– Mamy przygotowaną ekipę, która w ciągu 60 dni przeprowadzi audyt w magistracie pod moim nadzorem – zapowiada Marian Banaś. Kandydat na prezydenta Krakowa ujawnia, jaka będzie jego pierwsza decyzja, gdy przejmie stery miasta.
„Pancerny Marian” w rozmowie z Łukaszem Mordarskim nie owija w bawełnę: rozlicza dawnych sojuszników, zdradza kulisy wielkiej polityki i tłumaczy, dlaczego nie będzie wiceprezydentem ani u Moniki Piątkowskiej, ani u Łukasza Gibały.
***
Kanał Krakowski: Czy określenie „pancerny Marian” Pana irytuje, czy Panu schlebia?
Marian Banaś: Ani irytuje, ani schlebia. To nie jest mój wymysł. Widocznie ci, którzy mnie obserwują, tak mnie oceniają, więc to jest dla mnie pozytywne określenie, bo pokazuje, że jestem człowiekiem z charakterem, z zasadami, a to jest najważniejsze.
A czuje się Pan takim „pancernym” albo „żelaznym” Marianem?
Dla mnie najważniejsze są wartości, zasady – jeżeli się ich trzyma, to jest to bezcenne i nie da się tego przeliczyć na żadne pieniądze. I w tym sensie możemy mówić o pancernym Marianie.
Marianna Schreiber zrezygnowała ze startu w wyborach. W związku z tym jest Pan największym celebrytą wśród kandydatów.
(śmiech)
Jak na Pana reagują ludzie na ulicy?
Bardzo pozytywnie. Naprawdę jeszcze się ani razu nie spotkałem z tym, żeby ktoś negatywnie miał mi coś do powiedzenia.
Poznają Pana?
Poznają, jestem bardzo rozpoznawalnym człowiekiem. Jak byliśmy na ulicy zbierać podpisy, to wszyscy od razu mnie rozpoznawali. I chcę tylko powiedzieć, że w ciągu jednej godziny zebraliśmy ponad 150 podpisów. To, że jestem rozpoznawalny, i to w pozytywnym znaczeniu, miało olbrzymi wpływ na to, żeśmy w miarę w krótkim czasie zebrali podpisy.
Czuje się Pan celebrytą?
Nie, nie czuję się. Nigdy nie miałem takich zamiarów, żeby być celebrytą, żeby być głośnym. Byłem skromnym człowiekiem, nadal dziś taki jestem i za takiego się uważam.
Jestem rozpoznawalny przez to, że odniosłem jeden z najważniejszych sukcesów w mojej karierze, ale też w czasie, kiedy miałem okazję być ministrem, tworząc KAS, który dał do budżetu państwa ponad 300 miliardów dodatkowych pieniędzy. Dzięki temu można było realizować wszelkie programy socjalne, które niestety w większości zostały „zjedzone”, bo pieniądze są również po to, żeby inwestować, bo z inwestycji są pieniądze. A tak się niestety nie stało. Niemniej to pozwoliło w dużym stopniu przyczynić się do zwycięstwa Prawa i Sprawiedliwości w 2019 roku.
Oczywiście to też wzbudziło zazdrość wielu ministrów, no bo dziś mało kto się przyznaje do tego, że to był mój pomysł i moja realizacja. Byłem chwalony w tamtym czasie, jak pan pamięta, zarówno przez premier Beatę Szydło, jak i premiera Mateusza Morawieckiego. Nie raz mówiono, jak się tam pokazałem wśród ludzi czy na konferencjach: „Marian Banaś, pokaż się, niech ludzie wiedzą, komu zawdzięczają 500 plus”. Potem to samo mówił przecież prezes Jarosław Kaczyński w Piotrkowie Trybunalskim. Powiedział: „Mamy takiego ministra, któremu zawdzięczamy taki sukces, a jeszcze na koniec zrobił nam zrównoważony budżet”. A w obecności mojej dyrektorki mówił – to było chyba trzy, cztery tygodnie przed tą aferą, którą wywołali zresztą z ministrem Zbigniewem Ziobro: „Panie ministrze, panu to się należy Order Orła Białego za to, co pan zrobił dla Polski i dla PiS-u”. A potem nagle staję się największym wrogiem...
No właśnie, bo już w 2024 roku, w styczniu, Jarosław Kaczyński mówił: „Popełniliśmy ciężki błąd, jeśli chodzi o nominację Banasia na szefa NIK”.
Gdyby to była prawda, to na pewno by nie wygrali wyborów w 2019 roku i nie mielibyśmy tych afer, które miały miejsce właśnie w czasie tej kadencji, kiedy był COVID. Bo wtedy najwięcej wydano w sposób niegospodarny pieniędzy, zdefraudowano pieniądze, ale też po prostu łamano prawo i niszczono ludzi. I wielu ludzi niesłusznie zostało aresztowanych, przedsiębiorców niszczono. Także to są konsekwencje tego, że nie szanowano ludzi, którzy naprawdę byli oddani państwu.
