Zaledwie w środę radny Łukasz Gibała z dumą deklarował publicznie, że przekroczył wymagany próg i złożył w urzędzie ponad 5 tysięcy podpisów. Jak wynika z naszych nieoficjalnych ustaleń, po weryfikacji dokumentów czar prysł. W wykazach wykryto ogromne braki, a w sztabie radnego wybuchła prawdziwa panika.
Z naszych informacji wynika, że urzędnicy odrzucili ponad 3000 złożonych podpisów z powodu błędów formalnych – niewłaściwych numerów PESEL, braku adresów zamieszkania w Krakowie czy podwójnych wpisów. Efekt? Gibale brakuje jeszcze ponad 1000 ważnych podpisów, aby jego inicjatywa mogła w ogóle przejść do kolejnego etapu.
Mobilizacja na ulicach Krakowa
Na reakcję nie trzeba było długo czekać. Dziś od samego rana na ulice miasta wybiegli pracownicy i wolontariusze radnego. W pośpiechu i pod ogromną presją czasu próbują odrobić stratę i przekonać mieszkańców do złożenia podpisu.
Sytuacja jest wyjątkowo napięta, bo ostateczny termin mija już w czwartek. Każda godzina jest teraz na wagę złota, a szanse na zebranie tak dużej liczby poprawnie wypełnionych kart w jeden dzień drastycznie spadają.
Powtórka z rozrywki?
To nie pierwszy raz, kiedy Łukasz Gibała zalicza zaliczyć potknięcie przy procedurach formalnych. Problemy z weryfikacją list i podpisów mieszkańców pojawiały się już przy jego wcześniejszych inicjatywach politycznych i obywatelskich. Kłopoty z organizacją i skrupulatnością po raz kolejny stawiają pod znakiem zapytania sprawność wykonawczą jego zaplecza.
Czy sztabowi Gibały uda się rzutem na taśmę dopisać do listy ponad tysiąc krakowian i uratować sytuację przed czwartkowym terminem? Będziemy śledzić rozwój wydarzeń na bieżąco.








![Szef sztabu Piątkowskiej: „Gibała będzie gorszy niż Miszalski!” [ROZMOWA]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_689.jpg?565fe697b4286a2c030480436dfb2af0)
![Gibała chciał to ukryć! Zobacz, kto naprawdę wpłacał na jego komitet [UJAWNIAMY LISTĘ]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_688.jpg?565fe697b4286a2c030480436dfb2af0)












