim ponad 600 pracowników z Rybitw. Do magistratu trafił również dokument zbierający najważniejsze postulaty przedsiębiorców: 

- Złożyliśmy uchwałę, bo chcemy jasno pokazać, że nasze stanowisko nie jest doraźnym protestem, ale konsekwentnie przedstawianym, formalnym głosem środowiska przedsiębiorców. Oczekujemy dialogu opartego na faktach, a nie decyzji podejmowanych ponad głowami firm i pracowników  

– informował Remigiusz Tytuła. 

Miszalski interweniuje

Gdy temat masterplanu zaczął budzić olbrzymie emocje, wykorzystywane również przez polityków zaangażowanych w awanturę referendalną, zainterweniował Aleksander Miszalski. Prezydent Krakowa zarządził wstrzymanie prac nad dokumentem i zadeklarował organizację spotkań z udziałem przedsiębiorców. Ci z kolei, na profilach swoich firm, zachęcają go do organizacji spotkania z serii „Ławka Dialogu” poświęconego tematowi masterplanu dla tej części Krakowa.

Pytanie jednak, czy po bardzo prawdopodobnej klęsce referendalnej awantury, na ławce obok prezydenta Miszalskiego znajdzie się miejsce dla wiceprezydenta Mazura, odpowiedzialnego dotychczas m.in. za zagospodarowanie przestrzenne. I za wywołanie dużych emocji w „gorącym” okresie referendalnym.

Zobacz również: "Ja tu panią odkażę". Białe ludziki tłumaczą się z ataku w urzędzie

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym i obserwuj nas w mediach społecznościowych!

Czytaj także