Bo ja powiem tak: całym życiem jestem za państwem. Trzeba podkreślić, że byłem jedynym ministrem bezpartyjnym w rządzie Prawa i Sprawiedliwości – najpierw w pierwszym rządzie w 2005 roku, później w 2015, no i oczywiście w rządzie premiera Jana Olszewskiego. No ale stałem się niewygodny, bo byłem uczciwym człowiekiem i skutecznym w swoich działaniach.
To „czyj” Pan jest, jeśli chodzi o politykę?
Niczyj jestem. Jestem polskim patriotą i dla mnie liczy się przede wszystkim państwo polskie i mój naród, a nie taka czy inna opcja, taka czy inna partia polityczna.
Nie chce Pan budować swojej własnej partii?
Panie redaktorze, w tej chwili koncentruję się na Krakowie. Założyliśmy Stowarzyszenie Równoprawna Polska Mariana Banasia, masa ludzi się w to angażuje.
Już widać, że jest to stowarzyszenie ukierunkowane na start do parlamentu.
Jeżeli będzie taka wola członków, no to oni oczywiście będą startować. Ale ja się chcę zająć Krakowem. Uważam, że Kraków zasługuje na to, aby mieć dobrego menedżera, który kieruje się interesem obywateli, a nie interesem układów politycznych i kolesiostwem. Ja mam bardzo duże doświadczenie i przede wszystkim chcę wprowadzić po raz pierwszy mechanizm, żeby to mieszkańcy Krakowa decydowali o najważniejszych sprawach, o tym, co się w mieście dzieje.
W jaki sposób mieliby współrządzić?
W prosty sposób. Mamy już opracowaną aplikację, która pozwoli nam w ciągu kilku godzin zasięgnąć opinii mieszkańców. Po prostu w formie ankiety.
Aleksander Miszalski też pytał mieszkańców za pomocą aplikacji.
Nie do końca. Bo gdyby tak było, to by nikt nie robił referendum i obywatele by go popierali. Jeżeli nawet robiono ankiety, ale nie brano pod uwagę ich wyników, no to skutek jest właśnie taki, że ludzie nie udzielają poparcia.
Wejdzie Pan do magistratu ze swoim sztabem zaufanych ludzi?
Dosyć długo pracowałem w administracji, wiem, jak to działa, sam byłem urzędnikiem. Sukcesy osiągnąłem dzięki temu, że dobierałem do zespołu najbardziej kompetentnych ludzi – ludzi, którzy kierowali się przede wszystkim interesem państwa.
Ale ma Pan takich ludzi wokół siebie?
I w sztabie, i w środowisku, i w otoczeniu. Oprócz tego jestem przekonany, że w każdej instytucji, również w Krakowie, są ludzie, którzy byli niedoceniani. Właśnie z tego powodu, że nie byli członkami żadnej partii politycznej, chociaż byli kompetentni, to ich odsuwano. Wykorzystywano ich do merytorycznych spraw, ale nie mieli decydującego wpływu na to, co się działo. Ja chcę tym ludziom dać szansę. Mnie nie interesuje żadna przynależność polityczna, bo każdy może mieć prywatne sympatie. Interesuje mnie przede wszystkim to, czy człowiek jest kompetentny i ma nastawienie propaństwowe. Jeżeli takimi cechami ludzie będą się odznaczać, to witam w zespole i z takimi ludźmi naprawimy miasto.
Była modelka Ilona Felicjańska będzie Pana zastępczynią?
Ta pani sama się zgłosiła do pomocy.
Ale znaliście się wcześniej?
Nie, nie znaliśmy się.
Naprawdę?
Nie, ja w ogóle jej nie znałem. Znałem ją tylko z mediów, tak jak wszyscy. Natomiast pani jest rozpoznawalna, ma zdrowe poglądy, zasady... Zgłosiła się, więc dlaczego miałbym być przeciwny temu, że ktoś ma dobrą wolę i chce udzielić pomocy czy przyłączyć się do zespołu, który ma dobre cele?
Ale tak po ludzku: lubi się Pan otaczać pięknymi kobietami?
Panie redaktorze, ja mam własną żonę i to mi wystarczy.
Tytuł Pańskiej książki to: „Pancerny Marian kontra dyktatura”. Z czym Pan będzie walczył jako prezydent Krakowa?
Niestety tak się stało, że mieliśmy do czynienia z monopolem władzy. Władza była na Nowogrodzkiej, a nie w Konstytucji, nie w Sejmie. I to spowodowało, że właściwie Najwyższa Izba Kontroli była jedyną w tamtym czasie instytucją w pełni niezależną od układów politycznych, która broniła demokracji i praworządności. Wyrazem tego były nasze niezależne, profesjonalne raporty, które pokazały właśnie, z jakim układem mieliśmy do czynienia.
Na szczęście to w jakiś sposób zostało zahamowane, ale dalej jesteśmy w drodze do budowania praworządności i pełnej demokracji. Sądzę, że ludzie o tym wiedzą. Na pewno tutaj, w Krakowie, jeżeli się okaże, że zostanę prezydentem, będziemy robić wszystko, żeby uczciwość, przestrzeganie prawa i kompetencje były stawiane na pierwszym miejscu.
