Pamiętacie „The Muppet Show”? W programie był m.in. cykliczny skecz „Świnie w kosmosie”, będący parodią seriali science-fiction. Gwiazdą i pierwszym oficerem była oczywiście Miss Piggy, a statkiem kosmicznym dowodził nieporadny Kapitan Świńskitrucht. A co u naszego ulubionego Pana Posła ziemi krakowskiej, dentysty z wykształcenia, Rafała Komarewicza?
Jak Filip z Konopii wyskoczył nam na Facebooku pan poseł z rolką, na której ekipa spod sklepiku z „Rancza”, ustami Hadziuka wygłasza frazę:
Dobrze, że tu siedzim tak. Bo się wszystko zmienia ciągle, a my nie.
Ekipa okraszona jest podpisem, że to członkowie krakowskich rad nadzorczych obserwujący kolejne zmiany w magistracie. I do tego mocny komentarz posła:
Prezydenci przychodzą i odchodzą, a rady nadzorcze miejskich spółek trwają. Te same fotele, te same pensje - niezależnie od tego, co akurat dzieje się w Magistracie. Może czas, żeby zmiana dotarła też na tę ławeczkę.
Uuuch, w miękkie walnął Rafał Komarewicz. Tak mocno, konkretnie, jak to ma w zwyczaju. Co prawda treścią wpisu walnął tak trochę jak kulą w płot, bo rady nadzorcze Miszalski skrzętnie wymienił, więc nie bardzo wiadomo czego ma się tyczyć to trwanie.
No chyba, że to gest w stronę programu wyborczego i samego Gibały. Wtedy to tak, to rozumiemy. Bo z jednej strony Gibała postuluje wymianę wszystkich wszędzie gdzie się da, a z drugiej poparcie partii w których jest Komarewicz topnieje z dnia na dzień i niedługo nawet mleko 0,5 będzie miało więcej procentów. I wtedy tak się to nawet klei.
Bo może faktycznie szukać trzeba będzie jakiegoś zajęcia przy Gibale? Boję się bowiem, że inne zajęcie, którym chwali się poseł, jest nierokujące na przyszłość. Otóż kilkanaście dni temu Komarewicz pochwalił się, że został przewodniczącym sejmowej Podkomisji ds. przemysłu kosmicznego i wysokich technologii. Obawiam się, że tylko w kukiełkowym przedstawieniu świnie mogą polecieć w kosmos. Tak jak i dentyści.














