Zanim Łukasz Gibała zaczął pozować na szlachetnego obrońcę „zwykłych krakowian”, w swoich spotach postanowił po prostu z nich zadrwić. Dotarliśmy do pełnych pogardy nagrań, o których dziś kandydat na prezydenta chciałby pewnie zapomnieć. Szeregowa urzędniczka pracującą za najniższą krajową pokazana jest jako leniwa dziunia robiąca sobie w pracy pedicure. Okazuje się, że od dekady Gibała serwuje nam ten sam czerstwy scenariusz: urzędników trzeba wywalić na bruk, bo magistrat to wylęgarnia kolesiostwa.
Myśleliście, że kolesiostwo to określenie wyciągnięte świeżo z rękawa przed kampanią referendalną w sprawie odwołania Aleksandra Miszalskiego? Błąd. Przenieśmy się na chwilę do 2016 roku. Gibała, objawiony wówczas jako pogromca systemowego zła i wielki reformator, wypuszcza w świat swoje legendarne już wideo. I co tam widzimy?
https://www.youtube.com/watch?v=UVDnJWlJn58
Próżno szukać tam wielkich dyrektorów z tłustymi odprawami czy rekinów krakowskiego biznesu, wchodzących bocznymi drzwiami do urzędu. Jest za to zwykła pracownica – powiedzmy: pani Krysia – która od dwóch dekad przewala tony papierów w magistracie za głodową pensję. Ale w obrazku Gibały… robi sobie przy biurku pedicure. Tak właśnie pan Łukasz widzi ludzi pracujących w Urzędzie Miasta Krakowa.
Dla niego człowiek, na którego barkach ten krakowski wózek w ogóle jedzie, to po prostu leniwy pasożyt ze zrobionymi paznokciami. Lekceważenie, pogarda i absolutny brak empatii do ludzi na samym dole miejskiej drabiny – oto prawdziwa twarz tego antysystemowego spektaklu.
Ale w kadrach sprzed dekady ukryte jest coś jeszcze: absolutna prapremiera gibałowej definicji KOLESIA. Przetłumaczmy ją z gibałowego na nasze: „koleś” to każdy, kto nie bije pokłonów Łukaszowi. Zrobiłeś coś pożytecznego dla miasta za czasów Majchrowskiego? Jesteś kolesiem. Przepracowałeś uczciwie dekadę w UMK? Koleś! Masz odmienne zdanie? Ewidentnie opłacony koleś z układu.
Pamiętacie, jak skończyła się tamta wielka krucjata z 2016 roku? Gibała miał spektakularnie odwołać Majchrowskiego. Genialny strateg, polityczny tytan, gigant organizacji. I co zrobił nasz krakowski orzeł? Poległ na absolutnej podstawie – na zbiórce podpisów. Przyniósł kartony pełne podpisów z kosmosu, a prokuratura przez 10 lat musiała się z tego wszystkiego odgrzebywać.
I spójrzmy na teraźniejszość. Przecież niedawne referendum za odwołaniem Miszalskiego to był dokładnie ten sam kotlet wyciągnięty z tej samej politycznej zamrażarki! Za kotarą stał ten sam reżyser. Zmieniła się tylko scenografia, ale w środku zostały te same fobie, to samo szczucie na urzędników (przepraszam: kolesi) i to samo głębokie przekonanie, że Kraków zaczyna się i kończy w głowie Gibały.
I tak dochodzimy do finału tej dziesięcioletniej maskarady. Człowiek, który sam stworzył, wyhodował i opatentował mit „układu”, dziś próbuje wjechać do gabinetu prezydenta na fali własnej demagogii. To majstersztyk politycznej bezczelności: najpierw przez dekadę obrzydzasz uczciwą pracę i wmawiasz mieszkańcom, że miastem rządzi sitwa, a potem stajesz przed kamerami i głosisz: „Tylko ja mogę was zbawić!”.
Gibała idzie po władzę z jednym, zdartym do bólu hasłem. Bez wizji, bez realnego planu na rozwój metropolii i bez szacunku do tysięcy ludzi, którzy to miasto codziennie utrzymują na chodzie. Ma tylko kij na „kolesi”.
Pytanie tylko: co stanie się, jeśli ten scenariusz się spełni? Czy każdy urzędnik, który nie przyklaśnie nowemu władcy, z dnia na dzień stanie się „kolesiem do wycięcia”? I kto wejdzie na ich miejsce? Czyżby nowi, jedynie słuszni „nie-kolesie” z prywatnego dworu Łukasza?








![Szef sztabu Piątkowskiej: „Gibała będzie gorszy niż Miszalski!” [ROZMOWA]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_689.jpg?e1564a01f4b5f17c7e4acc375e518fa1)
![Gibała chciał to ukryć! Zobacz, kto naprawdę wpłacał na jego komitet [UJAWNIAMY LISTĘ]](/images/thumbnails/lne/thumb_130_688.jpg?e1564a01f4b5f17c7e4acc375e518fa1)