W Krakowie też był monopol władzy, bo i prezydent i większość rada miasta to ludzie z Koalicji.
Dlatego teraz daję mieszkańcom propozycję: nie układy polityczne, ale mieszkańcy mają decydować o tym, co się będzie działo w sprawach najważniejszych.
Jaka będzie Pana pierwsza decyzja po tym, jak zostanie Pan prezydentem Krakowa?
Pierwsza decyzja: cofamy płatne parkingi w weekendy – w soboty i w niedziele. Uważam, że opłaty w weekendy są absolutnie antyrodzinne, to jest szkodliwe dla mieszkańców. Mieszkańcy nie mogą płacić dodatkowej ceny za nieudolne zarządzanie miastem. A później będą kolejne decyzje, które są zawarte w moim programie. Oczywiście to będą sugestie, natomiast o tym będą decydować mieszkańcy Krakowa.
Na ile procent głosów liczy Pan w pierwszej turze? Tak z ręką na sercu.
Panie redaktorze...
Z ilu będzie Pan zadowolony?
Będę zadowolony, jeśli wejdę do drugiej tury.
Badania na to nie wskazują.
Bo są robione na zamówienie.
A co pokazują Wasze?
Z naszych badań wychodzi, że będę na drugim miejscu.
I z kim Pan powalczy w drugiej turze?
Z Łukaszem Gibałą, który przy pomocy bardzo dużych pieniędzy zbudował sobie rozpoznawalność. Ale to nie znaczy, że jest przygotowany do rządzenia miastem.
A nie jest przygotowany?
Niestety, gdybyśmy prześledzili wszystkie jego działania, no to nie mamy tu konkretnego przykładu, gdzie mielibyśmy do czynienia z dużymi organizacjami, dobrym zarządzaniem, dobrym działaniem. No w końcu pożyczał pieniądze od ojca i to chyba znaczne.
Gdyby jednak spełnił się ten najbardziej prawdopodobny scenariusz, że w drugiej turze będą Łukasz Gibała z Moniką Piątkowską, to do kogo jest Panu bliżej?
I jedni, i drudzy w mniejszym lub większym stopniu mają powiązania z układami partyjnymi.
Zapytam inaczej: gdyby dostał Pan propozycję od jednej albo drugiej osoby, żeby być wiceprezydentem, to by się Pan zgodził?
Nie zgodziłbym się. To nie jest moja rola, żebym był „kwiatkiem do kożucha”. Mój program jest programem naprawdę kompleksowym, w pełni otwartym na mieszkańców i on może być realizowany tylko wtedy, kiedy ja będę miał pełną możliwość decyzyjną.
Obecnie co czwarty mieszkaniec Krakowa nie wie, na kogo zagłosować. Jakby Pan przekonał nieprzekonanych do oddania głosu na siebie?
W prosty sposób: po raz pierwszy będą mieli możliwość wpływania na decyzje, które będą się ważyć w mieście, a które będą ich dotyczyć. Nic nie będzie robione poza nimi i za ich plecami.
Obiecuję też, że jeżeli zrobimy porządny audyt, to pokażemy oszczędności, które mogą być niewątpliwie duże w tym budżecie. Budżet będzie transparentny i przejrzysty. Ludzie będą wiedzieć na każdym etapie, w jaki sposób ich pieniądze są wydawane, bo pieniądze w budżecie – tak jak powiedziałem na początku – nie są łupem politycznym takiej czy innej partii, ale są ciężko zarobionym groszem mieszkańców Krakowa.
Jacek Majchrowski powiedział o Panu, że gdyby to Pan był prezydentem, to przynajmniej mielibyśmy zrobiony porządny audyt i porządnie przebadany budżet miasta Krakowa.
I to niewątpliwie jest prawda. Mamy przygotowaną ekipę, która w ciągu 60 dni taki audyt przeprowadzi pod moim nadzorem. Mam olbrzymie doświadczenie – jak pan wie, 15 lat byłem bezpośrednio w produkcji, a potem zarządzałem całą instytucją. Moje doświadczenie idzie od sołtysa aż do ministra, czyli mam przegląd funkcjonowania nie tylko samorządu, ale całego państwa. Więc na pewno jest to olbrzymi kapitał, który może wpłynąć na to, abyśmy w sposób transparentny, przejrzysty, bardzo gospodarny i efektywny wydawali grosz publiczny, czyli pieniądze mieszkańców Krakowa.













![Zrezygnowała ze startu w wyborach. „To był cyrk! Farsa! Kabaret! Czuję się oszukana!” [ROZMOWA]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_557.jpg?e508736f4eb3f4cc83065a6014ddf157)


![„Nie chcę być takim prezydentem jak Miszalski. On upokarzał różne środowiska” [ROZMOWA]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_553.jpg?e508736f4eb3f4cc83065a6014ddf157)





![„Dwór kruszył jego zaufanie do mnie”. Kulig o kulisach relacji z Majchrowskim [ROZMOWA]](/images/thumbnails/lne/thumb_131_544.jpg?65efe2048599731ae7f752c9c3fccce6)