Przepalili gigantyczną fortunę i NIE STARTUJĄ! Byliśmy w sztabie Banasia, a tam...

Reprezentacyjny budynek w samym sercu Krakowa. Prestiżowy adres, ogromny metraż, wnętrze wykończone praktycznie od zera za ciężkie pieniądze. A w środku? Cisza, zapach świeżej farby i rosnąca góra tektury. Byłem tam. W sztabie Mariana Banasia kartony sięgają niemal sufitu – pełne czapeczek z dumnym haftem „Banaś 2026”, markowych koszulek, długopisów, kubków, rollupów, i ton ulotek, które miały zalać krakowskie ulice. Wystarczyła jedna decyzja o braku rejestracji i cały ten polityczny majestat w ułamku sekundy zmienił się w kosztowny problem z utylizacją odpadów.

Kampania prezydencka w Krakowie jeszcze na dobre się nie zaczęła, a już przyniosła finansową katastrofę, jakiej dawno tu nie widziano. Dziesiątki, jeśli nie setki tysięcy złotych przepalono w piecu politycznej amatorszczyzny. I nie dotyczy to tylko byłego szefa NIK.

ZOBACZ TAKŻE: Pancerny Marian w ostrym wywiadzie! „Nie jestem celebrytą” [ROZMOWA]

Spójrzmy na drugiego mistrza kampanijnego rozmachu – Bartosza Bocheńczaka. Jeśli wychodziliście z domu w ostatnich tygodniach, nie dało się go nie zauważyć. Bocheńczak wykleił swoja twarzą Kraków od Krowodrzy po Nową Huta, plasując się w ścisłej czołówce pod względem liczby billboardów. Do tego pikniki w każdej dzielnicy, darmowa kiełbasa z grilla, dmuchańce dla dzieci i festynowa atmosfera. Przekaz był prosty: pieniądze nie grają roli, idziemy po władzę. Jak nie w mieście to za rok w Sejmie.

Efekt? Zerowy. Brak rejestracji kandydatów zamienił te potężne budżety w pomnik politycznej naiwności. Dzieciak skaczący na dmuchańcu zjadł kiełbasę, popił darmową lemoniadą i poszedł do domu, a Bocheńczak został z rachunkami za najem powierzchni reklamowych.

To nie jest historia o pechu. To opowieść o przepalaniu astronomicznych kwot bez zabezpieczenia podstaw formalnych. Zamiast dopilnować podpisów, zgłoszeń i procedur, sztaby skupiły się na zamawianiu szmat, gadżetów i darmowego jedzenia.

Marian Banaś może dzisiaj otworzyć hurtownię odzieżową, a Bartosz Bocheńczak zostawić billboardy jako ostrzeżenie dla innych, jak nie robić polityki.

ZOBACZ TAKŻE: Gosek-Popiołek może odpaść z wyścigu! Nieoficjalne ustalenia Kanału Krakowskiego

Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym i obserwuj nas w mediach społecznościowych!

Czytaj także